Djoković i Osaka nie obronią tytułów

129
Kamil Majchrzak odniósł w Nowym Jorku największy sukces w karierze - foto: EPA

Lider rankingu tenisistów Novak Djoković nie obroni tytułu w wielkoszlemowym turnieju US Open w Nowym Jorku. Z powodu kontuzji ramienia Serb skreczował na początku trzeciego seta pojedynku ze Stanem Wawrinką w 1/8 finału. W czwartej rundzie odpadła także liderka światowego rankingu tenisistek Naomi Osaka.

ZNAMY JUŻ PÓŁFINAŁOWE PARY TEGOROCZNEGO US OPEN. W większości niespodziewane.

We wtorek po południu pierwszymi półfinalistami zostali Ukrainka Jelina Switolina (5) po wygranej z Brytyjką Johanną Kontą (16) 6:4, 6:4 oraz Rosjanin Daniił Miedwiediew (5), pokonując Szwajcara Stana Wawrinkę (23) 7:6 (8-6), 6:3, 3:6, 6:1. Ich następnych rywali wyłoniły wieczorne pojedynki na Arthur Ashe Stadium. 

W pierwszym, w ekspresowym tempie (w ciągu 44 minut), Serena Williams (8) rozgromiła Chinkę Qiang Wang (18) 6:1, 6:0. Było to zwycięstwo szczególne, bo 100 w grze pojedynczej w US Open. Słynna Amerykanka ma w dorobku 23 tytuły wielkoszlemowe w singlu, co jest rekordem w liczonej od 1968 roku Open Erze. Ostatni z nich wywalczyła w styczniu 2017, będąc w początkowym etapie ciąży. Wciąż marzy o zdobyciu 24., dzięki któremu zrównałaby się z liderką klasyfikacji wszech czasów Australijką Margaret Court. W US Open zwyciężyła dotychczas sześć razy (1999, 2002, 2008, 2012-14). 

Serena Williams wygrała we wtorek setny pojedynek w US Open i awansowała do półfinału – foto: EPA

Dużą niespodzianką zakończył za to drugi męski ćwierćfinał, w którym rozstawiony z nr. 3 Szwajcar Roger Federer przegrał z wracającym do dobrej formy Bułgarem Grigorem Dimitrowem po pięciosetowym boju – 6:3, 4:6, 6:3, 4:6, 2:6. 

Pięciokrotny triumfator tych zawodów w 1/8 finału wygrał z Belgiem Davidem Goffinem 6:2, 6:2, 6:0, a pogromca Kamila Majchrzaka zwyciężył Australijczyka Alexa De Minaura 7:5, 6:3, 6:4.

Honor faworytów (wcześniej odpadł Novak Djoković) uratował w środowy wieczór wicelider światowego rankingu ATP Hiszpan Rafael Nadal (2), awansując do półfinału po wygranej z Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem (20) 6:4, 7:5, 6:2. Jego rywalem w meczu o finał będzie Matteo Berrettini (24). Włoch wygrał z Francuzem Gaelem Monfilsem (13) 3:6, 6:3, 6:2, 3:6, 7:6 (7-5). 23-latek jest drugim tenisistą z Italii, który dotarł do półfinału turnieju na kortach Flushing Meadows. W 1977 roku tej sztuki dokonał Corrado Barazzutti.

W 1/8 finału, w pojedynku dwóch byłych mistrzów turnieju w Nowym Jorku, Nadal poradził sobie z Chorwatem Marinem Ciliciem (22) 6:3, 3:6, 6:1, 6:2, Schwartzman odprawił rozstawionego z „szóstką” Niemca Alexandra Zvereva 3:6, 6:2, 6:4, 6:3, Berettini wygrał z Rosjaninem Andriejem Rublowem 6:1, 6:4, 7:6 (8-6), a Monfils z Hiszpanem Pablo Andujarem 6:1, 6:2, 6:2.

Honor faworytów uratował w środowy wieczór wicelider światowego rankingu ATP Rafael Nadal – foto: EPA

W półfinale gry pojedynczej pań zagra Bianca Andreescu. 15. w rankingu WTA Kanadyjka zwyciężyła Belgijkę Elise Mertens (25) 3:6, 6:2, 6:3. W decydującym o awansie do finału spotkaniu rywalką 19-latki będzie Szwajcarka Belinda Bencic (13), która pokonała Chorwatkę Donnę Vekić (23) 7:6 (5), 6:3.

NOVAK DJOKOVIĆ JUŻ W MECZU DRUGIEJ RUNDY Z ARGENTYŃCZYKIEM JUANEM IGNACIO LONDERO NARZEKAŁ NA BÓL RAMIENIA. Wtedy poradził sobie bez straty seta, podobnie jak w kolejnym spotkaniu z Amerykaninem Denisem Kudlą, po którym przyznał, że „od poprzedniego pojedynku nastąpiła ogromna poprawa”.

W niedzielę, mimo bólu, podjął wyzwanie, ale Szwajcar był za mocny. Pierwszego seta wygrał 6;4, dzięki jednemu przełamaniu. W drugim to Serb wyszedł na 3:0, a później 4:1, ale od tego momentu zaczął przeżywać kryzys. Ostatecznie tę odsłonę przegrał 5:7, a zaraz po jej zakończeniu poprosił o pomoc medyczną. Po krótkim masażu wrócił na kort. Zrezygnował z dalszej gry, gdy Wawrinka przełamał jego podanie w trzecim gemie trzeciego seta.

„Ból towarzyszył mi od kilku tygodni. Raz był silniejszy, raz słabszy. Oczywiście fizjoterapeuta i środki przeciwbólowe robiły swoje, ale raz pomagało, a raz nie. Dziś doszedłem do ściany. Wiem, że nie mógłbym zrobić nic więcej, bo po prostu nie dałem już rady grać” – przyznał Djoković, który na korcie serdecznie wyściskał się z Wawrinką i miło pożegnał z nowojorską publicznością.

16-krotny triumfator zawodów Wielkiego Szlema chciał w Nowym Jorku zrobić kolejny krok, by dogonić mającego w dorobku 20 takich trofeów Rogera Federera.

„Jedna szansa na to, co najważniejsze w naszej dyscyplinie, właśnie mi uciekła, ale mam nadzieję, że jeszcze kilka lat gry przede mną. Muszę się tylko solidnie wyleczyć i wrócę z pełną energią” – dodał „Djoko”.

W 1/8 FINAŁU ODPADŁA TEŻ LIDERKA ŚWIATOWEGO RANKINGU TENISISTEK NAOMI OSAKA. Japonka, która przed rokiem triumfowała w nowojorskiej imprezie, w trzeciej rundzie rozbiła 15-letnią Cori Gauff (140), na punkcie której oszaleli Amerykanie, 6:3, 6:0, ale w poniedziałek, w czwartym pojedynku na kortach Flushing Meadows, przegrała z rozstawioną z „trzynastką” Belindą Bencic 5:7, 4:6. Szwajcarka, która w sobotę nie musiała wychodzić na kort, bo Estonka Anett Kontaveit (21) wycofała się z powodu choroby wirusowej, miała ułatwione zadanie.

Ten wynik oznacza, że Osaka straci prowadzenie w rankingu pań. Nową liderką w najbliższy poniedziałek (9 września) zostanie Australijka Ashleigh Barty (2), chociaż i ona pożegnała się już z US Open, przegrywając w niedzielę z Chinką Qiang Wang 2:6, 4:6. Czwarta runda okazała się ostatnią także dla rozstawionej z „trójką” Czeszki Karoliny Pliskovej, którą zatrzymała Brytyjka Johanna Konta, wygrywając 6:7 (1), 6:3, 7:5.

Kontuzja kostki nie przeszkodziła za to w awansie do ćwierćfinału rozstawionej z „ósemką” Serenie Williams, ostatniej Amerykance w turniejowej stawce, która pokonała Chorwatkę Petrę Martic (22) 6:3, 6:4.

Williams przewróciła się w pierwszym secie i skręciła prawą kostkę. W trakcie drugiej odsłony poprosiła o przerwę medyczną, podczas której dość długo udzielano jej pomocy. Wróciła na kort z bandażem na nodze. Na początku miała nieco kłopotów, ale ostatecznie pewnie pokonała Martic, prowadzoną przez polską trenerkę, Sandrę Zaniewską. Posłała 38 winnerów i wygrała 80 procent akcji po swoim pierwszym podaniu w spotkaniu, które trwało niewiele ponad półtorej godziny.

W innych spotkaniach 1/8 finału, Donna Vekić pokonała Niemkę Julię Goerges (26) 6:7 (5), 7:5, 6:3, Elise Mertens, która w czterech meczach nie straciła seta, rozbiła Amerykankę Kristie Ahn 6:1, 6:1, a Bianka Andreescu wygrała z inną Amerykanką, Taylor Townsend 6:1, 4:6, 6:2. Ta ostatnia, 116 w rankingu WTA, sprawiła w drugiej rundzie dużą niespodziankę, eliminując czwartą na świecie Rumunkę Simonę Halep 2:6, 6:3, 7:6 (4).

NA TRZECIEJ RUNDZIE ZAKOŃCZYŁA SIĘ TEGOROCZNA PRZYGODA KAMILA MAJCHRZAKA W WIELKOSZLEMOWYM US OPEN. Polski tenisista przegrał 5:7, 6:7 (8-10), 2:6 z byłym trzecim tenisistą świata, Grigorem Dimitrowem. Mecz trwał dwie godziny i 17 minut.

Zajmujący 94. miejsce w rankingu ATP Majchrzak w dwóch poprzednich rundach wygrał pięciosetowe pojedynki z wyżej notowanymi rywalami. Pokonał 73. w tym zestawieniu Chilijczyka Nicolasa Jarry’ego, a następnie Urugwajczyka Pablo Cuevasa (53) 6:7 (3-7), 6:4, 2:6, 6:4, 6:1. Wcześniej zaliczył trzy mecze w kwalifikacjach, z których ostatni przegrał. Dostał jednak drugą szansę od losu po wycofaniu się rozstawionego z numerem 22. Kanadyjczyka Milosa Raonica.

Odniesienie zwycięstw w dwóch wcześniejszych pojedynkach zajęło mu siedem godzin, a drugi z nich odbył się w czwartek. Z kolei Dimitrow (78) rozegrał do piątku w tej edycji US Open tylko jedno spotkanie. Do trzeciej rundy awansował bowiem po walkowerze rozstawionego z „12” Chorwata Borny Corica.

23-letni Polak po raz trzeci wystąpił w głównej drabince w Wielkim Szlemie. Zarówno w styczniowym Australian Open, jak i w lipcowym Wimbledonie odpadł w pierwszej rundzie. W Melbourne skreczował w piątym secie. Starszy o pięć lat rywal udział w takich zawodach notuje nieprzerwanie dziewiąty rok z rzędu, a debiut zaliczył 10 lat temu. Poza tym ma w dorobku osiem wygranych turniejów ATP, w tym kończącą imprezę masters – ATP Finals sprzed dwóch lat.

Majchrzak okazał się dla niego wymagającym przeciwnikiem przez dwa sety. W inauguracyjnym przez dłuższy czas obaj dobrze pilnowali własnego podania. W swoich pierwszych czterech gemach serwisowych Dimitrow oddał rywalowi tylko jeden punkt. Przełamanie zaliczył na sam koniec tej partii. Popisał się wtedy udanym returnem i skorzystał z błędów podopiecznego Tomasza Iwańskiego.

Na początku drugiej odsłony Polak popisał się efektownym zagraniem – dobiegł do skrótu i zakończył akcję crossem. Ale dość szybko znalazł się w trudnej sytuacji – w czwartym gemie przegrywał przy swoim serwisie 0:40. Zdołał doprowadzić do remisu, ale na koniec popełnił błąd, który kosztował go stratę podania. Po chwili faworyt prowadził już 4:1. Majchrzak nie rezygnował z walki i wygrał trzy gemy z rzędu. W tie-breaku prowadził już 5-2, ale pozwolił Bułgarowi zapisać na swoim koncie cztery kolejne punkty. Polak obronił jeszcze trzy piłki setowe, ale ze zwycięstwa w tej partii cieszył się rywal.

Trzecia odsłona była już jednostronna. Podbudowany odparciem naporu przeciwnika Dimitrow radził sobie coraz lepiej. W ostatniej akcji meczu piotrkowianin posłał piłkę w siatkę. Był to jego 32. w tym spotkaniu niewymuszony błąd. Rywal zaliczył ich o cztery mniej, a jeszcze większą przewagę miał pod względem uderzeń wygrywających – 41 do 26.

Mimo tego piotrkowianin może być z siebie dumny, bo jako „szczęśliwy przegrany” z eliminacji wygrał dwa mecze w turnieju głównym i niemal zapewnił sobie miejsce w Top 100 na koniec sezonu, a to jest kluczem do startu w Australian Open 2020. Polak w ubiegłym roku w Nowym Jorku odpadł w kwalifikacjach. Tegoroczny występ poza premią w wysokości 163 tysięcy dolarów da mu awans w okolice 80. miejsca na światowej liście.

DEBIUTUJĄCA W NOWOJORSKIEJ IMPREZIE 18-LETNIA IGA ŚWIĄTEK PRZEGRAŁA W DRUGIEJ RUNDZIE Z ROZSTAWIONĄ Z NUMEREM 12. ŁOTYSZKĄ ANASTASIJĄ SEVASTOVĄ 6:3, 1:6, 3:6, ale mocno dała się we znaki rywalce. Pojedynek trwał prawie dwie godziny.

Pierwszy set przebiegał pod dyktando zajmującej 49. miejsce w rankingu WTA Polki – rywalka nie potrafiła odpowiedzieć na jej ofensywną i skuteczną grę. Przy stanie 3:2 Świątek przełamała serwis przeciwniczki, sama ani razu w tej partii nie straciła swojego podania i wygrała pewnie 6:3.

Druga odsłona była przeciwieństwem pierwszej. Warszawianka zaczęła popełniać sporo błędów, a prezentująca się coraz pewniej Sevastova z każdą minutą się rozkręcała. Od stanu 1:1 Łotyszka wygrała pięć kolejnych gemów.

Najwięcej emocji kibice przeżywali w trzecim secie. Sevastova prowadziła już 3:1, ale ambitnie walcząca Świątek doprowadziła do stanu 3:3. Siódmy gem był bardzo zacięty i najdłuższy w całym spotkaniu. Lepsza okazała się w nim doświadczona Łotyszka, która podbudowana takim rozwojem wydarzeń już do końca pojedynku nie przegrała żadnego gema.

W całym spotkaniu Świątek, znana z ofensywnej gry, popełniła 54 niewymuszone błędy, a jej rywalka 24. Po meczu Polka bardzo przeżywała porażkę. Łotyszka bardzo dobrze czuje się na nowojorskich kortach. To na nich odnosiła dotychczas największe sukcesy w Wielkim Szlemie. Rok temu dotarła do półfinału, w latach 2016-17 odpadła rundę wcześniej, ale tym razem była do ogrania. Udowodniła to w następnej rundzie Petra Martic, łatwo odprawiając Łotyszkę.

LOS MŁODSZEJ RODACZKI PODZIELIŁA MAGDA LINETTE, PRZEGRYWAJĄC W DRUGIEJ RUNDZIE Z LIDERKĄ ŚWIATOWEGO RANKINGU, BRONIĄCA TYTUŁU JAPONKĄ NAOMI OSAKĄ 2:6, 4:6. Linette dobrze rozpoczęła pojedynek, prowadziła w pierwszym secie 2:1. Od tego momentu przegrała jednak pięć kolejnych gemów.

Druga partia zaczęła się jeszcze lepiej dla Polki niż pierwsza. Dzięki swojej konsekwentnej grze, ale też licznym błędom faworyzowanej rywalki szybko objęła prowadzenie 3:0. Na dodatek w czwartym gemie Linette prowadziła przy serwisie Osaki 40-15. Od tego momentu jednak Japonka zaczęła grać uważniej i coraz częściej trafiała w kort, dzięki czemu zaczęła szybko odrabiać straty. Doprowadziła do stanu 3:3, a następnie 5:3. Wprawdzie Polka zdołała jeszcze wygrać gema, ale w kolejnym – przy serwisie Osaki – miała już niewiele do powiedzenia. Broniąca tytułu liderka rankingu WTA zakończyła pojedynek przy pierwszej piłce meczowej.

„Cieszę się, że nie musiałam grać trzeciego seta. Szczerze mówiąc, chciałam skończyć ten pojedynek najszybciej jak to możliwe, ponieważ nie chciałam przebywać za długo na słońcu” – powiedziała zadowolona Osaka, przy okazji dziękując kibicom za doping.

Mimo porażki Linette – zajmująca 53. miejsce na światowej liście – będzie miała z Nowego Jorku dobre wspomnienia. Krótko przed rozpoczęciem wielkoszlemowej imprezy wygrała w tym mieście, na Bronksie, turniej WTA, pierwszy w swojej karierze.

27-letnia Polka wcześniej tylko raz – cztery lata temu – awansowała w US Open do drugiej rundy. W kolejnych edycjach odpadała w pierwszej, trafiając na bardzo mocne rywalki.

W TURNIEJACH DEBLOWYCH NAJDALEJ ZASZLI ROZSTAWIENI Z „DWÓJKĄ” ŁUKASZ KUBOT I BRAZYLIJCZYK MARCELO MELO. Na otwarcie wygrali z Ukraińcem Denysem Mołczanowem i Nowozelandczykiem Artemem Sitakiem 6:2, 6:4, a w drugiej rundzie ze Słowakiem Jozefem Kovalikiem i Hiszpanem Albertem Ramosem-Vinolasem 6:3, 6:4.

Finaliści poprzedniej edycji i zwycięzcy niedawnej imprezy w Winston-Salem, przegrali w 1/8 finału z Portugalczykiem Joao Sousą i Argentyńczykiem Leonardo Mayerem 6:7 (2-7), 3:6. W 10. gemie pierwszej partii Kubot i Melo nie wykorzystali dwóch piłek setowych. W drugim stracili podanie przy stanie 1:1. W dziewiątym gemie obronili dwie piłki meczowe, ale przy kolejnej już nie dali rady.

Alicja Rosolska i Shuai Peng występ w US Open 2019 rozpoczęły od wyeliminowania rozstawionych z numerem 13. Chorwatki Dariji Jurak i Hiszpanki Marii Jose Martinez Sanchez, mistrzyń turnieju w Bronksie, 6:1, 6:4. W niedzielę odpadły po trzysetowym dreszczowcu. Polka i Chinka przegrały 2:6, 7:5, 3:6 z Rosjanką Anną Kalinską i Kazaszką Julią Putincewą.

Peng i Rosolska odrodziły się ze stanu 2:6, 1:5. Przy 2:5 obroniły trzy piłki meczowe. Chinka i Polka zdobyły osiem gemów z rzędu i w trzecim secie objęły prowadzenie 2:0. Nie udało się im utrzymać przewagi. Od stanu 3:1 straciły pięć kolejnych gemów i pożegnały się z turniejem.

Dla Rosolskiej był to 13. deblowy występ w US Open. W mikście warszawianka osiągnęła finał US Open 2018 razem z Nikolą Mekticiem. Tym razem Rosolska i Chorwat odpadli już w I rundzie, przegrywając z Amerykanką Abigail Spears i Hindusem Rohanem Bopanną.

Z dobrej strony pokazały się w pierwszym deblowym starcie Magda Linette i Iga Świątek. Najpierw, po bardzo zaciętym meczu, pokonały dwie utytułowane amerykańskie deblistki – Bethanie Mattek-Sands i Coco Vandeweghe 3:6, 6:3, 7:5, a następnie uległy rozstawionym „z dwójką” reprezentantce Tajwanu Su-Wei Hsieh i Czeszce Barborze Strýcovej 4:6, 6:7 (4).

W pierwszej rundzie odpadli Hubert Hurkacz i Vasek Pospisil. Polak i Kanadyjczyk przegrali z rozstawionymi z „siódemką” wielokrotnymi triumfatorami nowojorskiej imprezy, braćmi Bobem i Mike’m Bryanami 3:6, 6:7 (4-7).