Gorączka złota w Polsce

171
EPA

Nie inaczej jak tylko gorączką złota w Polsce można nazwać ostatni zakup Narodowego Banku Polskiego, który nabył aż 100 ton tego cennego kruszcu. W ten sposób NBP podwoił polskie zasoby złota i zwiększył bezpieczeństwo finansowe Polaków w niespokojnych czasach. NBP rozpoczyna także sprowadzanie polskich zasobów złota, które wciąż znajdują się poza granicami kraju.

Do początku 2018 roku polskie zasoby złota pozostawały na poziomie przedwojennym, niewiele ponad 100 ton, a większość tego cennego kruszcu była i wciąż jest przechowywana w podziemiach Banku Anglii w Londynie. W wakacje tego samego roku NBP podjął decyzję o zakupie 25,7 tony złota. Była to decyzja, która zwróciła uwagę finansistów z całego świata, a dziennik “Financial Times” zauważył, że był to pierwszy zakup złota dokonany przez kraj członkowski Unii Europejskiej od 1998 roku. W ślad za Polską poszły Węgry, które kupiły 28 ton złota, powiększając swój zasób z 3,1 tony do 31,5 tony. W tym roku NBP zakupił aż 100 ton złota, o czym powiadomił w Sejmie prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński, przedstawiając sprawozdanie z działalności NBP w ubiegłym roku.
Adam Glapiński poinformował, że obecnie polskie zasoby złota wynoszą 228,6 tony. “Do strategicznych decyzji zarządu NBP w obszarze zarządzania rezerwami deficytowymi należy zaliczyć zwiększenie zasobów złota przez NBP” – oświadczył Glapiński i dodał, że nasze zasoby „niemal dwukrotnie przekroczyły już zasoby Szwecji, zrównały się z belgijskimi i znacznie zbliżyły się do austriackich i hiszpańskich”. „W wyniku zakupów zrealizowanych w latach 2018 i 2019 NBP przesunął się w rankingu banków centralnych według wielkości zasobów złota z 34. na 22. pozycję na świecie i z 15. na 11. miejsce w Europie, wyprzedzając wszystkie kraje regionu” – chwalił się Glapiński. Jak przekonywał posłów w Sejmie, zwiększenie polskich zasobów złota było możliwe dzięki wyjątkowo dobrej sytuacji gospodarczej kraju i silnemu przyrostowi rezerw dewizowych. “W ciągu ostatnich 5 lat rezerwy dewizowe Polski zwiększyły się o ponad 30 mld euro. Wzmacnia to bezpieczeństwo finansowe Polski, wzmacnia wiarygodność i siłę finansową naszego kraju, nawet w skrajnie niekorzystnych warunkach” – uznał szef NBP.

POLSKIE ZŁOTO NA UCHODŹSTWIE

Adam Glapiński odniósł się także do negowanej przez wielu lokalizacji polskiego złota – czyli Banku Anglii. “Zakupione złoto zostało zdeponowane, tak jak dotychczas, w Banku Anglii w postaci sztab London Good Delivery. Z możliwości przechowywania złota w Banku Anglii, jak państwo wiedzą, korzysta większość kontrahentów aktywnych na światowym rynku złota – wyjaśnił prezes polskiego banku centralnego. – Pozwala to nie tylko bezpiecznie przechowywać jego zasoby, ale również podnosić ich dochodowość. W 2018 r. przychody z lokat w złocie wyniosły 2,7 mln euro, czyli ok. 11,4 mln zł” – mówił Glapiński. Dodał przy tym, że część złota zostanie przetransportowana do Polski, mimo że w Anglii złoto zarabiało na siebie. “Chcę jednak podkreślić, że ze względu na strategiczny charakter złota oraz uwarunkowania na rynku zasoby złota nie są postrzegane jako istotne źródło dochodów banków centralnych. Biorąc to pod uwagę, zarząd NBP zdecydował o dywersyfikacji miejsc jego przechowywania i przeniesieniu prawie połowy obecnego zasobu złota, tj. ok. 100 ton, do skarbców NBP” – poinformował Glapiński. Nie zdradził jednak, kiedy dokładnie się to stanie. „Operacja ta zostanie przeprowadzona zgodnie z harmonogramem zapewniającym jej bezpieczeństwo. Przedstawimy państwu informacje o jej dokonaniu już po jej zakończeniu. Złoto, które pozostanie w Londynie, tj. ok. 129 ton, będzie inwestowane w dotychczasowy sposób” – powiedział w Sejmie na zakończenie sprawozdania prezes NBP.
Raport z pracy NBP, w tym zakup złota, chwalił poseł sprawozdawca Jan Szewczak. Podkreślił, że nastąpił nie tylko wzrost rezerw dewizowych, lecz także wymierny wzrost również w złotych – to jest 46 mld zł w stosunku do roku 2017. „Wydaje się, że takie działania powinny być kontynuowane. Polska wreszcie nabywa złoto” – stwierdził poseł Szewczak i oświadczył, że “decyzja NBP i prezesa Glapińskiego o sprowadzeniu do Polski części tego złota jest fundamentalna i historyczna. Pokolenia Polaków czekały na to, żeby złoto wreszcie wracało tutaj, a nie tylko było stąd wywożone”.
Jan Szewczak poruszył także sprawę miejsca składowania cennego kruszcu, którego w Polsce nie ma. “Pewnie powstanie kwestia budowy skarbca emisyjnego dla Narodowego Banku Polskiego, bo jeśli chcemy kontynuować tę politykę, chcemy sprowadzać złoto do Polski, to wydaje się, że ono powinno być w sposób właściwy przechowywane. A naszym poprzednikom można przypomnieć, że już kiedyś jeden z prezesów Narodowego Banku Polskiego, pan prof. Leszek Balcerowicz, podejmował ideę budowy skarbca emisyjnego, tylko że rozeszło się…” – powiedział poseł Szewczak.

PO CO NAM ZŁOTO I GDZIE JE TRZYMAĆ?

Wielu zadaje sobie pytanie, po co krajom zasoby złota, skoro mogą przechowywać rezerwy w banknotach. Liczba sztabek złota nie świadczy jednak tylko o bogactwie danego kraju, ale jest tzw. bezpieczną przystanią w czasach konfliktów i wojen. To w przypadku nagłych potrzeb finansowych złoto jest najłatwiej zbywalnym kruszcem, który niełatwo jest zniszczyć – jak w przypadku papierowych banknotów.
Wiele krajów przechowuje swoje zasoby złota za granicą, wybierają do tego dwa miejsca: skarbiec Banku Anglii w Londynie oraz skarbiec Rezerw Federalnych w Nowym Jorku. Robią to nie tylko ze względu na bezpieczne miejsce, do którego nie mogą włamać się złodzieje, ale dlatego że zarówno na rynku giełdy kruszcu w Nowym Jorku, jak i w Londynie najłatwiej złoto spieniężyć. Wydaje się więc, że przechowywanie złota w kraju to kwestia wizerunkowa. Z tego też powodu NBP pod kierownictwem prof. Leszka Balcerowicza zakupił na potrzeby budowy skarbca od Agencji Mienia Wojskowego tereny pod Zegrzem w pobliżu Warszawy – tzw. Fort Zegrze. Inwestycja jednak była mocno nietrafiona, a zakupiona nieruchomość nie nadawała się na lokalizację skarbca choćby z powodu podmokłego terenu. W związku z tym budowa skarbca została wyceniona dużo powyżej możliwości finansowych NBP, a pomysł budowy polskiego “Fort Knox” upadł. Do dziś NBP ponosi setki tysięcy złotych kosztów rocznie za utrzymanie tego terenu i mimo wielokrotnego wystawiania go na sprzedaż nie udało się znaleźć kupca.