Parada Pułaskiego buduje polską wspólnotę w USA

269
Przemek Cebula / Nowy Dziennik
Wydanie specjalne „Nowego Dziennika” na Paradę Pułaskiego 2019 było współfinansowane ze środków Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku.

W

Trzy lata temu marszałek Senatu Stanisław Karczewski maszerował z Polonią amerykańską w Paradzie Pułaskiego. W rozmowie z „Nowym Dziennikiem” wspomina tamto wydarzenie, a także mówi, co udało się zrobić dla Polonii w ciągu mijającej kadencji polskiego parlamentu.

Wybory już za pasem… Jak ocenia pan upływającą kadencję? Czy była to dobra zmiana dla Polonii?

Niezręcznie jest mi oceniać działania moje i całego Senatu. Mamy za sobą cztery lata intensywnej i wytężonej pracy na rzecz kontaktów z Polonią i Polakami mieszkającymi za granicą. Po złych latach dla Polonii, kiedy to środkami na jej rzecz dysponowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych, udało nam się je odzyskać. To była jedna z naszych zapowiedzi wyborczych z 2015 roku. Powołana została także Polonijna Rada Konsultacyjna przy marszałku Senatu. W bardzo krótkim czasie rozpoczęliśmy intensywny dialog z Polonią. Zależało nam na tym, żeby był on partnerski i by w jego wyniku opracować strategię działań na rzecz rodaków żyjących poza granicami ojczyzny. To dlatego na początku kadencji w 2015 roku rozesłaliśmy ankietę do wszystkich organizacji polonijnych i do wszystkich organizacji pozarządowych w Polsce współpracujących z Polonią. Pytaliśmy, jakie są oczekiwania i jakie są potrzeby. Na podstawie uzyskanych wyników określiliśmy priorytety. Wśród oczekiwań była praca na rzecz młodzieży polonijnej, nauka języka polskiego, szeroko rozumiana oświata oraz dbałość o przekazywanie dziedzictwa narodowego młodemu pokoleniu. Zgodnie z tymi postulatami naszym priorytetem, priorytetem Senatu, jest i pozostanie praca na rzecz młodzieży, poszerzona również o współpracę bezpośrednią. Organizujemy olbrzymią liczbę przyjazdów młodych Polaków z zagranicy do Polski na różnego rodzaju kursy językowe, obozy czy kolonie. Są to formy kontaktów bardzo wysoko oceniane przez uczestników, ale i przez nas – organizatorów. Pozwalają na żywy kontakt z językiem, ludźmi, historią i tradycją. Są to swego rodzaju żywe lekcje polskości. Podtrzymujemy również, co jest bardzo ważne, funkcjonowanie mediów polonijnych, uwzględniając w tym zmianę cywilizacyjną – kładziemy duży nacisk na to, aby jak najwięcej informacji przekazywać przez internet z Polski do Polonii oraz z Polonii do Polski.

Powiedział pan o przejęciu budżetu na Polonię z MSZ. W ostatnich czterech latach udało się także go powiększyć. Czy ta kwota zostanie utrzymana?

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości rząd zwiększył kwotę środków dla Polonii i Polaków za granicą do 100 milionów złotych i systematycznie będziemy ją zwiększać. W tej kadencji osiągnęliśmy niezwykły wzrost, bo sięgający 30 procent. W kolejnych latach chcemy intensyfikować naszą współpracę także finansowo. Oczekiwania i potrzeby są coraz większe, co świadczy o tym, że Polonia i Polacy mieszkający za granicą są coraz bardziej zainteresowani sprawami Polski i wyrażają w ten sposób chęć współdziałania.

Przez cztery lata spotykał się pan z Polakami w wielu miejscach na świecie. Dzięki temu wie pan więcej o ich problemach, ale czy udaje się je rozwiązywać?

Niezwykle sobie cenię bezpośrednie kontakty z przedstawicielami Polonii i Polakami mieszkającymi za granicą. Spotykam się z nimi, gdy przyjeżdżają do Polski, a także podczas moich wyjazdów zagranicznych. Owocuje to coraz większą wiedzą o Polonii. Każde spotkanie, każdy kontakt przynosi nowe spostrzeżenia i nowe doświadczenia, które wykorzystujemy w naszej pracy.

Polonia to wielki potencjał, o którym wielokrotnie pan mówił. Czy udaje się go dobrze spożytkować dla rozwoju Polski?

Coraz więcej Polaków wraca z emigracji, co nas niezwykle cieszy. Polska jest coraz piękniejsza, świetnie się rozwija, kolejny rok osiąga wysoki wzrost gospodarczy. To są wyraźne i ważne sygnały dla Polonii, że Polska staje się atrakcyjnym miejscem do życia. To szczególnie dobre miejsce do nauki na świetnych uczelniach, po których wielu młodych Polonusów zostaje w kraju, zakłada tu rodziny i wiąże swoją przyszłość. 2017 był pierwszy rokiem, w którym więcej Polaków przyjechało z zagranicy niż za nią wyjechało. To nas cieszy i chcemy, aby ten trend się utrzymywał.

Z listy spraw do załatwienia dla Polonii ciągle czekają na utworzenie polonijne obwody do polskiego parlamentu, ale w tym roku Polonia może zagłosować na jednego spośród swoich, czyli prof. Marka Rudnickiego. To kandydat na pocieszenie?

Częściowo tak. Jest to wspaniały kandydat, światowej sławy chirurg, naukowiec. W Polsce znany jest ze swojej heroicznej walki o życie i zdrowie górników w spacyfikowanej kopalni Wujek w roku 1981. W Chicago, gdzie pracuje, znany jest jako oddany sprawom Polonii lekarz. Można powiedzieć, że w Chicago wszyscy znają prof. Rudnickiego i wszyscy znają jego zasługi w działaniu na rzecz Polonii. Od wielu lat jest prezesem Związku Lekarzy Polskich w Chicago, a także członkiem Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy marszałku Senatu. To osoba, która świetnie zna sprawy Polonii, nie tylko amerykańskiej. Jest między innymi żywo zainteresowany współpracą z Polakami mieszkającymi w Ameryce Południowej i Europie oraz z Polakami mieszkającymi za wschodnią granicą naszego kraju. To naprawdę świetny kandydat.

Jak ocenia pan jego szanse na wygranie wyborów do Senatu?

W tej chwili jesteśmy w końcówce kampanii wyborczej. Te szanse na wybór do Senatu pana profesora Rudnickiego wzrastają. Przy intensywnej kampanii i poparciu Polonii ma realną szansę stać się senatorem Rzeczypospolitej Polskiej.

Co chciałby pan zrobić dla Polonii w kolejnej kadencji?

Zintensyfikować współpracę, nawiązać ściślejsze kontakty z Polonią w Ameryce Południowej oraz usprawnić proces repatriacji Polaków z Kazachstanu i wszystkich miejsc, do których ich przodkowie zostali pod przymusem wywiezieni.

Trzy lata temu szedł pan razem z Polonią amerykańską w Paradzie Pułaskiego. Jak zapamiętał pan to wydarzenie?

To było wielkie wydarzenie, niezwykle wzruszające i ważne. Parada Pułaskiego jest pięknym manifestem polskości i wielkiej dumy wszystkich uczestników z tego, że jesteśmy Polakami. Niewątpliwie wydarzenie to buduje polską wspólnotę w kraju i za granicą – w tym przypadku w Stanach Zjednoczonych.

Na pewno i w tym roku uczestnicy parady wspaniale zaprezentują się na Piątej Alei na Manhattanie…

Życzę im wszystkim udanego przemarszu w biało-czerwonych barwach pod dumnym polskim orłem. Życzę, by przekonanie o tym, że dobrze jest być Polakiem, towarzyszyło im nie tylko podczas Parady Pułaskiego, ale każdego dnia. Życzę także, by w miejscu swojego zamieszkania nasi rodacy odnosili sukcesy i by przez swoją pracę i aktywność w lokalnej społeczności byli wspaniałymi ambasadorami Polski. Wszystkiego dobrego dla Polonii amerykańskiej, wszystkiego dobrego dla USA i wszystkiego dobrego dla Polski!

Wydanie specjalne „Nowego Dziennika” na Paradę Pułaskiego 2019 było współfinansowane ze środków Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku.