Gra o Białoruś

94
epa

W cieniu impeachmentu w USA i kampanii prezydenckiej w Polsce trwa dyplomatyczne przeciąganie liny u naszego wschodniego sąsiada – Białorusi. Na jednym jej końcu stoi dobry wujek z Zachodu, a na drugim groźny niedźwiedź ze Wschodu. Ten, kto wygra, zdobędzie nie tylko satysfakcję, ale i strategiczny teren w naszej części Europy.

Od rozpadu Związku Radzieckiego minęło już wiele lat, ale Białoruś wciąż stoi w rozkroku pomiędzy Rosją a Europą Zachodnią. Od lat trwa próba przeciągnięcia na swoją stronę reprezentującego naród białoruski Aleksandra Łukaszenki. Wydawałoby się, że białoruski dyktator jest w bardzo dobrej komitywie z Władimirem Putinem, na co dowodem są ich częste spotkania. Ponadto wojska rosyjskie od lat ramię w ramię ćwiczą z białoruskimi tuż za granicami Polski, a oba kraje od 1997 roku łączy oficjalnie Związek Białorusi i Rosji – w skrócie ZBiR. Są jednak w tej przyjaźni także i zadry, które próbują wykorzystać zachodni przywódcy, by tę ważną linę przeciągnąć na swoją stronę. W ostatnim czasie do ciągnących w stronę Zachodu dołączyli ważni politycy z USA.

ŁUKASZENKA OSTATNIM PREZYDENTEM BIAŁORUSI?

Nic tak nie irytuje przywódcy Białorusi jak myśl, że przestałby być prezydentem swojego kraju. Taki scenariusz widziałby rosyjski przywódca. Moskwa od kilku lat zabiega o zintegrowanie rosyjskich i białoruskich systemów społeczno-gospodarczych, w tym bankowego, walutowego, celnego i wizowego. Przeciwko takiej integracji protestuje białoruska opozycja, obawiając się utraty suwerenności. Prezydent Aleksander Łukaszenka powiedział ostatnio, że Białoruś nie może się stać częścią innego państwa, „nawet bratniej Rosji”. Podczas spotkania z robotnikami zakładów papierniczych w miasteczku Szkłów w obwodzie mohylewskim Łukaszenka zwrócił uwagę na problemy z zawarciem nowych umów na dostawy ropy i gazu z Rosji. Powiedział, iż Władimir Putin w trakcie rozmów sugerował, że jeśli Białorusini chcą mieć takie same ceny ropy i gazu jak Rosjanie, to powinni żyć w jednym państwie, czyli Rosji. Łukaszenka zaznaczył, że to jest nie do przyjęcia. „Ja nie chcę być ostatnim prezydentem Białorusi. Honorowo być pierwszym, ale ostatnim ja być nie chcę. Chcę, aby nasze dzieci żyły na tym kawałku ziemi w pokoju i zgodzie” – oświadczył prezydent Białorusi.
Przeciwna głębokiej integracji jest także większość obywateli Rosji. Radio Echo Moskwy opublikowało wyniki badań sondażowych, przeprowadzonych przez Centrum Analityczne Jurija Lewady. Według nich, tylko 23 procent Rosjan opowiada się za rosyjsko-białoruską integracją. Wśród tych osób zaledwie 10 proc. chciałoby, aby Rosja wchłonęła Białoruś, a 13 proc. proponuje utworzenie nowego państwa ze wspólnym rządem. Najwięcej, bo 44 proc. Rosjan, opowiedziało się jedynie za integracją ekonomiczną, bez łączenia systemów państwowych.

ROPA JĘZYCZKIEM U WAGI

Rosja od nowego roku nie dostarcza Białorusi ropy zgodnie z zapotrzebowaniem, ze względu na brak kontraktu. Oba kraje dotychczas nie mogły uzgodnić ceny surowca. Moskwa sygnalizuje, że gotowa jest dostarczać tanią ropę, ale Białoruś powinna zacieśnić związek z Rosją. Białorusini widzą w tym zagrożenie utraty niezależności. Zachodni przywódcy starają się włożyć nogę w uchylone drzwi Białorusi na Zachód, prowadząc z nią rozmowy na temat strategicznych surowców. Białoruś już teraz korzysta z wielu alternatywnych źródeł pokazując Rosji, że jej szach ma słabe podstawy. Zdaniem niezależnych ekspertów, postępowanie białoruskiego prezydenta jest jedynie grą polityczną, ale w ostatecznym rozrachunku oddala zagrożenie wchłonięcia Białorusi przez Rosję. Na Białoruś dotarła już nawet pierwsza partia norweskiej ropy. Surowiec dostarczony został koleją w 59 cysternach. Wcześniej tankowiec Breiviken dostarczył norweską ropę do litewskiego portu w Kłajpedzie. Inna droga dostaw ropy i gazu prowadzi przez Ukrainę, a jeszcze inną będą, jak zaznaczył Łukaszenka, „jeśli uda się uzgodnić z Polską”, dostawy ropy przez naftoport, a następnie ropociąg Przyjaźń. Białoruski prezydent zaznaczył, że Białoruś nie rezygnuje całkowicie z dostaw ropy rosyjskiej, ale chce zbadać opłacalność dostaw z innych państw – Stanów Zjednoczonych, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

MISJA MIKE’A POMPEO

Na początku lutego z misją na Białoruś Donald Trump przysłał Mike’a Pompeo. Jest on najważniejszym rangą amerykańskim politykiem, który odwiedził Białoruś w tym wieku. Wcześniej strona amerykańska zadeklarowała, że sekretarz stanu zamierza podkreślić poparcie Stanów Zjednoczonych dla suwerennej, niezależnej i stabilnej Białorusi oraz potwierdzić chęć normalizacji stosunków dwustronnych. Podczas spotkania w Mińsku z prezydentem Łukaszenką Pompeo podkreślał, że Waszyngton jest zaniepokojony informacjami o nieprzestrzeganiu praw człowieka na Białorusi. „Chcemy przyczynić się do tego, by Białoruś była niezależnym krajem” – oświadczył Mike Pompeo. Podkreślił, że Waszyngton nie stawia władz w Mińsku przed wyborem, czy mają współpracować z Rosją, czy ze Stanami Zjednoczonymi. Dodał, że jego kraj ceni działania Białorusi w celu zwalczania terroryzmu i ma nadzieję na dalszy rozwój współdziałania w tym kierunku. Prezydent Łukaszenka zadeklarował, że Białoruś jest gotowa pracować na rzecz zachowania pokoju i stabilności w regionie. Zaznaczył, że cieszy się z wizyty amerykańskiego sekretarza stanu, który będzie mógł na miejscu zapoznać się z Białorusią, stylem sprawowania władzy i stanem demokracji.
Po rozmowach z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką i ministrem spraw zagranicznych Białorusi Uładzimirem Makiejem Mike Pompeo zapewnił gospodarzy, że amerykańscy producenci są gotowi dostarczać do tego kraju 100 procent potrzebnej ropy po konkurencyjnych cenach. Podkreślił, że warunkiem całkowitego zniesienia amerykańskich sankcji wobec Mińska jest postęp w kwestii praw człowieka, wolność mediów i wzmocnienie roli społeczeństwa obywatelskiego. Minister spraw zagranicznych Uładzimir Makiej powiedział, że Mińsk oczekuje „większej aktywności Stanów Zjednoczonych na Białorusi”, proporcjonalnej do znaczenia, jakie Ameryka odgrywa na arenie międzynarodowej. Zwrócił też uwagę, że bardzo pożądane byłoby zarówno większe zaangażowanie amerykańskiego biznesu na Białorusi, jak i ściślejsza współpraca „między różnymi strukturami rządowymi”.
Białoruscy eksperci i media zwracają uwagę, że wizyta w ich kraju amerykańskiego sekretarza stanu Mike’a Pompeo dała Mińskowi dodatkowe atuty w sporze z Kremlem. Gazeta internetowa „Nawiny” napisała, że „w sytuacji konfliktu Mińska z Moskwą gość z Waszyngtonu obiecał pełne zaopatrzenie w ropę i wsparł niezależność Białorusi”. Autor publikacji zaznacza, że amerykańska ropa być może będzie droższa od rosyjskiej, ale dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Białorusi warto uruchomić jej import. Do tego rozwój relacji ze Stanami Zjednoczonymi będzie sprzyjać prowadzeniu wielowektorowej polityki zagranicznej. „Białoruskie władze podejmują właściwe działania, mające zapewnić suwerenność. Szkoda tylko, że stały się mądre po szkodzie” – czytamy w „Nawinach”. Również eksperci cytowani przez portal internetowy „TUT.by” oceniają, że na razie dla Białorusi amerykańska ropa jest droższa od rosyjskiej – chyba że będzie sprzedawana z rabatem. Eksperci są jednak zgodni, że należy zacząć ją kupować, by doprowadzić do dywersyfikacji dostaw.

OKIEM POLSKIEGO EKSPERTA

“W czasie swojej wizyty na Białorusi Pompeo powiedział, że USA są gotowe po konkurencyjnych cenach zapewnić dostawy ropy w wielkości mogącej zaspokoić pełne zapotrzebowanie Białorusi (w 2020 r. za rosyjską ropę Białoruś miała płacić ok. 17 proc. mniej, niż wynosi cena światowa). Deklaracja ta wskazuje, że Stany Zjednoczone chcą rozwijać współpracę energetyczną z Europą Środkowo-Wschodnią, a Białoruś jest przez nie traktowana jako perspektywiczny partner – mówi analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) Anna Maria Dyner. – Jednak aby mogła ona sprowadzać z USA ropę, a w przyszłości inne surowce, konieczny będzie rozwój współpracy tego kraju zwłaszcza z Polską, Litwą i Łotwą. Chodzi tu o sam przesył surowców – Białoruś może sprowadzać ropę przez litewskie oraz łotewskie porty i transportować ją do rafinerii koleją bądź za pośrednictwem łączącego ją z Polską rurociągu Przyjaźń, zarówno w formie realnego, jak i wirtualnego rewersu – oraz o ewentualne wspólne zakupy” – twierdzi Anna Maria Dyner. Uważa ona, że działania USA na Białorusi są zgodne z interesami Polski, a wizyta amerykańskiego sekretarza stanu jest dobrą oznaką na przyszłość. “Władze Białorusi wykorzystają deklarację Pompeo w negocjacjach z Rosją dotyczących warunków dostaw zarówno ropy naftowej, jak i gazu (obecny kontrakt kończy się 29 lutego). Jednocześnie zwiększenie współpracy białorusko-amerykańskiej Rosja może odebrać jako zagrożenie i kolejną ingerencję USA w jej strefę wpływów, a w związku z tym nasilić presję na Białoruś. Zapewnienia Pompeo o wsparciu białoruskiej niepodległości, jak i działania Ameryki zmierzające do wzmocnienia jej pozycji w Europie Wschodniej są zgodne z interesami Polski i Unii Europejskiej – podkreśla analityczka PISM. – Ewentualny rozwój białorusko-amerykańskiej współpracy energetycznej będzie korzystny dla Polski, podobnie jak zwiększenie kooperacji w dziedzinie bezpieczeństwa obejmującego zarówno walkę z międzynarodowym terroryzmem i handlem ludźmi, jak i stosunki Białorusi z NATO”.