Jestem posłem polonijnym

1
Małgorzata Wypych, zajmującą się problemami Polonii, ubiega się o reelekcję w wyborach do Sejmu RP z 10. miejsca listy Prawa i Sprawiedliwości FOTO: SZYMON KOBUSIŃSKI

„Bardzo sobie cenię kontakty z ludźmi zarówno w kraju, jak za granicą i ich szczerość w ocenie mojej pracy. Oznacza to, że jako człowiek i poseł budzę ich zaufanie. Cieszy mnie też fakt, że w wielu sprawach dogaduję się z kolegami po drugiej stronie sceny politycznej, ponad podziałami” – mówi posłanka Małgorzata Wypych

Z zawodu jest pani prawnikiem. Mijają 4 lata, od kiedy pełni pani funkcję posła. Jaki to był dla pani okres, jak go pani zapamięta?

Na pewno inny niż moje dotychczasowe życie. Z jednej strony było to kontynuowanie tego, co już robiłam, a więc pomagałam ludziom i zajmowałam się sprawami społecznymi, a z drugiej strony miałam możliwość dotknięcia nowych obszarów: potrzeb osób niepełnosprawnych – szczególnie osób z dysfunkcją narządu wzroku oraz rehabilitacji. W listopadzie 2018 roku zorganizowałam w Sejmie, razem z moim zespołem poselskim, pierwszą w historii konferencję o rehabilitacji kompleksowej i polskiej szkole rehabilitacji oraz konferencję o turystyce osób niepełnosprawnych. Udało mi się pomóc naszym obywatelom – na ogół matkom, które z uwagi na przemoc musiały opuścić razem z dzieckiem inny kraj i szukać pomocy w Polsce. Bardzo ciekawym obszarem mojego działania było wspomaganie Polaków mieszkających poza granicami Polski.

Co dla pani było najistotniejsze, na czym skupiała się pani w trakcie tej kadencji?

Pracowałam w Komisji Łączności z Polakami poza Granicami oraz w Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Prowadziłam pierwszy w historii polskiego parlamentu zespół poselski do spraw osób z dysfunkcją narządu wzroku. Zajmowaliśmy się zarówno rynkiem pracy, jak i rozwiązaniami zawartymi m.in. w ustawie o dostępności. Brałam udział w przygotowaniu i inauguracji programu Pies Przewodnik i jestem matką chrzestną jednego z nich – Roky’ego. 

Razem z niewidomymi miałam możliwość chodzić po górach i pływać po Bałtyku. Rozmowy przy stole w schronisku czy w messie na statku pomogły mi lepiej zrozumieć ich problemy i efektywniej zajmować się sprawami społecznymi. Zaangażowałam się również w sprawy młodzieży, w szczególności tej, której powinęła się w życiu noga. Prowadziłam zespół ds. Ochotniczych Hufców Pracy. W ramach jego działalności dążyliśmy do przedefiniowania tej skostniałej i rodem z poprzedniej epoki organizacji. Wiele jest w tym zakresie jeszcze do zrobienia i jeśli zostanę ponownie wybrana na posła, będę chciała zajmować się również i tym zagadnieniem. 

Jako poseł startujący z listy warszawskiej jestem posłem polonijnym. Zarówno w ramach działalności Komisji Łączności z Polakami poza Granicami, jak i mojej poselskiej, wielokrotnie spotykałam się z naszymi rodakami. Zaangażowałam się w przywracanie pamięci o miejscach związanych z Polakami, m.in. na terenie Berlina w Niemczech, uczestniczyłam w ponownych pochówkach naszych bohaterów, którym dzięki badaniom DNA została przywrócone imiona i nazwiska.

Kilkakrotnie spotykałam się z Polonią w Nowym Jorku i w Chicago. Od stycznia 2016 roku w Chicago odbywają się z moim udziałem, raz w miesiącu, konsultacji poselskie. A to dzięki uprzejmości centrali Radia Maryja w Chicago, która udostępnia pomieszczenia, łącza internetowe i połączenie w systemie Skype. Sesja połączeniowa trwa jedną godzinę. Bardzo często, po rozmowie i rozpatrzeniu problemów osób zainteresowanych, pokrzywdzonych z różnych powodów przez system emerytalny, zachodzi potrzeba przesłania e-mailem zeskanowanych dokumentów do Polski i dalszego procesowania, w czym staram się pomagać. Pomogłam już wielu osobom. Wciąż pracuję nad zasadniczym usprawnieniem systemu emerytalnego, narażając nawet swoją pozycję zawodową.

Do mojego biura w Warszawie zgłaszają się mieszkańcy z problemami dotyczącymi spółdzielni mieszkaniowych, lokali socjalnych (często skandalicznego ich stanu) czy też ze sprawami związanymi z wymiarem sprawiedliwości. 

Przed wyborami przychodzi czas na podsumowania mijającej kadencji, na refleksje. Co uważa pani za swoje największe osiągniecie w pracy parlamentarnej?

Na pewno działania na rzecz niepełnosprawnych, możliwość monitorowania procesów w ramach konwencji haskiej i pozostawienie na terenie Polski kilku naszych małoletnich obywateli. Bardzo sobie cenię kontakty z ludźmi zarówno w kraju, jak za granicą i ich szczerość w ocenie mojej pracy. Oznacza to, że jako człowiek i poseł budzę ich zaufanie. Cieszy mnie też fakt, że w wielu sprawach dogaduję się z kolegami po drugiej stronie sceny politycznej, ponad podziałami. 

Może nie każdy zaliczy to do pracy parlamentarnej, ale uważam za osiągniecie to, że byłam też mamą w domu, że mogłam zrobić obiad, wyjechać z moimi dziećmi i uczestniczyć w ich życiu. 

Skoro startuje pani w wyborach, to oznacza, że ma pani konkretne cele i plany. Czym chciałaby się pani zająć w kolejnej kadencji?

Problemy, którymi się zajmowałam przez cztery lata, nie mają początku i końca. Na pewno jest przed nami sprawa dostępności przestrzeni publicznej do godnego korzystania z niej przez osoby niepełnosprawne. To wymaga zmiany myślenia. Wiele czasu spędziłam z tymi osobami i dużo się od nich nauczyłam. Istotne są zagadnienia dotyczące młodzieży, pokazanie ich potencjału i zaangażowania w różne przedsięwzięcia. Nie jestem zwolenniczką wyważania otwartych drzwi. Chciałabym pokazywać innym, że wspólne działanie przynosi korzyści dla każdej ze stron. 

Kilka osób w czasie mojej kadencji powiedziało mi, że dzięki mnie coś udało się zrealizować. Tak było w przypadku konferencji o syberyjskich dzieciach cesarzowej – pięknej i nieznanej w Polsce historii ratowania dzieci sybiraków w latach 20. XX wieku i ich wędrówki od Władywostoku, przez Japonię, Tsurugę, Stany Zjednoczone i w końcu ojczyznę. W tym roku we wrześniu odbyła się druga edycja konferencji (pierwsza była w lipcu 2018 w Sejmie).

Ważnymi tematami będą bieżące problemy mieszkańców Warszawy, ale też Polaków poza granicami Polski. 

Głównym problemem dla polskich emerytów w Stanach Zjednoczonych jest niekorzystna interpretacja przepisów polsko-amerykańskiej Umowy o zabezpieczeniu społecznym z 2008 r., w wyniku której Social Security Administration może w pewnych przypadkach dokonywać potrącenia wypłaty świadczenia z tytułu pobierania emerytury w Polsce. Mowa tu o ustawie WEP (Windfall Elimination Provision), wprowadzonej w 1983 r. przez Kongres USA. Na pewno wiele osób, podczas pani wizyt w USA, zwracało się do pani z tym problemem.

Wyborcy wielokrotnie zgłaszali się do mnie, do mojego biura, emailowo czy też za pośrednictwem Skype’a, z prośbą o konsultacje prawne i pomoc dotyczącą odwołań od negatywnych decyzji ZUS w sprawie obliczenia ich emerytur w sposób proporcjonalny, czyli łączenia okresów ubezpieczenia w Polsce i w USA. W większości przypadków pobieranie niepełnej emerytury w Polsce (chociaż niższej kwotowo) było dla nich korzystniejsze, ponieważ pozwalało na uniknięcie potrącenia tego świadczenia na mocy amerykańskich przepisów o ubezpieczeniach społecznych WEP.

Kwestia wykładni art. 9 Umowy o zabezpieczeniu społecznym między Polską a Stanami Zjednoczonymi była wielokrotnie poruszana w moich pismach interwencyjnych m.in. do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Komisji ds. Petycji, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz inicjowana przeze mnie na posiedzeniach Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Okazało się, że jeszcze do niedawna instytucje publiczne nie dostrzegały skali tego zjawiska. W związku z powagą problemu, po odbyciu wielu spotkań w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych oraz w MRPiPS, udało się doprowadzić na początku 2017 r. do powstania zespołu, który m.in. podjął prace nad analizą funkcjonowania polsko-amerykańskiej Umowy o zabezpieczeniu społecznym. W spotkaniach roboczych zespołu brali udział m. in. prezes ZUS, przedstawiciele Departamentu Rent Zagranicznych ZUS, Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, posłowie i senatorowie oraz przedstawiciele organizacji polonijnych ze Stanów Zjednoczonych. W związku z tym, że orzecznictwo dotyczące interpretacji przepisów Umowy o zabezpieczeniu społecznym przez długi czas nie było jednolite, ostatecznie Sąd Najwyższy 23 maja 2019 r. wydał uchwałę, zgodnie z którą wysokość emerytury ustalonej zgodnie z art. 9 pkt. 4 w związku z pkt. 3 Umowy o zabezpieczeniu społecznym między Rzeczpospolitą Polską a Stanami Zjednoczonymi, podpisanej w Warszawie 2 kwietnia 2008 r., jest korzystniejsza wtedy, gdy jest wyższa od wysokości emerytury ustalonej wyłącznie na podstawie okresów ubezpieczenia zgromadzonych zgodnie z przepisami prawa Rzeczypospolitej Polskiej. Oznacza to, że zgodnie z obecnie obowiązującą wykładnią przepisów Umowy, korzystniejsze świadczenie należy rozumieć jako wyższe wyłącznie kwotowo.

Niestety, obecny stan prawny nie daje możliwości na interpretację przepisów umowy w taki sposób, żeby korzystne świadczenie emerytalne było rozumiane jako takie, które jest korzystniejsze przy wzięciu pod uwagę całokształtu sytuacji ubezpieczonego, w tym również przepisów prawa innego państwa. Jak wynika z moich rozmów, zarówno z przedstawicielami administracji publicznej, ale też z Polonią, należy szukać rozwiązań zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych z uwagi na fakt, że dotyczy to prawa tego państwa. 

Mam nadzieję, że zebrane przeze mnie w mijającej kadencji materiały oraz współpraca z organizacjami polonijnymi, jak również instytucjami publicznymi, pozwolą na wypracowanie w przyszłości rozwiązań mogących prowadzić do poprawy sytuacji emerytów mieszkających poza granicami Rzeczypospolitej, z jednoczesnym poszanowaniem litery prawa.

ROZMAWIAŁ JANUSZ M. SZLECHTA