Dwóch papieży – jeden problem

0
FOTO EPA

Czy katolikom na świecie przewodzi obecnie jeden papież czy dwóch? Jeśli dwóch, to głos którego z nich ma prowadzić ich przez życie w wierze? To pytania, które coraz częściej zadają sobie osoby wierzące w Boga. O swoim istnieniu przypomniał im bowiem emerytowany papież Benedykt XVI, który zamiast pozostawać w cieniu następcy zdecydował się na blask medialnych reflektorów. Do zabrania głosu skłoniła go działalność Franciszka, a konkretnie jeden z jego reformatorskich pomysłów.

Pontyfikat papieża Polaka Jana Pawła II przyzwyczaił nas do pewnego rodzaju stabilności. Przez ponad 26 lat to on był jedynym pasterzem, który wiódł katolików. To jego głos był słyszalny w całym Kościele katolickim i to jego zdania zmieniały obraz świata. Dziś żyjemy w czasach, gdy w Watykanie zamieszkuje dwóch papieży – jeden to emerytowany Benedykt XVI, który abdykował, a drugi to jego następca Franciszek. Różnice pomiędzy każdym kolejnym papieżem są naturalne i choć kierują tym samym Kościołem, to starają się pozostawić swój ślad po rządach Stolicą Piotrową. Jednak sytuacja, w której w tym samym czasie poprzedni i aktualny papież mówią w jednej sprawie co innego, jest wyjątkowa. Którego głosu zatem słuchać?

W CIENIU PALM CZY W BLASKU FLESZY?
Papież Benedykt abdykował 28 lutego 2013 roku. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w XV wieku. Byliśmy więc świadkami wydarzenia wyjątkowego, ale zarazem niepokojącego. Nikt z żyjących nie wiedział, jak będzie wyglądała posługa nowego papieża, który będzie musiał funkcjonować z papieżem emerytem w tle. Sytuację tę skomplikował jeszcze wybór następcy Benedykta XVI. Kardynał Jorge Mario Bergoglio był i jest odbierany jako liberalny duchowny, a to wzmagało tylko domysły, jak będzie zachowywał się znany z konserwatywnych poglądów papież Benedykt. Niedługo po abdykacji Benedykta XVI papieski wikariusz, kardynał Agostino Vallini stwierdził jednak, że “nie będzie dwóch papieży, tylko jeden – następca Benedykta XVI. Ten, kto zna Ojca Świętego, może przysiąc, że nie będzie żadnych problemów z kohabitacją”. Przez pewien czas zastanawiano się, jak będzie się tytułować Benedykta XVI i po konsultacji z nim ustalono, że po raz pierwszy w historii będziemy mieć stanowisko papieża emerytowanego. Wielu już wtedy miało wątpliwości, do jakiej roli ograniczy się odchodzący papież. Gdyby zależało mu na pełnym odejściu w cień, mógł wybrać tytuł np. emerytowanego biskupa Rzymu. Tak jednak się nie stało. Benedykt XVI nie porzucił także swojej białej sutanny, która także jest charakterystyczna dla głowy Kościoła katolickiego. Kilka dni po abdykacji złożył jednak ważną deklarację na temat swojej przyszłości. Podczas spotkania z przedstawicielami rzymskiego duchowieństwa powiedział, że pozostanie „ukryty dla świata” i że będzie spędzać czas na modlitwie, a zatem w odosobnieniu. Prorokowano wówczas, że to oznacza, iż nie będzie w ogóle się pokazywał i wypowiadał publicznie, a także nie będzie brał udziału w uroczystościach kościelnych i nie pokaże się nigdy razem ze swym następcą. Stało się inaczej i od momentu jego abdykacji dwóch papieży publicznie wystąpiło razem siedmiokrotnie. Choć papież Benedykt XVI występował jako niemy uczestnik uroczystości zorganizowanych przez papieża Franciszka, to właśnie nadszedł czas, gdy postanowił przemówić. Zrobił to za pomocą wydanej wraz z kardynałem Robertem Sarahem książki pod tytułem “Z głębi naszych serc: kapłaństwo, celibat i kryzys Kościoła katolickiego”. To wydawnictwo skierowało na emerytowanego papieża blask reflektorów medialnych, które odczytywały słowa Benedykta XVI jako ewidentny sprzeciw wobec niektórych działań Franciszka.

CELIBAT SOLĄ W OKU
Solą w oku papieża Benedykta XVI stała się możliwość dopuszczania święceń kapłańskich dla żonatych mężczyzn na terenie Amazonii. Jest ona efektem synodu amazońskiego, na którym kapłani uznali, że to jedna z ważnych dróg prowadzących do rozwiązania problemu z kryzysem powołań na tym terenie. Choć oficjalnej decyzji i adhortacji tegoż synodu jeszcze nie ma, ale spodziewany jest on w najbliższych tygodniach. Co postanowi obecny papież, nie wiadomo, ale już same tematy omawiane podczas synodu sprowadziły na głowę Franciszka sporo krytyki. Prócz możliwości święcenia żonatych kapłanów rozmawiano także o otwarciu drogi do diakonatu kobiet, o umożliwieniu dopuszczenia do komunii osób rozwiedzionych, podjęto też kwestię osób homoseksualnych.
Już podczas mszy kończącej synod papież Franciszek próbował uciszyć wszystkich krytyków. Ostrzegał, że gdy wierzący uważają się za lepszych i są „sługami religii własnego ja”, stają się „cynicznymi kpiarzami”. Papież przestrzegał wierzących przed postawą pychy, którą symbolizuje faryzeusz „przepełniony pewnością siebie, zdolnością do przestrzegania przykazań, swoimi zasługami i cnotami, skoncentrowany tylko na sobie, nie ma miłości” i dodał: “Tacy ludzie zapominają nie tylko o Bogu, ale także o swoich bliźnich, którymi gardzą i nazywają ich resztkami”. Słowa te jednak nie uciszyły krytyków, a wręcz przeciwnie – zmobilizowały ich do przeciwstawienia się papieżowi. To właśnie niedawno wydana książka, której współautorem jest papież emeryt, stała się największym działem przeciwko Franciszkowi. Emerytowany papież Benedykt XVI napisał w niej, że celibat narodził się spontanicznie z codziennego odprawiania Eucharystii, które zakłada stałą służbę Bogu. Podkreślił, że niemożliwa jest realizacja dwóch powołań. Zwrócił uwagę, że bezżenność kapłanów ma swoje korzenie w Starym Testamencie. Zaraz po premierze książki katolików na całym świecie próbował uspokoić watykański rzecznik Matteo Bruni, który zapewnił, że papież Franciszek nie chce znieść celibatu. Przypomniał także wypowiedź papieża Franciszka na ten temat podczas powrotu z pielgrzymki w Panamie: „Przychodzą mi na myśl słowa Pawła VI: wolałbym oddać życie niż zmienić prawa dotyczące celibatu. Nigdy nie zgodzę się na celibat nadobowiązkowy”.

JAWNI PRZECIWNICY W POLSCE I USA
Sytuacja w Kościele katolickim nieco zaczęła przypominać polityczny spór, jaki znamy zarówno z Polski, jak i z USA. W Kościele także mamy do czynienia z osobami liberalnymi i konserwatywnymi – w tym wypadku kapłanami – a moment, w którym przedstawiciele tych dwóch stron noszą tytuły papieży i żyją w jednym czasie, stał się powodem do rozpalenia wewnętrznego konfliktu. Wielu kapłanów na całym świecie jawnie występuje przeciwko słowom obecnego papieża, niejako stając po stronie ukrytego w cieniu papieża emeryta.
Niedawno w Polsce jeden z księży modlił się o rychłą śmierć papieża Franciszka. Zrobił to w swojej homilii ks. prof. Edward Staniek. “Modlę się o mądrość dla papieża, o jego serce otwarte na działanie Ducha Świętego, a jeśli tego nie uczyni – modlę się o szybkie jego odejście do Domu Ojca. O szczęśliwą śmierć dla niego mogę zawsze prosić Boga, bo szczęśliwa śmierć to wielka łaska” – powiedział ks. Staniek. Wymienił przy tym błędne, jego zdaniem, poglądy Franciszka, do których teolog zaliczył między innymi otwarcie na muzułmanów oraz żyjących w stanie grzechu śmiertelnego.
Z kolei w USA jawnym krytykiem papieża Franciszka jest kardynał Raymond Leo Burke. Od działań papieża zdystansował się już w 2014 roku, a za swoje postępowanie został odwołany z funkcji prefekta Trybunału Sygnatury Apostolskiej. W jednym z wywiadów stwierdził, że “mamy do czynienia z załamaniem centralnego autorytetu nauczycielskiego biskupa Rzymu. Następca św. Piotra sprawuje zasadniczy urząd nauczania i dyscyplinowania, a papież Franciszek pod wieloma względami odmówił sprawowania tego urzędu. Na przykład sytuacja w Niemczech: Kościół katolicki jest tam na drodze do stania się kościołem narodowym, którego praktyki nie są zgodne z Kościołem powszechnym”. Burke uważa, iż przejawem tego problemu jest na przykład wzywanie do specjalnej procedury dla par jednopłciowych czy przyzwalanie na przyjmowanie komunii przez małżonka, który nie jest katolikiem. Według niego papież nie może pozwolić na coś takiego, gdyż „tak naprawdę nie ma wyboru w tej sprawie, jeśli jest to coś sprzecznego z nauką Kościoła. Nauka zawsze była taka, że papież ma pełnię władzy koniecznej do obrony wiary i jej propagowania. A zatem nie może powiedzieć: ta forma władzy daje mi autorytet niebronienia wiary i niepropagowania jej”. Na pytanie dziennikarza, czy posłuchałby papieża, gdyby ten zabronił mu publikowania jego krytyki, kardynał Burke odpowiedział: “Nie, gdybym czuł, że jest to kwestia prawdy”.

Kościół katolicki nie był przygotowany na dwóch papieży – to teraz jest widoczne. Nie istnieją żadne oficjalne i jednoznaczne wytyczne co do postępowania w takim wypadku. Czym innym jest sytuacja, w której obecny papież mówi co innego niż jego nieżyjący poprzednik, a czym innym, gdy poprzednik żyje i neguje to, co robi jego następca. To wprowadza w konsternację nie tylko kapłanów, ale i osoby wierzące, które papieża traktują jako następcę świętego Piotra.