Uroczystości 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej

55
Przemek Cebula / NOWY DZIENNIK

Wieluń, Westerplatte i Warszawa – to najważniejsze miejsca, gdzie odbyły się uroczystości w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Punktem kulminacyjnym były obchody w stolicy. Na placu Piłsudskiego pojawiło się 250 gości z zagranicy, w tym 20 prezydentów. Przemówienia wygłosili prezydenci Polski i Niemiec oraz wiceprezydent Stanów Zjednoczonych.

Polscy i zagraniczni politycy, a także samorządowcy, duchowni i żołnierze oddali hołd wszystkim, którzy zginęli i walczyli w czasie II wojny światowej.

PENCE O ODWAŻNYCH POLAKACH
Tegoroczne obchody miały wyjątkowy charakter nie tylko ze względu na okrągłą rocznicę, ale i ze względu na obecność wyjątkowych gości. Mimo przełożonej wizyty prezydenta Donalda Trumpa, USA reprezentował wiceprezydent Mike Pence. W czasie swojego przemówienia kilkakrotnie cytował słowa Trumpa, jakie padły w Warszawie w lipcu 2017 roku. Pence zapewniał, że silny sojusz Stanów Zjednoczonych i Polski zapewnia bezpieczeństwo innym sojusznikom obu krajów. “Ameryka i Polska będą nadal stały w obronie wszystkich naszych sojuszników we wspólnym interesie obronnym. Ameryka i Polska będą nadal wzywać sojuszników do wywiązania się ze wzajemnych obietnic. Amerykanie i Polacy wiedzą, że silny sojusz wolnych, suwerennych i niepodległych narodów jest najlepszą obroną naszej wolności teraz i zawsze” – stwierdził amerykański wiceprezydent. Podkreślił, że walka z nazizmem i komunizmem w Europie była walką dobra ze złem. Cytował też słowa rosyjskiego dysydenta Aleksandra Sołżenicyna i wspominał wizytę Jana Pawła II w 1979 roku na placu Piłsudskiego w Warszawie. “W tym miejscu papież Jan Paweł II powiedział, że bez Chrystusa człowiek nie zrozumie, kim jest, jaka jest jego prawdziwa godność, jakie powołanie i jaki koniec” – powiedział Pence. Zaznaczył, że mimo wojen i reżimów, jakie przetaczały się przez Polskę, Polacy nigdy nie stracili ducha ani odwagi.

STEINMEIER PRZEPRASZA
Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier powiedział, że kolejne pokolenia Niemców noszą ciężkie dziedzictwo skutków II wojny światowej. Zapewnił Polaków, że jego rodacy nigdy nie zapomną tego, co wydarzyło się 80 lat temu. „Jako niemiecki prezydent, wspólnie z niemiecką kanclerz, mówimy dzisiaj wszystkim Polkom i Polakom: Nie zapomnimy! Nie zapomnimy ran, które Niemcy zadali Polakom, nie zapomnimy cierpienia polskich rodzin – tak samo, jak ich odwagi przeciwstawienia się. Nigdy nie zapomnimy” – podkreślił. Prezydent Niemiec powiedział też, że jest wdzięczny Polakom za ich walkę o wolność i chyli czoło nad cierpieniem ofiar. Zwracając się do prezydenta Andrzeja Dudy, Frank-Walter Steinmeier powiedział, że stoi w tym miejscu pełen pokory. „Pan i pana współobywatele zaprosili mnie, byśmy razem uczestniczyli w obchodach. Dzisiaj mija 80 lat od dnia, w którym moja ojczyzna, Niemcy, napadła na swoich sąsiadów, Polskę, waszą ojczyznę. To moi rodacy rozpętali okrutną wojnę, która pochłonęła życie ponad 50 milionów ludzi, w tym miliony polskich obywatelek i obywateli. Ta wojna była niemiecką zbrodnią” – oświadczył.
Prezydent Niemiec, zwracając się do Polaków, zapewnił, że jego naród będzie pamiętać o ranach, jakie odniosło polskie społeczeństwo i o cierpieniach polskich rodzin. Podziwiamy też odwagę polskiego ruchu oporu” – powiedział Frank-Walter Steinmeier. Dodał po polsku: „Nigdy nie zapomnimy”. „Ta wojna była niemiecką zbrodnią. Szczególnie pokazuje to historia właśnie tego miejsca. Przez lata Niemcy grasowali w tym mieście, równali z ziemią całe dzielnice. Deportowali mieszkańców, mordowali mężczyzn, kobiety i dzieci. Polska – jej kultura, miasta i ludzie – wszystko co żywe miało zostać zniszczone – mówił Frank-Walter Steinmeier i zapewniał, że Niemcy chcą zachować ducha pojednania i iść dalej drogą wspólnego rozwoju. – Jako niemiecki gość wchodzę przed wami boso na ten plac. Patrzę z wdzięcznością na walkę o wolność polskiego narodu. Chylę czoło nad cierpieniem ofiar. Proszę o wybaczenie historycznej winy Niemiec i przyznaję się do naszej trwałej odpowiedzialności”.

DUDA PRZESTRZEGA
Prezydent Andrzej Duda powiedział, że w kataklizmie II wojny światowej zginęło 50 milionów ludzi, a według niektórych szacunków, prawie 80 milionów. „Osiemdziesiąt, jeżeli policzymy nie tylko wszystkich tych ludzi, którzy zostali zabici i zamordowani, ale także tych, którzy pomarli na skutek wojny z głodu, z chorób, z nędzy. Trzy procent ludności ówczesnego świata” – podkreślił prezydent.
„Patrząc na Europę, można byłoby powiedzieć – wielkie europejskie państwo, jego ludność nagle zniknęła w ciągu 6 lat i zostawiła pustą ziemię, trudno sobie to dzisiaj w ogóle wyobrazić, ten kataklizm dziejowy, największy i niosący straszliwe ofiary konflikt zbrojny w dotychczasowych dziejach ludzkości” – mówił prezydent Andrzej Duda. Zwrócił uwagę, że ogrom ludzkich cierpień i ofiar II wojny światowej przypomina nam cenę, którą okupiona została nasza wolność. Prezydent podkreślił znaczenie pamięci i wdzięczności wobec wszystkich niewinnych ofiar wojennego kataklizmu. Uznał, że ludzkość wyciągnęła za mało wniosków z tragicznego wydarzenia, jakim była II wojna światowa. Zaznaczył, że wciąż na tym świecie zdarzają się czystki etniczne i ludobójstwo – mieliśmy do czynienia z takimi przypadkami w krajach byłej Jugosławii i Rwandzie. Z takich wydarzeń należy wyciągać wnioski po to, aby nigdy już do nich nie doszło. „Mamy w ostatnim czasie do czynienia nawet w Europie z próbami zmieniania granic siłą. Nie można i nie wolno przechodzić do porządku dziennego nad takimi działaniami” – oświadczył prezydent. Według niego, w takim przypadku muszą być stosowane sankcje i podejmowane odpowiednie reakcje. Prezydent zaznaczył, że Polacy nie poddali się przez całą II wojnę światową, a polskie państwo i 360 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej działało pomimo okupacji. „Mój naród, tak mocno doświadczony, nigdy się nie poddał” – podkreślił.
Andrzej Duda nawiązał także do walki Polaków w powstaniu warszawskim. Powstańcy tak bardzo pragnęli wolności i wrzucenia z kraju okupantów, że gotowi byli oddać życie, aby ten cel zrealizować. „Zostali zmiażdżeni. Stalin zatrzymał swoje wojska na linii Wisły i poczekał, aż Hitler wykrwawi powstanie” – powiedział prezydent. Przypomniał, że w ciągu trzech dni na Woli niemieccy oprawcy wymordowali 50 tysięcy niewinnych cywilów. Teraz Polska opiekuje się pozostawionymi przez hitlerowskie Niemcy obozami koncentracyjnymi i zagłady, by zachować pamięć o prawdzie okrucieństwa wojny. Prezydent dodał, że Polska ma obowiązek opiekować się miejscami, w których cierpiały i zginęły miliony ludzi, a także zachęcać młodych, by je odwiedzali, „by jechali i podejmowali się tego straszliwego przeżycia, wstrząsającego, jakim jest odwiedzenie obozu zagłady i zobaczenie na własne oczy tej straszliwej historii, prawdy historycznej, która jest tak ważna i która wyzwala”.
Polski prezydent powiedział, że stanowcza reakcja światowych przywódców na aneksję Czech i Austrii w 1938 i 1939 roku pozwoliłaby uniknąć tragedii wojny na taką skalę. W tym kontekście zwrócił uwagę na wydarzenia w Gruzji w 2008 roku i na Ukrainie sześć lat później oraz na potrzebę zdecydowanych decyzji również wobec prób rewidowania granic we współczesnej Europie.


Niewątpliwie obecność Donalda Trumpa podczas obchodów w Warszawie podniosłaby rangę tego wydarzenia, jednak jego brak miał także swoje plusy. Oczywistym jest, że charyzmatyczne przemówienie przywódcy USA, którego można było się spodziewać w stolicy, przyćmiłoby innych mówców – prezydentów Polski i Niemiec. Tymczasem nieobecność Trumpa pozwoliła na pełne i głośne wybrzmienie słów z przeprosinami prezydenta Niemiec, przestrodze prezydenta Polski i słów o sile sojuszu z USA wiceprezydenta Penc’a.
Zauważalna była także reakcja Polaków zgromadzonych na placu Piłsudskiego, którzy po przemówieniu prezydenta Niemiec głośno krzyczeli “reparacje, reparacje”, z kolei na koniec przemówienia wiceprezydenta USA skandowali “USA, USA”. W gąszczu uczestników pojawiły się też banery związane z ustawą s.447 i choć w przemówieniach nie padły słowa o żądaniach USA, to Polacy na placu pokazali, że kraj nad Wisłą jest ich złym adresatem.