New York
57°
Partly Cloudy
6:51 am6:40 pm EDT
7mph
58%
30.31
SatSunMon
57°F
59°F
59°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Świat
Opinie i Analizy

Taniej przy pompie

22.08.2022

W pierwszej dekadzie sierpnia średnia cena galonu benzyny po raz pierwszy od marca spadła poniżej 4 dolarów. Z danych gromadzonych przez Automobilklub Amerykański (AAA) wynika, że zwykła bezołowiowa kosztuje dziś przeciętnie 3,99 dol. za galon. W szczycie drożyzny, w połowie czerwca, wskaźnik ten dotarł do 5,02 dolara.

Oczywiście mowa o wartościach przeciętnych, obejmujących ceny ze wszystkich stanów USA. Na cenę detaliczną benzyny składa się wiele czynników – koszt surowca, oddalenie od rafinerii czy wysokość lokalnych i stanowych podatków. Wystarczy porównać ceny w samym Nowym Jorku i w sąsiednim New Jersey. W wielu miejscach za benzynę wciąż trzeba płacić więcej niż 4 dolary, a w najdroższej Kalifornii, gdzie obowiązują najostrzejsze regulacje ekologiczne, średnia wynosi 5,38 dol. za galon. To jednak wciąż ponad dolar taniej niż w połowie czerwca. Benzynę poniżej 3,5 dolara za galon można obecnie zatankować w Teksasie, Oklahomie, Kansas, Arkansas, Tennessee, Kentucky i Karolinie Południowej – informuje AAA. Z kolei w Georgii, która obniżyła podatki od sprzedaży paliw i ma ułatwiony transport z pobliskich rafinerii, średnia cena benzyny spadła do 3,55 dol. za galon.

WAKACYJNA ANOMALIA

Spadek cen benzyny w okresie wakacyjnym jest w USA zjawiskiem niezwykłym. W normalnych latach jest to zawsze okres zwiększonego popytu na paliwa, więc kosztują one więcej. Amerykanie korzystają zwykle w tym czasie z krótkich, ale intensywnych wakacji, przejeżdżając autami dłuższe dystanse. Ale czasy nie są normalne, a powodów spadków cen na stacjach paliw jest co najmniej kilka.

Cena paliwa zależy przede wszystkim od tego, ile producent płaci za podstawowy surowiec – ropę naftową. Za ponad połowę ceny benzyny, jaką płacimy przy tankowaniu, odpowiada więc sytuacja na rynkach światowych. A na tychże od wielu tygodni ropa naftowa systematycznie tanieje, po skokowym wzroście spowodowanym przez rosyjską agresję na Ukrainę. Nie sprawdziły się hiobowe prognozy niektórych amerykańskich analityków o ropie powyżej 200, a nawet 300 dolarów za baryłkę jeśli Zachód odetnie się od rosyjskich węglowodorów. Dziś za baryłkę ropy Brent płaci się poniżej 100 dolarów. To dobra wiadomość także dla walczącej Ukrainy, bo niższe ceny surowca oznaczają mniejsze dochody dla budżetu Rosji, która i tak musi sprzedawać go ze znacznymi upustami. Kreml dzięki tańszej ropie będzie miał poważne trudności z dalszym finansowaniem wojny.

Na rynku pojawiło się także więcej paliwa po decyzji prezydenta Joego Bidena o uwolnieniu strategicznych rezerw surowca przez Stany Zjednoczone. Codziennie rzucane na rynek tysiące baryłek pozwoliły na zrównoważenie popytu i podaży na amerykańskich stacjach. Kolejnym czynnikiem, który mógł wpłynąć na obniżkę cen, jest zmiana przyzwyczajeń samych konsumentów. Napełnienie baku stało się tak drogie, że dwie trzecie kierowców badanych przez AAA przyznało się, iż poróżuje mniej, często decydując się na car-pooling. Zresztą po co badania? Wystarczy prześledzić, jak wielu naszych znajomych deklarowało w mediach społecznościowych zmianę swoich zachowań. Często robiliśmy to my sami, rezygnując z dalszych wyjazdów albo udając się na zakupy piechotą zamiast autem.

EKONOMICZNA ŁYŻKA DZIEGCIU

Niższe ceny benzyny bez wątpienia cieszą konsumentów, ale nie we wszystkich aspektach są dobrą wiadomością. Spadek cen surowców na rynkach światowych, po ich szalonym skoku w górę po agresji Rosji na Ukrainę, odzwierciedla obawy inwestorów przed recesją, a w lepszym scenariuszu – przed znaczącym zwolnieniem wzrostu gospodarczego. Rynki obawiają się inflacji, podwyżek stóp procentowych przez bank centralny, co zawsze chłodzi gospodarkę. Przy spowolnieniu ekonomicznym spada popyt na paliwa, co przekłada się na obniżkę cen. W ubiegłym tygodniu nawet OPEC, kartel eksporterów ropy naftowej, obniżył prognozy popytu na ropę w całym 2022 roku. Benzyna więc tanieje, bo wielcy tego świata boją się, że może być jeszcze gorzej.

Tym niemniej ceny paliwa na obecnym poziomie pozwalają nieco odetchnąć kierowcom, którzy za napełnienie baku płacą kilkanaście dolarów mniej niż przed trzema miesiącami. Niższy koszt paliw wpływa także na obniżenie inflacji, bo zmniejsza presję na przerzucanie przez przedsiębiorców wyższych kosztów energii na konsumentów. 

TRUDNE WRÓŻENIE Z FUSÓW

Czy trend spadkowy się utrzyma? To jednak pytanie, na które analitycy rynku unikają jednoznacznej odpowiedzi. Czynników ryzyka jest tyle, że wszelkie prognozy ocierają się o proroctwo.

Wiele zależeć będzie od wydarzeń w Europie, przede wszystkim od przebiegu konfliktu w Ukrainie i sytuacji w innych częściach globu. Jakiekolwiek wydarzenia, które wzbudzą obawy na globalnych rynkach co do utrzymania obecnego poziomu wydobycia i zachwiania równowagi podaży i popytu, będą skutkowały skokami cen. Czynnikiem ryzyka jest także trwający sezon huraganów. Zakłócenia wydobycia i pracy rafinerii w regionie Zatoki Meksykańskiej w wyniku klęsk żywiołowych zdarzały się już wielokrotnie w przeszłości. Tom Kloza, analityk Oil Price Information Service, przypomina, że nawet bez huraganów amerykańskie rafinerie pracują obecnie na maksimum swoich możliwości. Prędzej czy później będą musiały jednak przeprowadzić przeglądy i naprawy, aby uniknąć jeszcze dłuższych przestojów. To może ograniczyć ilość paliwa, jaka będzie trafiała do dystrybutorów.

Część stanów, aby ulżyć kierowcom, zdecydowała się także na obniżenie podatków od sprzedaży. Decyzje miały jednak charakter tymczasowy. Można się więc spodziewać wyższych cen paliw tam, gdzie kończyć będą się wakacje podatkowe.

Wiele zależeć będzie także od dalszych inwestycji w amerykańskim przemyśle naftowym. Za czasów pandemii, kiedy ropa zrobiła się bardzo tania, z wielu odwiertów definitywnie zrezygnowano, bo stały się nieopłacalne. Wydobycie ropy znajduje się wciąż na poziomie o 4,5 proc. niższym w stosunku do 2019 r. Mimo oficjalnych zachęt do zwiększenia produkcji amerykańskie koncerny naftowe wstrzymują się z długoterminowymi inwestycjami obawiając się restrykcyjnej polityki klimatycznej administracji.

Mimo tych wszystkich zastrzeżeń spadek cen paliw jest na razie zauważalny i pomaga w zmaganiach inflacją. A to najgroźniejszy wróg amerykańskiej gospodarki, z którym trzeba walczyć.

Tomasz Deptuła

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY