Kresowe rodowody w Kolegium Wybitnych Naukowców. Ostatni Mohikanie

    42

    W wyniku zmian po II wojnie światowej Polska została okrojona o tzw. Kresy Wschodnie, gdzie były szkoły i słynne uczelnie, w takich ośrodkach, jak Lwów (Uniwersytet im. Jana Kazimierza) i Wilno (Uniwersytet im. Stefana Batorego). Z kresów pochodzi też wielu polskich znakomitych uczonych.

    Mariusz Urbanek w książce pt. „Genialni (Lwowska Szkoła Matematyczna)” opisuje w pasjonujący sposób biografie wybitnych polskich matematyków: Stefana Banacha, Hugo Steinhousa, Stanisława Ulama i Stanisława Mazura. Autor barwnie opisuje ich dyskusje w kawiarni „Szkockiej” we Lwowie, gdzie prawie codziennie odbywały się spotkania profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza. Kawiarniane stoliki „Szkockiej” służyły tam za tablice do rozwiązywania problemów matematycznych. Podobno jedna z takich sesji trwała 17 godzin i, jak podaje autor „Genialnych”, „powstał na niej dowód ważnego twierdzenia”. Autor „Genialnych” pisze również, że „Szkocka” była obowiązkowym punktem programu podczas pobytu we Lwowie matematyków o największych nazwiskach z innych krajów. Stanisław Ulam twierdził, że z notatek robionych na serwetkach papierowych w „Szkockiej” był materiał na dziesiątki doktoratów w dziedzinie matematyki.

    To właśnie we Lwowie urodził się w 1921 r. prof. Wacław Szybalski, wielokrotnie nominowany do Nagrody Nobla, który jest członkiem Kolegium Wybitnych Naukowców Fundacji Kościuszkowskiej. Wacław Szybalski ukończył Politechnikę Lwowską i z perspektywy jego dalszej drogi naukowej podkreśla, że to we Lwowie rozpoczęła się jego kariera i wszystkie późniejsze osiągnięcia były kontynuacją koncepcji, które powstały w czasie studiów na Politechnice Lwowskiej. W czasie wojny prof. Szybalski przedostał się do Gdańska, a stamtąd do Kopenhagi. Dane biograficzne podają, że próbował tam uzyskać wizę do Stanów Zjednoczonych. Poinformowano go wtedy, że będzie na nią czekał aż 10 lat. W wyniku takiej informacji próbował bezpośrednio rozmawiać z konsulem ambasady USA. Gdy powiedziano profesorowi, że powodem trudności formalnych jest to, że urodził się na terenie Związku Radzieckiego, odparł, że nigdy w Związku Radzieckim nie był, i że to Polska została oddana w ręce Stalina. W wyniku takiego wyjaśnienia otrzymał wizę w rekordowym tempie 4 dni. Po usunięciu przeszkód formalnych wybitny duński uczony Niels Bohr pomógł prof. Szybalskiemu uzyskać pierwszą pracę w doskonałym ośrodku naukowym w Cold Springs Harbor na Long Island, NY.

    Członkiem Kolegium KF o kresowym rodowodzie jest również noblista Andrew Schally, który urodził się w Wilnie w 1926 roku. „Nowy Dziennik” pisał już o prof. Schallym w materiale poświęconym polskim naukowcom w USA. Andrew Schally uzyskał Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny w 1977 roku wespół z wieloletnim rywalem Rogerem Guillemin i Rosalyn Sussman Yalow. Prof. Schally, który ma ogromny dorobek w endokrynologii i ponad 2000 opublikowanych prac, jest w materiałach źródłowych opisywany jako tytan pracy. We wspomnieniach żony profesora, podanych w książce Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm „The roots are Polish”, dzień prof. Schally'ego w czasie jego aktywności zawodowej zaczynał się o piątej rano i trwał 12 godzin, łącznie z sobotą. Swego czasu amerykański dziennikarz Douglas Stein pisał żartobliwie o jego niezwykłej pracowitości, że Schally ma szanse otrzymać następną Nagrodę Nobla za to „jaki jest”.

    W grudniu 2016 r. „Nowy Dziennik” opisywał spotkanie w Fundacji Kościuszkowskiej z członkiem Kolegium wybitnych naukowców Roaldem Hoffmannem, który otrzymał w roku 1981 wespół z Kenitchi Fukui Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii za badania nad przebiegiem reakcji chemicznych. Prezentacja prof. Hoffmanna w fundacji dotyczyła nie tylko chemii, ale również drugiej jego pasji, jaką jest poezja. Prof. Hoffmann urodził się w 1937 roku w Złoczowie, na terenach II Rzeczypospolitej, które obecnie należą do Ukrainy. Tragiczne były losy rodziny profesora w czasie wojny, ponieważ w obozach koncentracyjnych zginęli jego ojciec i dziadkowie. W roku 1949 udało się rodzinie wyemigrować do USA, gdzie Roald Hoffmann ukończył naukę w szkole średniej, kształcił się na Uniwersytecie Columbia i obronił doktorat pod kierunkiem laureata Nagrody Nobla, W.N. Lipscomba.

    Również na kresach, w Dzisnej (obecna Białoruś), urodził się w roku 1936 prof. Zbigniew Darżynkiewicz, który był inicjatorem powstania Kolegium Wybitnych Naukowców w Fundacji Kościuszkowskiej. Prof. Darżynkiewicz opublikował 740 prac i jest współautorem 15 książek, poświęconych głównie cytometrii przepływowej. Jest też członkiem (zagranicznym) Polskiej Akademii Nauk. Oryginalne drugie imię profesora brzmiało: Dzierżykraj. Imię to zostało w USA pominięte ze względu na trudną dla Amerykanów wymowę. Każde laboratorium kliniczne jest obecnie wyposażone w cytometr przepływowy, bez którego diagnostyka białaczek i innych nowotworowych schorzeń hematologicznych, a zatem również specjalistyczne leczenie byłoby niemożliwe. Opracowanie wielu pionierskich metod w tej dziedzinie jest zasługą prof. Darżynkiewicza i dlatego często jest nazywany „ojcem cytometrii przepływowej”.

    Z kresami związany jest rodowód Steve'a Woźniaka, którego ojciec urodził się na Bukowinie (obecnie Ukraina). Rodzina wyemigrowała do USA, gdzie w San Jose w Kalifornii urodził się w roku 1950 Steve. Steve Woźniak swój pierwszy komputer skonstruował, gdy miał 14 lat. Był twórcą komputera Apple I w 1976 roku. Prototyp tego komputera można obejrzeć w Powerhouse Museum w Sydney w Australii. W rok później powstał Apple II. Apple I i Apple II uważane są za pierwsze osobiste komputery w historii. W dalszym przebiegu działalności zawodowej Steve Woźniak założył ze Steve'em Jobsem i Rodem Holtem przedsiębiorstwo informatyczne Apple Computer. Jak podają materiały źródłowe, podobno to Star Trek był inspiracją do założenia tego ogromnego przedsiębiorstwa. Poprzez rodowód rodziców z Kresami Wschodnimi związana jest też biografia wybitnego fizyka, członka Kolegium KF: Wita Buszy. Wit Busza jest profesorem w Massachusetts Institute of Technology (MIT). Jego rodzice, którzy byli Polakami, mieszkali w Kosowie, w dawnym województwie stanisławowskim. Wybuch wojny naznaczył dalsze losy rodziny. 17 września 1939 roku w sanatorium należącym do dziadka Wita Busza zatrzymał się cały polski rząd tuż przed ucieczką do Rumunii. Wszyscy domownicy zabrali się samochodami wraz z rządem polskim w ostatnim momencie przed wkroczeniem do Kosowa Armii Czerwonej. Wit Busza urodził się w czasie tułaczki rodziców w Rumunii.

    W zeszłym roku odszedł z grona Kolegium Carl Maramorosch, o którego fascynującym wykładzie w PIASA pisał „Nowy Dziennik” 5 lat temu. Carl Maramorosh co prawda urodził się w Wiedniu, ale dziecięce lata spędził w Kołomyi (obecnie Ukraina), skończył średnią szkołę im. Kazimierza Jagiellończyka i uzyskał dyplom Konserwatorium im. Moniuszki w Stanisławowie. Wcześnie zaczął interesować się naukami biologicznymi. Pod wpływem starszego brata, który studiował medycynę we Lwowie, zaczął interesować się wirusami. Wirusologia stała się dziedziną, którą Karl Maramorosch zajmował się w dalszych okresach swojego życia zawodowego, po emigracji do Stanów Zjednoczonych. W roku 1980 był nagrodzony Nagroda Wolfa, nazywaną Noblem w naukach rolniczych. Kresowe rodowody wśród naukowców Kolegium są coraz większą rzadkością, zwłaszcza takie jak profesora Szybalskiego, który uważa, że całą swoją karierę zawdzięcza lwowskim profesorom. Wspomnienie kresowych rodowodów i wybitnych polskich uczelni na tamtych terenach ma znaczenie dla polskiej historii, również tej dotyczącej polskich naukowców. Niestety, upływający czas sprawia, że liczba „ostatnich Mohikanów”– parafrazując tytuł popularnej książki Coopera – którym historia odebrała rodzinne strony, bezpowrotnie maleje.

    Autor: Dorota Halicka