New York
61°
Partly Cloudy
6:52 am6:38 pm EDT
11mph
68%
30.13
SunMonTue
57°F
57°F
61°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Publicystyka
Świat
Opinie i Analizy

Skuteczne sankcje to czas i szczelność

22.05.2022

Po niesprowokowanej agresji Rosji na Ukrainę sankcje, i to w kilku etapach, wprowadziły zarówno Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Unia Europejska, jak i wiele innych krajów. Uderzenie było potężne – eksperci są zgodni, że wprowadzone zakazy i ograniczenia nie mają precedensu. To najbardziej agresywny pakiet uderzeń w gospodarkę jednego kraju w historii. Zabrakło jednak ostatniego kroku, jakim jest całkowita rezygnacja z importu rosyjskich węglowodorów przez Zachód, co jest właśnie przedmiotem negocjacji. Szósty pakiet sankcji negocjowany w tej chwili w Brukseli ma przynieść rozwiązania także i w tej sprawie.

ROSJANIE ODTRĄBILI SUKCES

Ostatnie tygodnie przyniosły sygnały, że rosyjska gospodarka i jej system finansowy znoszą sankcje lepiej niż oczekiwano. Rubel odbił się po pierwszych dniach po agresji, Rosja nadal obsługuje zaciągnięte długi. Kremlowska telewizja pokazuje obrazki moskwian przesiadujących w kawiarniach, jako dowód, że Rosjanie nic sobie z sankcji nie robią.

W ostatnich tygodniach Moskwa z fanfarami zmniejszyła niektóre ograniczenia. Obniżono na przykład stopy procentowe z 20 proc. do wciąż bardzo wysokiego poziomu 14 proc. Złagodzono także niektóre ograniczenia dotyczące przepływu kapitału, wprowadzone tuż po agresji na Ukrainę. Nadal też płyną do Rosji pieniądze w eksportu ropy, gazu oraz węgla. I to większe niż w 2021 roku.

To jednak stwarzanie “fałszywego wrażenia stabilności” – uważa Maria Shagina z Finnish Institute of International Affairs. Na dłuższą metę Rosjanie, którzy już odczuli spadek realnych dochodów, będą musieli się liczyć z inflacją, dużo wyższą niż w Europie i w USA, bo ponad 20-procentową.

RUBEL NA SZTUCZNYM WSPOMAGANIU

Powrót rubla jest zjawiskiem sztucznym. Początkowo, aby go ratować, bank centralny Rosji skokowo podwyższył stopy procentowe oraz wprowadził ograniczenia dotyczące przepływu kapitałów. Na przykład zagraniczne spółki eksportujące produkty lub prowadzące biznesy poza Rosją muszą wymieniać na ruble 80 proc. swoich zagranicznych wpływów. Wprowadzono także restrykcje dotyczące wewnętrznego obrotu walut dla zwykłych konsumentów. Rubel zatem przestał być w pełni wymienialną walutą. Ograniczenie importu spowodowane przez sankcje zmniejszyło też wewnętrzny popyt na waluty obce, co promowało aprecjację rubla. “Zastosowano podręcznikowe działania defensywne, mające na celu powstrzymania odpływu kapitału, stabilizacji waluty i uniknięcia załamania systemu finansowego” – ocenia Rachel Ziemba z Center for New American Security. Do tego, mimo sankcji, Rosja w dalszym ciągu eksportuje duże ilości ropy i gazu, co zapewnia jej wciąż pokaźne wpływy. Co więcej, żądanie Putina, aby kraje określone jako “nieprzyjazne” wobec Rosji płaciły za gaz w rublach, jest posunięciem mającym na celu wzmacnianie rosyjskiej waluty. Podkręcanie popytu na ruble ma być czynnikiem stabilizującym system finansowy.

SANKCJE W DZIAŁANIU

Rosja bez wątpienia odczuwa już skutki sankcji. Zamrożono jej zagraniczne aktywa. Instytucje finansowe nie prowadzą transakcji z Rosjanami, a odcięcie banków od systemu międzynarodowych transferów utrudnia obsługę coraz bardziej ograniczonego eksportu i importu. Co więcej, mimo deklaracji o samowystarczalności, sankcje odsłoniły zależność gospodarki Rosji od zagranicznych towarów, produktów i usług. Na przykład ruch lotniczy został ograniczony praktycznie do połączeń wewnętrznych nie tylko z powodu zamkniętych korytarzy, ale także dlatego, że zachodni producenci, jak Boeing i Airbus, odmówili serwisu maszyn. Brakuje nawet takich składników, jak wybielacze do produkcji papieru. Problemy ma też przemysł farmaceutyczny, kosmetyczny, papierniczy, motoryzacyjny, a nawet rolnictwo.

Kolejnym problemem Rosji jest emigracja. Po inwazji na Ukrainę kraj opuściły tysiące osób (szacunki mówią nawet o 400 tysiącach), przede wszystkim profesjonalistów w różnych dziedzinach, w tym ekspertów high tech. Prędzej czy później gospodarka zacznie odczuwać skutki tego drenażu mózgów. Brak tych pracowników utrudni jeszcze uniezależnianie gospodarki od Zachodu.

Ekonomiści są zgodni – w miarę upływu czasu problemy Rosji będą się tylko pogłębiać. Zachodnie sankcje izolują ten kraj, przede wszystkim poprzez odcięcie jej od możliwości importu kluczowych towarów i dóbr, które na długoterminowej perspektywie pozwalałyby na normalne funkcjonowanie gospodarki kraju. Już w maju możemy być też świadkami pierwszych problemów w obsłudze długu zagranicznego. Ale konsekwencje odchodzenia od importu węglowodorów z Rosji będą widoczne najwcześniej w przyszłym roku.

Skutki sankcji będą odczuwalne nawet w obszarach, które wcześniej trudno było przewidzieć. Tak jak w przypadku… piekarni. Rosyjscy producenci pieczywa już biją na alarm, bo są w 90 proc. uzależnieni od europejskich części zamiennych, więc za kilka miesięcy gdy potrzebne będzie serwisowanie, znajdą się w poważnych opałach.

Nie chodzi tu wyłącznie o produkty zaawansowanej technologii, które pozwalałyby na produkowanie przez Kreml nowoczesnej broni, choć to też ważny aspekt. Rosyjscy konsumenci nie tylko nie mogą kupić na rynku nowego iPhone’a czy zjeść Big Maca. Fabryki samochodów z powodu braku dostępu do mikroprocesorów już są zmuszone do produkowania uproszczonych wersji samochodów, co cofa rosyjską motoryzację o 30 lat. Ubożenie rosyjskiego społeczeństwa będzie miało wpływ np. na gastronomię, rozrywkę, hotelarstwo, lotnictwo, sektor beauty oraz inne segmenty sektora usług, z których będzie można zrezygnować. Według prognozy miesięcznika “Forbes”, do końca roku pracę straci w Rosji około 600 tys. osób.

BEZ GWARANCJI SUKCESU

Czy i w jaki sposób sankcje zaczną działać pozostaje nadal wielką niewiadomą. Wiele zależy od czynników, które trudno dziś zmierzyć czy ocenić. Poczynając od znanej z historii odporności rosyjskiego społeczeństwa na uciążliwości, poprzez rzeczywistą “głębokość” gospodarki Rosji po praktyczną szczelność samych sankcji. Putinowskiej propagandzie udawało się do tej pory mobilizować społeczeństwo, przygotowując je na wyrzeczenia z powodu “okrążania” kraju przez NATO. Medialne przygotowanie artyleryjskie w sprawie oczekiwanych skutków zaczęło się na długo przed agresją na Ukrainę. Aby neutralizować społeczne niezadowolenie, Putin będzie także dążył do utrzymania zatrudnienia w sektorze publicznym oraz indeksacji emerytur i innych świadczeń, nawet za cenę wyższej inflacji.

Rosja jest producentem żywności netto, więc nie grozi jej głód, a co najwyżej dieta zubożona o importowane dotychczas produkty. Nawet więc utrudnienia w produkcji podstawowych produktów, w tym żywności, nie muszą zatrzymać Rosji. Kreml przez ostatnich kilka lat przygotowywał się na sankcje, choć ich rozmiar z pewnością przekroczył oczekiwania Putina. Będzie też próbował obchodzić sankcje, a w najgorszym przypadku budować model gospodarki autarkicznej, tak jak ma to miejsce w duszonych przez sankcje Iranie, Kubie czy Korei Północnej. Wykluczenie z globalnych łańcuchów produkcyjnych i konieczność budowy autarkicznej gospodarki sprowadzi Rosję do poziomu z lat 80. czy 90. XX w., ale jej nie zabije.

DRUGA STRONA MEDALU

W tej skomplikowanej układance czas jest, niestety, wrogiem Ukrainy, która w miarę przedłużania się konfliktu (co staje się coraz bardziej prawdopodobnym scenariuszem) będzie musiała mierzyć się z największym kryzysem ekonomicznym w historii swojej państwowości. Atak Putina na Ukrainę z dnia na dzień wyłączył 30 proc. gospodarki tego kraju, a nawet przed inwazją nie był on zaliczany do bogatych. Trzeba tu otwarcie przyznać – o ile Władimir Putin nie był w stanie osiągnąć strategicznych celów wojskowych na Ukrainie, to udaje mu się realizować inny z celów, jakim jest ograniczanie ekonomicznej podmiotowości Ukrainy.

Wywołany wojną kryzys gospodarczy w tym kraju nie będzie miał precedensu, jeśli weźmiemy pod uwagę szacunki mówiące o ponad 40-procentowym spadku PKB w skali jednego roku. (W przypadku Rosji mowa jest o maksymalnie kilkunastoprocentowym tąpnięciu). Pomoc dla Ukrainy, nie tylko w podtrzymaniu jej bohaterskiej obrony, ale także w utrzymaniu jej gospodarki staje się więc koniecznością.

NIE DAĆ SIĘ ZMĘCZYĆ

Tym niemniej sankcje, obok pomocy wojskowej dla walczącej Ukrainy, pozostają jedyną skuteczną bronią Zachodu, mogącą ograniczyć neoimperialne ambicje Moskwy. Nie ulega jednak wątpliwości, że konsekwentne ich stosowanie utrudni Rosji dalsze zbrojenia i finansowanie wojny. Już teraz Kreml nie ma możliwości produkcji nowych czołgów, może jedynie remontować stare i uszkodzone. Podobnie będzie wkrótce z produkcją rakiet i pocisków sterujących, bo zabraknie mikroprocesorów, w które trzeba je wyposażyć. Wiele zależeć będzie jednak od szczelności sankcji. Na świecie są kraje, zwłaszcza biedniejsze, którym wcale nie zależy na izolowaniu Rosji, która jest np. globalnym eksporterem nie tylko węglowodorów, ale także żywności. Brazylijscy rolnicy potrzebują z kolei rosyjskich nawozów, a kraje mające w swoich arsenałach rosyjską broń – serwisu i części zamiennych. Zmęczyć się mogą także i zachodnie społeczeństwa, które w wyniku agresji Rosji na Ukrainę płacą wyższą inflacją i kosztami energii. Nastroje te będą wykorzystywać z pewnością rosyjskie trolle i różni “pożyteczni idioci”, nawołujący do normalizacji stosunków z Moskwą.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY