Zniesienie wiz do USA możliwe od wiosny przyszłego roku

20

Rozmowa z Adrianem Kubickim, rzecznikiem prasowym PLL LOT, inicjatora akcji dotyczącej zniesienia wiz do USA dla polskich obywateli

Czy decyzja o ewentualnym zniesieniu wiz może zapaść jeszcze w tym roku?

Nie, w tym roku jeszcze nie. Natomiast liczymy na to, że już za kilka tygodni dowiemy się, że kluczowe dla sprawy statystyki – dotyczące odsetek obywateli naszego kraju, którym amerykańskie służby imigracyjne odmówiły przyznania wizy – są dla nas korzystne. To byłby największy efekt naszej kampanii, którą jako LOT, ale też wiele innych organizacji, prowadzimy przez kilka ostatnich miesięcy. Namawiamy Polaków, do tego, by w sposób maksymalnie rzetelny i kompleksowy podchodzili do procesu wizowego, tak by tych odmów było jak najmniej. Zachęcaliśmy też do podróżowania do Stanów Zjednoczonych. Z cząstkowych danych, które uzyskaliśmy pod koniec sierpnia, wynika, że jesteśmy bardzo blisko osiągnięcia naszego celu, bo odsetek negatywnie rozpatrzonych wniosków wizowych wynosi pomiędzy 3 a 4 procent. Teraz czekamy na te oficjalne informacje dotyczące 12 miesięcy, bo to one będą kluczowe. Mają zostać opublikowane w połowie listopada.

Jeśli liczba odmów wniosków wizowych będzie na odpowiednio niskim poziomie, kiedy możemy spodziewać się decyzji o zniesieniu wiz do Stanów Zjednoczonych?

To jest procedura administracyjna, która trwa kilka miesięcy. Może się nieznacznie przedłużyć ze względu na trwające w USA wybory, ale szacujemy – tak wstępnie – że jak w zakończonym właśnie roku podatkowym udało się ten procent odmów zmniejszyć, to formalnie Polska mogłaby wejść do ruchu bezwizowego na wiosnę przyszłego roku. Kluczowy też będzie podpis prezydenta Donalda Trumpa, ale o to się akurat nie martwimy. Wszyscy pamiętamy, że jeszcze przed wybraniem na urząd podkreślał, podczas spotkania z Polonią, że zależy mu na tym, by Polska dołączyła do programu Visa Waiver.

A jeśli nie uda się osiągnąć celu? Czy kampania na rzecz zniesienia wiz nadal będzie prowadzona?

Jeśli okaże się, że jesteśmy blisko, ale nie na tyle blisko, by mówić o pełnym sukcesie, to oczywiście będziemy kontynuować kampanię. Tym bardziej że mamy bardzo duże poparcie ze strony Georgette Mosbacher, nowej ambasador w Warszawie, która mówi głośno i wyraźnie, że dla niej ta sprawa też jest priorytetowa i trzeba ją w końcu pozytywnie załatwić.

Tym bardziej że zaledwie kilka tysięcy odmów wjazdu do USA stoi na drodze Polski do przystąpienia do ruchu bezwizowego. Jak sprawić, by ta liczba była jeszcze mniejsza?

Powodem odmów nie jest jakaś zła sytuacja osoby starającej się o wizę, tylko wnioskowanie o niewłaściwy rodzaj dokumentu. Jeśli na przykład student wybiera się do Stanów Zjednoczonych, żeby trochę popracować i trochę pozwiedzać, nie powinien starać się o wizę turystyczną i biznesową, dlatego że jest duża szansa, że takiej wizy nie dostanie. Dla niego jest na przykład program „work and travel”. Jeśli ktoś w ogóle zamierza pracować, to powinien występować o wizę pracowniczą. Jej otrzymanie wcale nie jest aż tak trudne, tylko czasami wolimy pójść na skróty. A to pójście na skróty kończy się odmowami.

Odmowną decyzję mogą też usłyszeć osoby, które kiedyś przekroczyły ważność wizy turystycznej i zostały na terenie USA.

Chyba najpoważniejszy problem jest wśród ludzi, którzy kiedyś przedłużyli swój pobyt w USA i teraz starają się o wizę i nie mogą jej dostać. A to dlatego, że są objęci 10-letnim zakazem wjazdu do USA. Co ciekawe, to dotyczy również osób, które miały taki epizod wiele, wiele lat temu. Na przykład na początku lat 90. Co jeszcze ciekawsze, te osoby mogły później podróżować do USA, miały normalnie przyznawane wizy, a teraz nagle tej wizy nie dostają. Powodem jest system imigracyjny Stanów Zjednoczonych, który się uszczelnia i w bazach danych pojawia się wiele również historycznych informacji na temat tych podróżnych

Ile razy w roku możemy się starać o promesę wizową?

Jeśli usłyszeliśmy odmowę, a w naszym życiu nie zaszła żadna istotna zmiana, na przykład nie dostaliśmy nowej, lepiej płatnej pracy, to raz w roku. Tak podpowiadają pracownicy ambasady czy konsulatu. Tymczasem jest wiele takich osób, które podchodzą do tego procesu z pewną uporczywością i na przykład starają się o wizę co trzy miesiące. Tymczasem system tak jest skonstruowany, że jedna osoba jest liczona wielokrotnie, czyli jeśli jeden przysłowiowy Kowalski cztery razy w ciągu roku otrzyma odmowę, to on będzie liczony czterokrotnie w tych statystykach. Nikt formalnie nie może Kowalskiemu zabronić ubiegania się o wizę wielokrotnie w ciągu roku, ale wydaje nam się, że szkoda tak naprawdę i czasu, i środków, by ten proces powtarzać bezskutecznie, a dodatkowo oczywiście psuć statystyki.

Czy w pana ocenie nie ma ryzyka, że rodacy będą łamali prawo imigracyjne, i – mimo braku pozwolenia na pracę – podejmowali zatrudnienie?

Wydaje mi się, że Polska jest już gotowa do tego, by być członkiem ruchu bezwizowego. Polacy się bogacą, w naszej ocenie absolutnie nie ma ryzyka jakiejś emigracji zarobkowej do USA. Wydaje mi się, że trend jest raczej odwrotny – jest wielu Polaków, którzy decydują się na powrót do ojczyzny, bo warunki życia znacznie się poprawiły. Co więcej, coraz więcej osób ma możliwości, by robić interesy z amerykańskimi firmami lub na terenie Stanów Zjednoczonych. Więcej Polaków stać też na wakacje w tamtej części świata. W zakończonym we wrześniu roku fiskalnym około 140 tys. Polaków starało się o promesy wizowe. To o 25 proc. więcej niż w roku 2017.

Czy widać to również porównując liczbę pasażerów w samolotach?

Amerykańskie połączenia są najbardziej dochodowe, jeśli chodzi o połączenia dalekiego zasięgu. Jest to rynek, na którym jesteśmy obecni już od prawie 50 lat. Niezmiennie największą popularnością cieszą się loty do Chicago i do metropolii nowojorskiej. Bardzo dobrze wypełniają się pasażerami samoloty na trasie Kraków – Chicago i Rzeszów – Newark. Połączenie do Los Angeles wymagało od nas pewnej cierpliwości, ale odkąd zwiększyliśmy liczbę rejsów z czterech do sześciu w tygodniu, to trzeba powiedzieć, że cieszą się zainteresowaniem. Widać to było zwłaszcza w minionym sezonie letnim. 1 czerwca 2019 r. uruchamiamy połączenie do Miami. Na początek będziemy tam latać cztery razy w tygodniu. Rozważamy też kolejne amerykańskie lotniska, ale na razie o szczegółach nie mogę nic powiedzieć. Jeśli chodzi o okres świąteczny, to podobnie jak w ubiegłych latach uruchomimy dodatkowe połączenia.

 

 

Polskie Linie Lotnicze zainicjowały akcję przekonywania Polaków do prawidłowego składania wniosków wizowych, do której przyłączyło się 300 firm. Podobna mobilizacja w przeszłości pozwoliła wejść do programu Visa Waiver m.in. Korei Południowej i Czechom. W minionym roku rozliczeniowym o wizę w konsulatach USA w Warszawie i Krakowie wystąpiło ok. 140 tys. osób – o jedną czwartą więcej niż w ub.r. To zasadniczy powód, dla którego odsetek odmów, który jeszcze w roku fiskalnym 2017 wynosił 5,92 proc., zasadniczo spadł. Polska, razem z Rumunią, Bułgarią, Chorwacją i Cyprem, jest ostatnim krajem Unii, który nie jest objęty ruchem bezwizowym.

Autor: Anna Arciszewska