Amerykańska płachta na rosyjskiego byka

108
EPA

Zwiększona obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce, nowe samoloty bojowe najnowszej generacji na polskim niebie, wysunięte dowództwo dywizyjne USA nad Wisłą oraz baza amerykańskich dronów – to dodatkowe elementy bezpieczeństwa Polski i Polaków, które ma zapewnić nam sojusz z USA. To co jednak dla jednych jest elementem bezpieczeństwa, dla innych może być zachętą do ataku, o czym przestrzegają analitycy amerykańskiego ośrodka Stratfor.

Prezydenci Stanów Zjednoczonych i Polski podpisali 12 czerwca w Białym Domu umowę o zwiększeniu obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Według tegoż porozumienia USA wyślą do Polski na stałe tysiąc dodatkowych żołnierzy, a na ich przyjęcie ma powstać w naszym kraju nowoczesna infrastruktura. Chodzi o koszary, magazyny uzbrojenia, zaplecze medyczne i lądowiska. Ma też u nas powstać baza logistyczna, a na miejscu znajdą się żołnierze, którzy będą zabezpieczać przerzut wojsk USA w rejon ewentualnego konfliktu. Porozumienie przewiduje też nowe amerykańskie dowództwo na poziomie dywizji w Polsce. Współpracę mają także zacieśnić jednostki specjalne obu krajów, a w Polsce będzie utworzona jednostka amerykańskiego wywiadu, wyposażona w drony. Prezydent Donald Trump powiedział w Białym Domu, że za wszystko zapłaci Polska. Stany Zjednoczone nie poniosą żadnych dodatkowych kosztów. Według zapisów w dokumentach, obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce ma mieć charakter trwały. Nowe decyzje mają wzmocnić bezpieczeństwo całego regionu ze względu na zagrożenie ze strony Rosji. Obecnie nad Wisłą jest około 4,5 tysiąca amerykańskich żołnierzy. Część z nich została wysłana na podstawie decyzji ze szczytu NATO z 2016 roku, a część na mocy decyzji poprzedniego prezydenta USA Baracka Obamy.
Zadowoleni z podpisanego porozumienia są nie tylko prezydenci USA i Polski, ale także sekretarz generalny NATO. Jens Stoltenberg na Twitterze napisał: „Cieszę się z mocnego wkładu Stanów Zjednoczonych na rzecz bezpieczeństwa Europy. Widzimy to poprzez najnowsze zwiększenie obecności ich wojsk w Polsce, a w ostatnich latach także przez brygadę pancerną, która jest również obecna w Polsce”.
Amerykańscy żołnierze służyli razem z Polakami od 2003 roku w Iraku, a później w Afganistanie. W Polsce ich liczba zwiększyła się dopiero w ostatnich latach, co było konsekwencją rosnącego zagrożenia ze strony Rosji w regionie. Amerykański attache wojskowy w Warszawie, pułkownik John Downey powiedział, że wzrost liczby żołnierzy jest dynamiczny. “Przed 2015 rokiem mieliśmy tu 250 żołnierzy i 10 lotników, teraz mamy około 4 tysięcy osób. Nasza obecność i zaangażowanie w Polsce są stałe. To niesamowite, że udało się tego dokonać w tak krótkim okresie” – podkreślił attache.
Na podstawie decyzji ze szczytu NATO w Warszawie Amerykanie przysłali do Polski 1000 żołnierzy, a kolejne 4-5 tysięcy stanowi brygada pancerna, która stale przemieszcza się po regionie. Płk John Downey stwierdził, że to mobilność wojska jest jednym z najważniejszych atutów w przypadku ewentualnego konfliktu. “Szybkość zebrania się i swoboda poruszania to nasze najważniejsze zadania, które doskonalimy. Jeśli bowiem będziemy musieli stawić czoło zagrożeniu, to trzeba działać szybko” – wyjaśnił.

TARCZA BEZPIECZEŃSTWA CZY ZAGROŻENIE?

Ewentualny konflikt, o którym wspominał pułkownik Downey, grozi Polsce tylko z jednej strony – nieprzewidywalnej Rosji. Ta potwierdza, że obserwuje sytuację związaną ze zwiększeniem obecności wojsk USA w Polsce. “Moskwa uważnie obserwuje sytuację wokół swoich granic, w tym możliwość zwiększenia obecności amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski” – oświadczył rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow.
Prezydent Trump twierdzi, że Polsce nic nie grozi. Zapytany na konferencji prasowej, czy uważa Rosję za zagrożenie dla Polski i Europy, powiedział, że pragnie, aby Rosja traktowała Polskę z szacunkiem, tak jak reszta świata.
Przed zagrożeniem płynącym ze zwiększonego zaangażowania USA w obronę Polski i tej części Europy ostrzegają natomiast analitycy amerykańskiego ośrodka Stratfor. “Liczniejsza amerykańska obecność militarna w Polsce spotka się z odpowiedzią Rosji, która zwiększy liczbę wojsk przy granicy z Polską. Warszawa znajdzie się w centrum coraz gorętszej rywalizacji Moskwy z Waszyngtonem” – uważają analitycy ośrodka. Według nich, przestrogą, że Rosja jest zdolna do ataku, ma być obecna sytuacja na Ukrainie. „Polska wciąż czuje się podatna na wpływy rosyjskie, a aneksja Krymu oraz konflikt i podziały we wschodniej części Ukrainy tylko potwierdziły te obawy. Rosja uderzyła blisko polskiego domu i pokazała, że jest gotowa do podjęcia działań wojskowych przeciwko interesom Zachodu na jej pograniczu. Warszawa staje się podatna na działania Moskwy” – czytamy w ogłoszonym przez Stratfor dokumencie.
To właśnie w związku z rosyjską agresją na Ukrainie Polska otrzymała wzmocnienie ochrony swojego terytorium także i ze strony NATO. W Polsce pojawiło się kilka tysięcy żołnierzy sojuszu, stacjonujących w formie półstałej rotacji, którzy z jeszcze większą częstotliwością niż dotychczas biorą udział w międzynarodowych ćwiczeniach, zarówno na lądzie, w powietrzu, jak i na morzu. Amerykańscy analitycy wskazują, że potencjalną odpowiedzią Rosji na zwiększone zaangażowanie wojsk USA w Polsce, może być budowa baz rosyjskich na Białorusi. „Niezależnie jednak od specyfiki potencjalnej nowej umowy obronnej Warszawy i Waszyngtonu, jakikolwiek wzrost pozycji militarnej Stanów Zjednoczonych w Polsce – bez względu na to, jak mały – będzie skłaniał Moskwę do budowania własnej pozycji wojskowej w regionie. Jedną z potencjalnych lokalizacji dla takiej rozbudowy byłaby Białoruś, która już jest jednym z głównych partnerów obronnych Rosji” – czytamy w raporcie. Już pod koniec ubiegłego roku prezydent Aleksandr Łukaszenka ostrzegł polskiego ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza, że Białoruś i Rosja „będą zmuszone zareagować” na proponowaną przez Amerykanów bazę w Warszawie. Dodał wtedy, że oba kraje „będą zmuszone do rozmieszczenia czegoś”, aby przeciwdziałać zamierzeniom Polski i USA. Potencjalnie może chodzić o rosyjską bazę lotniczą. Według Stratforu baza lotnicza nie jest jednak jedynym sposobem, w jaki Rosja mogłaby zwiększyć swoją militarną obecność na Białorusi. „Moskwa mogłaby na przykład budować inne aktywa w kraju, takie jak myśliwce i systemy obrony powietrznej. Rosja może również zdecydować się na wzmocnienie swojej obecności na innych terenach – w tym w Kaliningradzie, na Krymie i we wschodniej Ukrainie – w zależności od charakteru rozmieszczenia sił USA w Polsce” – przewidują analitycy i dodają, że to może być początek eskalacji wyścigu zbrojeń pomiędzy Rosją i USA, bo „Rosja i Białoruś dały jasno do zrozumienia, że nowa polsko-amerykańska umowa nie pozostanie bez odpowiedzi”.

WICEMINISTER OBRONY USPOKAJA

“Porozumienie ze stroną amerykańską jest przełomowe, a decyzja o podpisaniu tegoż porozumienia przez prezydenta Trumpa i prezydenta Dudę będzie skutkowała wymiernym podniesieniem poziomu bezpieczeństwa Polski i Polaków – twierdzi w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz. – To jest dziejowa decyzja, wiążąca się ze zwiększeniem obecności wojsk amerykańskich w Polsce, również z posadowieniem dowództwa armijnego. Jestem przekonany, że postanowienia szczytu NATO w Warszawie z 2016 roku będą wcielone w życie, a zaangażowanie amerykańskie będzie coraz większe” – uważa wiceminister.
Zapytany o raport amerykańskiego ośrodka Stratfor Wojciech Skurkiewicz uspokaja. “Wydaje się, że jeszcze większe nasycenie, zaangażowanie wojsk rosyjskich przy polskiej granicy – mam na myśli obwód kaliningradzki – raczej już nie może nastąpić, bo już dziś u polskich granic Rosjanie dysponują najnowocześniejszym swoim uzbrojeniem, a również i liczba żołnierzy jest bardzo duża – wyjaśnia wiceminister. – Wielu ekspertów uważa, że dziś obwód kaliningradzki jest najbardziej zmilitaryzowanym fragmentem na kuli ziemskiej, więc więcej w tym zakresie już nie może nastąpić. Oczywiście przyglądamy się temu, jako Sojusz Północnoatlantycki, co dzieje się w Kaliningradzie i co dzieje się u naszych wschodnich sąsiadów – mam tu na myśli Białoruś –. bo cały czas docierają do nas sygnały, że jeśli chodzi o ten obszar wojskowo-militarny, to wciąż następuje zacieśnianie współpracy pomiędzy Mińskiem a Moskwą” – dodaje Wojciech Skurkiewicz. Według niego, Polska nie stała się większym celem dla Rosji niż była dotychczas, a “obecność wojsk sojuszniczych w Polsce w sposób diametralny zmienia sytuację w naszym regionie i podnosi bezpieczeństwo Polski i Polaków”. Jak twierdzi nasz rozmówca, podnosi również bezpieczeństwo całej wschodniej flanki NATO, „bo to właśnie poprawa bezpieczeństwa wschodniej flanki i działania podejmowane we wschodniej części Europy są ukierunkowane tak, by mieszkańcy naszego regionu też czuli się bezpieczni”.