Orlando Magic zrezygnują z Gortata?

0
0


FOTO: Kamil Krzaczyński

Mocną stroną Marcina Gortata jest gra w obronie a przede wszystkim zbiórki

Zdaniem dziennikarzy największej lokalnej gazety "Orlando Sentinel" działaczom klubu Magic może zabraknąć latem środków w budżecie na podpisanie nowego kontraktu z Marcinem Gortatem. "Spodziewam się lukratywnych ofert z Europy" – powiedział menedżer Polaka Guy Zucker, który z pewnością będzie negocjować także z San Antonio Spurs i Los Angeles Lakers.

Tytuł artykułu w opiniotwórczym dzienniku może szokować, biorąc pod uwagę niedawne wypowiedzi generalnego menedżera Magic Otisa Smitha, który stwierdził, że "podpisanie nowej umowy z Gortatem będzie dla niego sprawą priorytetową". Tymczasem na łamach "Orlando Sentinel" czytamy: "Podatek od luksusu może zmusić Orlando Magic do rozstania z Hedo Turkoglu oraz Marcinem Gortatem".
Wobec trudnej sytuacji ekonomicznej większość klubów tej ligi szuka oszczędności. Polegają one głównie na redukowaniu liczby zawodników z wysokimi kontraktami, aby uniknąć wspomnianego "luxury tax". Na czym to polega? Obecnie każdy zespół musi zmieścić się w puli na wynagrodzenia wszystkich graczy wynoszącej 71 milionów, a za każdy milion przekraczający tę sumę płaci… dodatkowy, tyle że do kasy NBA. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie "salary cap" zostanie zmniejszony do 68 mln dolarów. Planowany budżet Magic na kolejny rok waha się w granicach 70 milionów. I to jeszcze nie uwzględniając spodziewanych podwyżek dla Turkoglu oraz Gortata! Stąd obawy dziennikarzy lokalnej gazety…
Smith nie uspokoił ich mówiąc: "Jeżeli dziś musielibyśmy zapłacić podatek od wzbogacenia, to byśmy zapłacili. Nie wiem jednak, jak będzie w przyszłości…". Po czym dodał: "Mam nadzieję jednak, że nic się nie zmieni. W osobie Richa de Vosa mamy wspaniałego właściciela. Na razie nie poszedłem do jego biura i nie powiedziałem, że potrzebuję dodatkowych środków. Myślę, że to nie jest konieczne. Muszę być, po prostu, "kreatywny" w planowaniu nowego budżetu.
Czy to oznacza rozstanie z jednym z dwóch najważniejszych zawodników, którym kończy się kontrakt? Sam agent Gortata przyznaje, że Magic w pierwszej kolejności będą negocjować z Turkoglu, pierwszoplanową postacią drużyny. Turek prawdopodobnie zrezygnuje z ostatniego roku kontraktu w wysokości 7,3 miliona, na co pozwala mu zapis w obecnej umowie, licząc że po dwóch latach gry na bardzo wysokim poziomie dostanie wyższe wynagrodzenie. Albo w Orlando, albo gdzieś indziej. Turkoglu liczy na 5-letnią umowę w wysokości 50 milionów dolarów, ale pierwsze negocjacje z działaczami Magic zakończyły się niepowodzeniem. "Piłka jest w grze – stwierdził używając sportowego porównania Smith. – Na pewno chcemy mieć nadal tego zawodnika w zespole".
A jaka przyszłość czeka Gortata? "Europa stanowi dla nas intrygującą opcję. Marcin dostałby tam olbrzymi kontrakt – podsyca napięcie Zucker. – Nie ulega wątpliwości, że priorytetem będzie dla Magic przedłużenie umowy z Turkoglu. Najważniejszym pytaniem pozostaje więc: jak głęboko będą chcieli zanurzyć się w ‚luxury tax’, aby zapłacić także Marcinowi?".
Gortat, który w tym sezonie zarobił zaledwie 700 tysięcy dolarów (minus podatki i prowizje), liczy na przynajmniej trzy razy tyle w skali roku. Magic mogą ewentualnie myśleć o pozbyciu się innych graczy, obciążających klubowy budżet. Główny rywal Marcina o miejsce w składzie, weteran Tony Battie ma zagwarantowane w sezonie 2009/2010 aż 6,2 miliona dolarów. To jednak będzie ostatni rok kontraktu, a tacy zawodnicy zawsze są atrakcyjnym kąskiem transferowym dla klubów starających się "wyczyścić" listę płac. 5,2 miliona zarobi Rafer Alston, który obecnie gra jako pierwszy rozgrywający, ale gdy jesienią do zespołu wróci kontuzjowany obecnie Jameer Nelson, może okazać się niepotrzebny. Drugi playmaker Anthony Johnson pobierze z kasy 2,1 mln.
Przyszłość Gortata w NBA pozostaje więc wielką niewiadomą, choć biorąc pod uwagę, jak produktywnie grał od końca lutego, niemal na pewno utrzyma miejsce w tej lidze. Tylko, czy nadal będzie grał w Orlando? Udane występy w playoffs na pewno będą dobrym argumentem…

Autor: Marcin Harasimowicz