Sekrety Grand Central Terminal

37

Nie potrafię zliczyć, ileż razy zdarzyło mi się w pośpiechu przemknąć przez Grand Central Terminal. Nigdy jednak nie odwiedziłam tego miejsca, by poznać je lepiej, przyjrzeć się jego wnętrzu, dotrzeć do ciekawych zakamarków. 1 lutego Grand Central Terminal świętuje swoje 100. urodziny. Uznałam więc, że to idealna okazja na krótką wycieczkę.


Jest niemal pewne, że spośród tysięcy osób, które co dzień przemierzają zatłoczony Grand Central, jest tylko garstka tych, których wiedza o nim nie ogranicza się jedynie do informacji, że to największa stacja kolejowa na świecie (ściślej mówiąc terminal), a także miejsce, które pojawiło się w wielu hollywoodzkich produkcjach. Grand Central Terminal to wizytówka Nowego Jorku, która kryje w sobie wiele sekretów.

Zegar

Gdy wchodzi się do terminalu, do ogromnej (84m x 37m x 38m) hali głównej, tzw. Main Concourse, uwagę przykuwa słynny zegar usytuowany w centrum, na szczycie punktu informacyjnego. To znane na całym świecie miejsce spotkań, najlepsze do rozpoczęcia zwiedzania Grand Central. Z pewnością wielu nowojorczyków i miłośników kina słyszało słynne zdanie: “Meet me under the clock”, które odnosi się właśnie do miejsca, gdzie znajduje się efektowny, czterostronny zegar wykonany przez firmę Thomas Seth Clock, aby uczcić otwarcie dworca. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zegar był widoczny w wielu filmach. Zadebiutował w 1942 r. w produkcji zatytułowanej “Grand Central Murder”. Pojawił się także m.in. w “The Godfather”, “Men in Black”, “Superman”, “Midnight Run”, “The Cotton Club”, “The Fisher King”, “North by Northwest”. Każda z czterech wypukłych tarcz zegara wykonana jest z najwyższej jakości opalu szlachetnego. Tarcze są podświetlane i bije od nich ciepły blask. Do budowy solidnego filaru i głowy zegara wykorzystano mosiądz. Na szczycie jest mały punkt, który na pierwszy rzut oka może wydawać się akcentem dekoracyjnym. Jest to nic innego jak kompas, zamocowany ze stuprocentową dokładnością. Istnieją pogłoski, że jedna z tarcz zegara została kiedyś postrzelona i zastąpiona nową. Niewiele jest informacji na ten temat, ale pękniętą tarczę z małym otworem w środku można zobaczyć w Grand Central Transit Museum. Może to dziura po kuli, a może tę opowieść wpleciono w historię popularnego zegara po to, by ją uatrakcyjnić. Domy aukcyjne Sotheby's i Christie's oszacowały jego wartość na 10 do 20 mln dolarów.

A propos czasu. Warto wspomnieć, że działa on na korzyść spóźnialskich pasażerów MetroNorth. Godziny odjazdu pociągów na tablicy informacyjnej są podawane o 1 minutę wcześniej niż czas rzeczywisty. Nikomu nie trzeba mówić, jak cenne są te ostatnie sekundy. Z pewnością dzięki temu wielu udało się dobiec do pociągu tuż przed zamknięciem drzwi.

Niebiańskie sklepienie

Sklepienie Main Concourse pokrywa malowidło z 1912 roku, wg pomysłu architekta Whitneya Warrena i projektu francuskiego artysty Paula Césara Helleu. Jest to swoista mapa turkusowego śródziemnomorskiego nieba, na którym umieszczono znaki zodiaku od października do marca oraz 2500 gwiazd, w tym 60 największych jest podświetlanych. Co ciekawe, sufit namalowano tak, jakby się go oglądało nie z ziemi, a z nieba. Niektórzy spekulują, że to błąd artysty. Według oficjalnych dokumentów, malarza zainspirował średniowieczny manuskrypt, który pokazywał niebiosa tak, jakby były widoczne z zewnątrz sfery niebieskiej. Być może bardziej spostrzegawczy zauważyli pośród gwiazd, tuż nad rysunkiem ryb, małą ciemną plamę. To historyczny punkt. W 1957 roku Związek Radziecki wystrzelił Sputnika. Aby uspokoić amerykańskie społeczeństwo, w głównym holu Grand Central Terminal zainstalowano Redstone, amerykański pocisk balistyczny. Ta rakieta to był symbol nie tylko dla Amerykanów, ale dla ludzi z całego świata. Dzięki niemu USA miały prawo do uruchomienia satelity na orbicie, ale i były w stanie konkurować z dowolnym krajem na świecie w dziedzinie rozwoju technologicznego. Jego zadaniem było także odstraszanie poprzez stwarzanie zagrożenia jądrowego dla terytorium ZSRR. Pocisk został zabezpieczony przez linki odciągowe doczepione do sufitu, w którym wycięto dziurę. National Trust for Historic Preservation zdecydował, by dziura pozostała dla potomnych jako dowód na to, że na przestrzeni lat terminalu użyto w tym celu. Słynny sufit w Main Concourse nie zawsze zachwycał podróżnych. Przez lata pokryły go substancje smoliste i nikotyna z dymu tytoniowego, przez co zmienił swój kolor. W latach 1986-1998 gruntownie go odrestaurowano. Na pamiątkę pozostawiono mały nieodnowiony skrawek, który przypomina o ogromie wykonanej pracy. Znajduje się on nad restauracją Michael Jordan Steakhouse.

Whispering Gallery

Na terenie dworca, na jego najniższym poziomie, mieści się działająca nieprzerwanie od 1913 roku, otwarta w tym samym czasie co terminal, słynna restauracja Oyster Bar, licznie odwiedzana przez nowojorczyków i turystów. Przed wejściem znajduje się tzw. Whispering Gallery (Galeria Szeptów). Miejsce to znane jest z niezwykłej akustyki, umożliwiającej porozumiewanie się szeptem na odległość. Dwie osoby stojące w dwóch przeciwległych końcach, przy niskich łukach pokrytych płytkami ceramicznymi Guastavino, mogą szeptać sobie czułe słówka.

10 pięter pod terminalem znajdują się tajne podziemia zwane M42. Ich dokładna lokalizacja jest ściśle strzeżoną tajemnicą i nie pojawia się na mapach. Znajdują się tam generatory, które wytwarzają energię do zasilania całej sieci trakcyjnej dla pociągów Metro-North Railroad. Podobno jest tam czerwony przycisk, który może wstrzymać w jednej chwili ruch wszystkich pociągów. Podczas II wojny światowej podziemie było nadzwyczajnie chronione. Hitler planował zniszczyć to miejsce przez zasypanie piaskiem używanych w tamtym czasie ruchomych przetworników. W ten sposób miał zamiar udaremnić wyjazd tysięcy amerykańskich żołnierzy na front. Próba sabotażu na szczęście się nie udała. Nazistowski spisek został szybko odkryty, a dwaj niemieccy szpiedzy zostali zatrzymani przez agentów FBI. Mówi się, że wejście osobie nieupoważnionej do tego pomieszczenia podczas wojny groziło rozstrzelaniem.

Pod Grand Central Terminal, oprócz sieci podziemnych torów kolejowych czy magazynów, mieści się platforma kolejowa połączona z tajnym wejściem i windą prosto do hotelu Waldorf Astoria. Tajemnicze przejście biegnące od 42 do 97 Ulicy miało niegdyś służyć prezydentowi Franklinowi D. Rooseveltowi jako prywatna droga na Manhattan. Dzięki temu mógł on niepostrzeżenie opuścić Grand Central, by uniknąć tłumów reporterów, i prosto z peronu przenieść się do hotelu. Obecnie drzwi do tajnej windy są zaspawane.

Biltmore Room

Zanim dotarłam do punktu, o którym teraz chcę wspomnieć, postanowiłam zapytać o nie przechodniów, spiesznie poruszających się po terminalu. Rzecz dotyczy miejsca o jakże wymownej nazwie: Kissing Room. To niewyobrażalne, jak mało wiedzą o ikonie Nowego Jorku jego mieszkańcy. Spośród bodaj 20 osób, które zapytałam, nikt nie potrafił mi odpowiedzieć, gdzie się mieści Kissing Room i czy w ogóle wie o jego istnieniu. Niektórzy patrzyli na mnie z niepokojem w oczach, inni z zażenowaniem, na twarzach jeszcze innych moje pytanie wywoływało śmiech. Informuję wszem i wobec, że obecny Biltmore Room, położony naprzeciwko Starbucks, to tzw. Kissing Room. Ta romantyczna nazwa obowiązywała w czasach złotej ery pociągów, w latach 1930-1940. Pasażerowie, w tym żołnierze, wiele znanych osobistości i polityków wysiadając z pociągu pozdrawiało swoich bliskich oraz obsypywało ich pocałunkami i uściskami, po czym wielu z nich przemieszczało się po schodach do słynnego hotelu Biltmore (obecnie budynek Bank of America). Aktualnie Biltmore Room to opuszczone miejsce, w którym jeszcze do niedawna  mieścił się kiosk z gazetami, kilka stanowisk czyszczenia butów i punkt sprzedaży kwiatów. Według planów MTA do 2019 roku pomieszczenie to ma być zmodernizowane. Na środku, w miejsce kiosku, wybudowane zostaną ruchome schody oraz winda. Miejski przewoźnik obiecuje, że Kissing Room wróci do swojej świetności jako miejsce spotkań przybywających do Nowego Jorku, w tym przypadku 80 000 podróżnych z Long Island, którzy będą korzystać z nowego przejścia po wschodniej stronie terminalu poniżej Grand Central. Remont ma kosztować 15,5 mln dolarów.

Fasada Grand Central Terminal

Grand Central Terminal to budynek, od którego trudno oderwać wzrok. Imponujące jest jego wnętrze, ale i fasada, którą zdobi mierzący ponad 16 stóp zegar otoczony liczącymi prawie 50 stóp rzeźbami greckich bogów: Merkurego, Herkulesa i Minerwy. Autorem jest francuski rzeźbiarz Jules-Alexis Coutan. To alegorie „wielkiego handlu”, „siły moralnej” oraz „siły intelektualnej”. Poniżej znajduje się rzeźba z 1869 roku, autorstwa Alberta De Groota, przedstawiająca budowniczego Grand Central Terminal Corneliusa Vanderbilta. Nad głównym wejściem dumnie rozpościera swe skrzydła wielki orzeł, symbol narodowy Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Grand Central Terminal, uważany w dniu otwarcia (2 lutego 1931 r.) za cud inżynierii i architektury, od stu lat służy pokoleniom. Jestem pewna, że kryje w sobie jeszcze wiele ciekawych historii, które może kiedyś spróbuje odkryć. Zatem – “meet me under the clock”.

Autor: Ewa Jaczynski