Wiadomo, stolica!

16

Średniej wielkości miasto, jakim jest Albany, żyje w dużej mierze w cieniu ponadośmiomilionowego olbrzyma, z którym nie jest łatwo konkurować o palmę pierwszeństwa, szczególnie że Nowy Jork pretenduje do miana stolicy świata, autentycznie przodując w wielu dziedzinach.


Fot. wikipedia.org

Panorama Albany z Corning Tower

Średniej wielkości miasto, jakim jest Albany, żyje w dużej mierze w cieniu ponadośmiomilionowego olbrzyma, z którym nie jest łatwo konkurować o palmę pierwszeństwa, szczególnie że Nowy Jork pretenduje do miana stolicy świata, autentycznie przodując w wielu dziedzinach.

Zarówno zagraniczni, jak i krajowi turyści zatrzymują się przede wszystkim w metropolii, rzadko kiedy docierając do stolicy stanu. I niesłusznie, gdyż Albany jest spacerowym miastem, skupiając większość atrakcji w kilku miejscach. Stolica godzi tradycję z nowoczesnością, posiada bardzo ładne centrum, wyznaczone przez instytucje rządowe, kulturalne, kościoły i placówki wyższego nauczania, nie mówiąc już o zabytkowych domostwach. Pociechą dla niepotrzebnie zakompleksionych mieszkańców jest fakt, iż na tym właśnie szczeblu zapadają istotne dla Nowego Jorku decyzje, a nie odwrotnie.
Niedawne obchody 200-lecia dowartościowały miasto; bądź co bądź to właśnie Albany stało się w końcu stolicą stanu, odbierając wówczas rywalowi zajmowaną przezeń pozycję. Była to okazja do odnowienia centrum, co przyciągnęło zwiedzających. Turystyka stała się rosnącym źródłem dochodów. Przyjeżdżają oni przez okrągły rok, choć z dużo mniejszym nasileniem niż w sezonie, który rozpoczyna Memorial Day, zaś kończy Święto Pracy. Dodatkową atrakcję stanowi "calendarium", które obfituje w wydarzenia i imprezy. Do najciekawszych należy majowy Tulip Festival, który przypomina mieszkańcom o holenderskich początkach.

RZUT OKA NA HISTORIĘ
Angielski kapitan Henry Hudson wyprawił się czterokrotnie na Zachód, szukając bezskutecznie przejścia morskiego do Cesarstwa Środka. Związana z nimi saga znacznie wykracza poza ramy tej krótkiej opowieści. Dość powiedzieć, iż druga z rzędu wyprawa została zorganizowana przez Kampanię Wschodnio-Indyjską, z siedzibą w Amsterdamie. Dowodzony przezeń statek "Półksiężyc" dotarł jesienią 1609 r. aż pod dzisiejsze Albany.
Zanim zarzucimy doświadczonemu żeglarzowi ewidentny błąd, wypada przypomnieć, iż Ameryka Północna stanowiła wówczas białą plamę na mapie, zaś kontury tego kontynentu były zupełnie nieznane. Rzeka, płynąca w obu kierunkach, jak ją obrazowo nazywali Indianie, wyglądała na cieśninę, która w przekonaniu Hudsona łączyła Atlantyk z Pacyfikiem. Badając zasolenie wody na poszczególnych odcinkach, rozczarowany kapitan dokonał odwrotu, stwierdziwszy, iż przypływy morskie kończą się w tym miejscu. Tajemnica polega na tym, iż dolna partia wielkiej rzeki płynie głębokim rowem tektonicznym, usytuowanym poniżej poziomu morza.
Nie osiągnąwszy celu podróży, Henry Hudson przedstawił w swoim raporcie dolinę bezimiennej rzeki jako krainę płynącą mlekiem i miodem, w czym wcale nie przesadził. Na końcu wspomniał o nieprzebranej obfitości zwierząt futerkowych, co przesądziło o osadnictwie. W kilka lat później powstała faktoria handlowa, która stała się zaczątkiem Nowego Amsterdamu. W 1824 roku przybył tu gubernator mianowany przez East-India Company. Zarządzając sprawnie grodem Peter Minuit natrafił na barierę w rozwoju prowincji. Bujny rozkwit Zjednoczonych Niderlandów, a przede wszystkim srogie zimy zniechęcały potencjalnych kolonistów. Wpadł wtedy na doskonałe rozwiązanie, nadając co zamożniejszym obywatelom wielkie połacie ziemi w dolinie Rzeki Północnej. Właściciele latyfundiów sprowadzali na własny koszt małorolnych chłopów, osadzając ich tutaj na prawie czynszowym. Niesprawiedliwa, choć sensowna, polityka doprowadziła po kilku latach do odwołania gubernatora ze stanowiska.
Dowiedziawszy się, iż jego następca kontynuuje hojną ręką rozdawnictwo – nie było przecież innego wyjścia – rozwścieczony Minuit opuścił rodzinny kraj, udając się do Szwecji. Przekonał tu królową Krystynę o korzyściach płynących z posiadania kolonii w Nowym Świecie. W 1634 r. złożona z trzech żaglowców flotylla, którą dowodził były gubernator, wpłynęła cichaczem w głąb Rzeki Północnej. Na zachodnim wybrzeżu, w miejscu, gdzie kończył się prąd morski, powstał Fort Orange, który od nieomalże swego zarania był solą w oku Holendrów i został w końcu podbity przez Stuyvesanta.
W 1664 r. kolonia Nowe Niderlandy wraz z Nowym Amsterdamem została przejęta przez Wielką Brytanię, co odbyło się bez jednego wystrzału. Anglicy zaczęli rządy od zmiany nazw. Jako podarunek dla księcia Yorku od starszego brata (Karol II), zarówno gród, jak i kolonia stały się Nowym Jorkiem. Rzeka Północna została przemianowana na Hudson River. Z kolei Fort Orange uhonorował Duke’a of Albany, który miał wielkie wpływy na londyńskim dworze.
Otrzymując prawa miejskie w 1686 r., z nadania gubernatora Dongana, Albany rozwijało się głównie dzięki przemysłowi drzewnemu i garbarstwu. Ustępując zarówno wielkością, jak i znaczeniem rywalowi, stało się jednak stolicą stanu Nowy Jork. Na decyzję Kongresu, podjętą w 1797 r., wpłynęło nie tylko centralne położenie na wydłużonym obszarze (Albany leży mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Nowym Jorkiem a Montrealem), ale i inne czynniki, które poznamy w trakcie zwiedzania. Wprowadzenie do historii daje stała wystawa w Visitors Center, zaś pełen obraz uzyskamy po zapoznaniu się z odpowiednią ekspozycją w New York State Museum.

PIERWSZY KATOLIK U WŁADZY
Thomas Dongan pochodził ze znakomitego irlandzkiego rodu, służąc Stuartom na wygnaniu. Wrócił wraz z nimi do Anglii po objęciu tronu przez Karola II. W 1682 r. uzyskał nominację na gubernatora kolonii Nowy Jork. Uzdrowiwszy gospodarkę, która znajdowała się na skraju bankructwa, przystąpił do reform, które miały na celu zrównanie w prawach zamorskiej prowincji z Koroną. Powołał w tym celu General Assembly, z bardzo szerokimi uprawnieniami, proklamując także Charter of Liberties. Ten ostatni akt wprowadzał m.in. niezawisłe sądy i prawo do samodzielnego ustalania wysokości podatków. Po siedmiu latach sprawowania władzy został odwołany ze stanowiska, gdy nowy władca, Jakub II, sprzeciwił się zbyt daleko idącym swobodom.
Żegnano go z wielkim żalem, jako sprawnego administratora i światłego polityka, który wyprzedził własne czasy. Założył urząd pocztowy i pierwszy college, prowadzony przez jezuitów. Zapalił zielone światło dla imigrantów ze Szmaragdowej Wyspy. I nadal żyjemy w granicach, które udało mu się ustalić w wyniku traktatów zawartych z tubylcami.

SPACEREK W SAMYM SERCU MIASTA
Możemy je zwiedzić indywidualnie, z darmowym i bardzo szczegółowym planem w ręku, lub wybrać się na wycieczkę pieszą, zorganizowaną przez Visitors Center. Zabłądzenie w przejrzystym mieście, które po przebudowie usadowiło się na siatce kartograficznej, zupełnie nie wchodzi w grę.

 
Fot. wikipedia.org

  Gmach New York State Capitol

Albany Heritage Area składa się z dwóch części, które oddziela od siebie State Street i łączy Ulica Parkowa. XIX-wieczny State Capitol wraz z otoczeniem został oddany do użytku dzięki pierwszemu gubernatorowi z rodu Rooseveltów, o imieniu Teodor. Jego przeciwwaga, w postaci nowoczesnej Empire State Plaza, powstała z inicjatywy FDR, który – podobnie jak znacznie starszy kuzyn – przygotowywał się do prezydentury, rządząc najpierw naszym stanem. Rozbudował ją następnie Nelson A. Rockefeller, a została ukończona dopiero pod koniec ubiegłego wieku. Mieszkańcy Albany spieszą się powoli.
W odróżnieniu od Waszyngtonu i Filadelfii, mała gastronomia, która w gruncie rzeczy stanowi zgrzyt, odbierając majestat monumentalnym gmachom, nie zaśmieca ulic i placów, należących do historycznego dziedzictwa. W Albany zaspokaja się potrzeby ducha, a nie marnego ciała, toteż turyści poddają się, mimo woli, uroczystemu nastrojowi. Na wszelki wypadek radzę zabrać ze sobą własny prowiant, posilając się na ławce.
Robimy geometryczną pętlę, która przypomina dziwaczny łamaniec. Proponowany spacer uwzględnia tylko najważniejsze miejsca i budowle, pokazując zarazem ewolucję stolicy.
Quakenbush House, ulokowany nieopodal Visitors Center, jest typowym holenderskim domostwem z początków XVIII stulecia, pobudowanym przez właściciela i jego synów.
First Reform Church jest dziełem najsłynniejszego architekta w Albany. Philip Hooker zaprojektował go w 1758 r. W czasach współczesnych przeniesiono go na inne miejsce i stoi obecnie na rogu ulic Pearl i Orange. Zdobi go najstarszą ambona w Ameryce i kogucik na wieżyczce, pochodzące z rozebranej uprzednio świątyni. Zakupiono je w Amsterdamie w 1656 roku, płacąc w naturze. Wygórowana cena wynosiła 25 dobrze wyprawionych skórek z bobrów.
Palace Theater, otwarty w 1931 r., pełnił niegdyś rolę filmowego pałacu. Dziś jest siedzibą orkiestry symfonicznej. Występuje tu gościnnie Berkshire Ballet.
Capital Repertory Theater mieści się w jednym z pierwszych supermarketów z lat 50., uzyskując po przeróbkach imponującą fasadę. Stoi on o rzut kamieniem od Clinton Square, który oddaje cześć długoletniemu gubernatorowi. Dewitt Clinton wystąpił z projektem budowy kanału Erie, doprowadzając do ukończenia drogi wodnej, która połączyła Nowy Jork z Wielkimi Jeziorami.
Kenmore Hotel, pobudowany jako prywatna rezydencja dla Edwarda Ogdena, jest nadal uważany za jeden z najpiękniejszych XIX-wiecznych budynków. Zamieniony na biura, posiada odnowioną fasadę.
Monumentalny St. Mary’s Church na Lodge Street powstał w 1820 r. na miejscu drugiego z rzędu kościoła katolickiego, który kontynuował tradycje najstarszej świątyni i parafii w Ameryce, z końca XVII wieku. Zaglądając do środka, zwróćmy uwagę na bogato zdobione ołtarze. Jedyna w swoim rodzaju wieża posiada ogromne anioły wygrywające na trąbach.
Już z dala widać stojący na wzgórzu Albany County Courthouse w stylu klasycystycznym, wykonany w 1916 r. przez nowojorską firmę. Hoppin i Keon uporali się na medal z trudną topografią terenu, osiągając ładny efekt.
Nieopodal wznosi się New York State Court of Appeals z 1831 r., otoczony grecką kolumnadą. Wykładane marmurem lobby, do którego można zajrzeć, ma kształt rotundy, nakrytej wymyślną kopułą. Od północy widać Elk Street, przy której stoją XIX-wieczne rezydencje.
O rzut kamieniem na południe znajduje się City Hall, pobudowany w 1888 r. z granitowych bloków przez H.H. Richardsona, po spaleniu się starego ratusza. Wieża jest wyposażona w 49 dzwonów, zaś solidne romańskie odrzwia prowadzą do przestrzennego atrium. Na tyłach ratusza rozciąga się wdzięczny Corning Memorial Park, który upamiętnia najbardziej zasłużonego burmistrza w historii. Erastus Corning II sprawował to stanowisko przez 40 lat aż do swojej śmierci, która nastąpiła w 1983 r.
New York State Capitol nasuwa nieuchronnie na myśl przysłowie: koniec wieńczy dzieło. Imponujący gmach powstawał przez trzydzieści lat, pochłaniając 25 milionów dolarów. Budowało go kilku architektów, którym udało się harmonijne połączenie gotyku z renesansem i stylem neoklasycznym. Prześliczne schody na zewnątrz są jedynie zapowiedzią słynących z urody schodów w środku. Plac ratuszowy zamyka State Education Building, wsparty na korynckich kolumnach.

 
Foto: wikipedia.org

 Fragment Empire State Plaza

Opuszczamy XIX-wieczne Albany, idąc w kierunku Empire State Plaza. Sprawia ona bardzo przestrzenne wrażenie, może dlatego, iż jedenaście gmachów, które ją wyznaczają, jest zgrupowanych w kilku konfiguracjach i na różnych poziomach. Stanowią one – bez wyjątku – udane dzieła modernistycznej architektury, tworząc bardzo interesującą całość, którą trudno z czymkolwiek porównać. Plaza stopniuje widoki w dosłownym sensie, wypada więc odwiedzić każdy zakątek. Aby zobaczyć panoramę Albany i okolic, trzeba wjechać windą na szczyt Corning Tower. 42-piętrowy gmach jest najwyższym drapaczem chmur pomiędzy Nowym Jorkiem a Montrealem.
Jeśli przeznaczamy na Albany tylko jeden dzień, to polecam obejrzenie chociażby jednej ekspozycji w New York State Museum. Tak pięknej i przejrzystej wystawy obrazującej dzieje New York City nie zobaczymy w naszej metropolii. Na wspaniałą kolekcję dzieł Alexandra Caldera, Jacksona Pollocka, Marka Rothko, George’a Segala i innych XX-wiecznych mistrzów pędzla i dłuta nie starczy nam prawdopodobnie czasu.
W ciągu dwóch dni obejrzymy dużo więcej, zaś optymalny plan każe przeznaczyć na Albany trzy dni. Uda nam się wtedy wydłużyć spacer, zwiedzić siedzibę gubernatora i neogotycką katedrę Niepokalanego Poczęcia, z posągami i witrażami, a także obejrzeć zabytkowe kamieniczki na Cherry Hill.

WSKAZÓWKI PRAKTYCZNE
Wprawdzie wiedzie tu prosto jak strzelił Interstate 87 i dalej szosa 787, nic łatwiejszego jak pobłądzić w samej stolicy, ze względu na fatalną wprost informację przy zjazdach. Ponieważ i tak pierwsze kroki kierujemy do Visitors Center na 25 Quackenbush Square, dzwonimy z pytaniami o drogę; tel. (800) 258-3582. Łatwo o zaparkowanie auta w pobliżu. Alternatywny dojazd z Nowego Jorku to Amtrack z Penn Station, jak również autobusy Greyhound czy Adirondack Trailways z Port Authority.
Bez trudu znajdziemy nocleg w umiarkowanej cenie, i to w samym sercu miasta. Polecam trzy sieci motelowe, a więc:
1. Days Inn; tel. (800) 329-7466
2. Motel 6; tel. (800) 466-8356 i wreszcie
3. Red Carpet Inn; tel. (800) 251-1962.

Autor: Halina Niedzielska