Koniec świata po królewsku

168
Ebola, ptasia grypa, świńska grypa, wirus Zachodniego Nilu czy teraz koronawirus na pewno budzą grozę, ale to nie one powodują najwięcej zgonów. Prawdziwe żniwo zbierają znane od dawna choroby FOTO: PEXELS.COM

Jako że w poniedziałek dostałam przelew z pracy pojechałam do sklepu uzupełnić braki poczynione końcem miesiąca. Oczom moim zdziwionym ukazał się obraz niczym z filmu katastroficznego albo z planu z lat 80.

Puste półki w działach z mąką, kaszami, makaronem, ryżem i cukrem. Z koszyka od koleżanki dostałam chusteczki nawilżane, którymi wycieram psu łapy po spacerze, a w zamian obiecałam jej płyn do dezynfekcji, który mam nie wiem skąd. Od sąsiadki w zamian za taki sam płyn dostałam pięciokilowy woreczek mąki, czyli zrobię makaron, którego w moim mieście nie uświadczysz. Dobra nasza! Pomidorowa będzie! Za sklepu wyszłam z czterema butelkami spirytusu i tyloma zgrzewkami popularnego napoju gazowanego, którym ponoć można usuwać nawet rdzę. Do dezynfekcji będzie w sam raz… Nie martwię, że nie kupiłam nic więcej, bo w domu mam kilka paczek niezwykle chodliwego towaru, jakim są obecnie maseczki i rękawiczki jednorazowe, a że jestem dzieckiem kryzysu, to doskonale wiem, ile dobra można uzyskać wymieniając towar tak deficytowy.

Może mój instynkt samozachowawczy uległ jakiemuś uszkodzeniu, ale w ogóle nie czuję jakoby wirus w koronie miał mi zagrażać bardziej niż ten „zwykłej” grypy. Bardziej boję się zachorować choćby na raka, bo w Polsce rocznie umiera na niego ponad 100 tys. osób, czyli ponad 270 dziennie, czy na choroby układu krążenia, bo te wysyłają do piachu ponad 170 tys. osób na rok, co daje niemal 485 dziennie. Czy ci wszyscy, którzy tak ochoczo w obawie przed koronawirusem wykupili ze sklepu większość towaru, choć raz na pięć lat w trosce o swoje zdrowie robią sobie kompleksowe badania? Albo nie palą papierosów i śmieci w piecu? A może czy chociaż do sklepu pojechali rowerem lub na piechotę dla zdrowia? Zapewne nie. Przypuszczam, że każdy wsiadł do samochodu, chociaż w wypadkach drogowych ginie co roku około 3 tysięcy ludzi. Tego zagrożenia się nie boicie?

Ebola, ptasia grypa, świńska grypa, wirus Zachodniego Nilu czy teraz koronawirus na pewno budzą grozę, ale to nie one powodują najwięcej zgonów! Prawdziwe żniwo zbierają znane od dawna choroby, do występowania których tak przywykliśmy, że nawet statystyki związane ze śmiertelnością nie robią na nas już wrażenia, a ta 10 jest przyczyną połowy wszystkich zgonów notowanych co roku na całym świecie! Choroba niedokrwienna serca (wieńcowa) jest światowym zabójcą numer jeden. Odpowiada za ponad 13 proc. wszystkich przypadków śmierci. O jeden procent mniejsze żniwo zbiera udar mózgu. Na trzecim miejscu jest przewlekła obturacyjna choroba płuc. Przyczyną POChP jest stan zapalny wywołany przez narażenie układu oddechowego na rozmaite szkodliwe substancje, m.in. pyły i gazy, smog. W obecnej chwili na POChP choruje około 2 milionów Polaków i paniki nie ma. Nie widzę, aby masowo rzucano palenie papierosów, zmieniano piece kopciuchy na eko, rezygnowano z węgla. Na „zwykłe” schorzenia dolnych dróg oddechowych rocznie umiera, według danych Światowej Organizacji Zdrowia, ponad 3 miliony osób! Czy wszyscy ci, którzy panikują, bo na koronowirusa nie ma skutecznego celowanego leku, wiedzą, że na „starą” gruźlicę w odmianie lekoodpornej w zasadzie też nie ma? W 2015 r. na całym świecie odnotowano 10,4 miliona przypadków zachorowań na tę zdawałoby się już dawno minioną chorobę i aż 1,8 miliona zgonów. Ba, czy ktoś boi się biegunki? Czy wykupił z jej powodu cały zapas rękawiczek ze sklepów? A przecież wydawałoby się z powodu tak banalnej dolegliwości umiera około 1,5 miliona osób rocznie, co stanowi 2,7 proc. wszystkich zgonów w skali globu. Biegunka zabija średnio ok. 2,2 tys. dzieci dziennie – więcej niż AIDS (blisko1,5 miliona zgonów), malaria i odra razem wzięte! Sezonowe wirusy grypy zabijają do 650 tys. osób rocznie…

Ale, jak widać, większość z nas jest przekonana, że nie rak, nie depresja i stres, nie zawał, nawet nie jakiś kierowca-kretyn, tylko koronawirus będzie przyczyną naszej śmierci, więc trzeba wykupić cały zapas ryżu i cukru… Czy za rok, kiedy oswoimy się z koronawiorusem i pojawi się nowy, pójdziemy krok dalej i zaczniemy budować bunkry? Albo odgrodzimy się kordonem sanitarnym?