O jeden palec za daleko

79
Foto: pexels.com

Polskie media, domy i ulica żyją jednym gestem, gestem pogardy, buty i prostactwa, jaki wykonała w Sejmie pewna posłanka. Tak, tacy ludzie nas reprezentują. Tacy ludzie ustalają, jak będzie wyglądała nasza teraźniejszość i przyszłość.

Środkowy palec była dziennikarka telewizyjna, a obecnie parlamentarzystka wulgarnie uniosła w chwili triumfalnego zwycięstwa w stronę opozycji, po odrzuceniu weta Senatu w sprawie przyznania prawie 2 mld zł Telewizji Polskiej i Polskiemu Radiu. Zdaniem Senatu, te pieniądze powinny zasilić budżet onkologii. Nie wiem, co dobrego może zrobić telewizja czy radio za dwa miliardy, ale jestem przekonana, że żaden sylwester w Zakopanem, film o gwieździe disco polo, kupiona licencja na turecki serial nie są warte ludzkiego życia, a to właśnie zostało położone na szali.

Każdego dnia spotykamy w mediach prośby o wsparcie 1% z podatku fundacji pomagających chorym. Serce łamią nam zdjęcia walczących z rakiem dzieci, których rodzice błagają o każdą złotówkę na nierefundowany lek, terapię, operację, by ich dziecko mogło żyć. Ile dzieci można by uratować? Sto? Tysiąc? 10 tysięcy, a może 100 tysięcy? Nawet gdyby to było tylko jedno życie – to warto, zamiast dać się pobawić gawiedzi przed szklanym ekranem.

Co można kupić za 2 miliardy? Za mniej niż połowę, bo za 850 milionów dodatkowych środków, można sfinansować zakup nowoczesnych leków, gdyż, jak wynika z danych Oncoindexu, który mierzy dostęp polskich pacjentów z nowotworem do nowoczesnego leczenia, w naszym kraju wciąż nie są refundowane 44 ze 101 terapii rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej. A z pozostałego miliarda można by wyposażyć 100 oddziałów onkologicznych we wszystko, co jest niezbędne. W Polsce jest 314 powiatów oraz 66 miast na prawach powiatu. Za 2 miliardy każde z nich dostałoby oddział wczesnego rozpoznania i leczenia onkologicznego. Albo można by też za te pieniądze kupić protezy dla osób, które utraciły kończynę w wyniku raka kości na przykład. W naszym kraju rocznie robi się 8,5 tysiąca tzw. dużych amputacji, czyli za 2 miliardy można kupić 80 tysięcy protez. Przez niemal 10 lat po każdej operacji mogłoby państwo polskie dawać, całemu w traumie i depresji, pacjentowi nowoczesną protezę, która pozwoli mu normalnie żyć.

Ciekawie, czy posłowie tak ochoczo głosujący za przekazaniem tych pieniędzy na rozrywkę szklanego ekranu wiedzą, że Polska jest europejskim, niechlubnym, liderem w amputacjach, gdyż jest to najtańszy sposób leczenia?! Tak, proszę Państwa, w Polsce obcina się ludziom nogi i ręce, bo nie ma funduszy na leczenie, a jak się je już obetnie, to daje się na protezę 5 tysięcy, a resztę chory musi sobie zapłacić sam. Ale właściwie po co pacjentowi proteza, ba, po co zdrowa noga, skoro kanały w mediach publicznych może zmieniać, bez wstawania z łóżka. W Polsce umiera rocznie na nowotwór około 100 tysięcy ludzi, z czego 10 tysięcy można by uratować, ale brak pieniędzy. Głosowanie w parlamencie już dawno przestało być przemyślanym działaniem dla dobra wspólnego. Coraz bardziej jest walką o uzyskanie przewagi partyjnej, a tracimy na tym my wszyscy. Dla celów wyborczych polityka stała się areną walki. Ten jeden palec, choć wiele pokazał, to niczego nie zmienił. Jeszcze!