Nagonka na papieża Polaka

550

Watykański raport na temat nadużyć seksualnych amerykańskiego kardynała Theodora McCarricka, zamiast posłużyć śledczym do wsadzenia go do więzienia, stał się kulą armatnią w rękach lewicowych aktywistów, którzy na cel wzięli sobie polski Kościół katolicki. Służyć ma temu atak na Jana Pawła II, bo – jak im się wydaje – najłatwiej bić w kogoś, kto nie może się bronić. Sam już nie, ale przygotowane są na to miliony wierzących w Jego świętość.

Pedofilia to czyn, który powinien być ścigany z całą mocą, bez względu na to kto go dokonał – ksiądz, lekarz czy inżynier. Sprawiedliwość ta dotknęła po latach amerykańskiego kardynała Theodore McCarricka, który wydalony ze stanu duchownego, miejmy nadzieję, ostatnie lata swojego życia spędzi w więziennej celi. Od lat wokół jego osoby trwały domysły na temat nadużyć seksualnych w tym tych najgorszego kalibru – pedofilii.
Theodore McCarrick był jednym z najbardziej wpływowych hierarchów Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych, promowanym na metropolitę Waszyngtonu. Kilkanaście dni temu Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej opublikował 400-stronicowy raport na temat wiedzy, jaką miał Watykan w sprawie duchownego, oskarżanego o molestowanie dorosłych i nieletnich. Wynika z niego, że w 1999 roku nuncjatura apostolska w Waszyngtonie została ostrzeżona przez ówczesnego arcybiskupa Nowego Jorku kardynała Johna Josepha O’Connora, że planowana nominacja McCarricka na metropolitę może wywołać – jak to określono – “poważny skandal”.
Za istotny krok Watykan uznał decyzję Jana Pawła II, który poprosił nuncjusza w USA o sprawdzenie zarzutów wobec Theodore’a McCarricka. Mimo, że dochodzenie nie przyniosło konkretnych dowodów, papież zdecydował o wycofaniu kandydatury duchownego. McCarrick napisał wówczas list do biskupa Stanisława Dziwisza, w którym zapewnił o swej niewinności. Z watykańskiego raportu wynika, że Jan Paweł II przeczytał list i był przekonany, że hierarcha mówi prawdę. Zalecił, by nazwisko McCarricka przywrócono na listę kandydatów na metropolitę. W 2018 roku, po pierwszych śledztwach wszczętych w sprawie stawianych mu zarzutów, Theodore McCarrick zrezygnował z godności kardynała. Jego proces kanoniczny zakończył się wydaniem przez Kongregację Nauki Wiary dekretu, w którym uznano go za winnego czynów wobec nieletnich i dorosłych. Papież Franciszek wydalił byłego kardynała ze stanu duchownego.
Raport natychmiast stał się orężem w walce lewicowych aktywistów z Kościołem w Polsce. Zasugerowali oni, że polski papież wiedział o pedofili i nic z tym nie zrobił. Posłanka Sojuszu Lewicy Demokratycznej powiedziała wprost, że “Jana Pawła II trzeba pozbawić świętości”. To nic, że pierwsze oskarżenie o wykorzystywanie seksualne małoletniego przez Theodore’a McCarricka pojawiło się dopiero w 2017 roku, czyli ponad 12 lat po śmierci Jana Pawła II. W scenariuszu lewicowych aktywistów Jan Paweł II chronił tych, którzy czynili zło, a więc i sam był zły. Na szczęście spośród wielu kłamliwych teorii pojawiają się te, które wyjaśniają, jaka jest prawda.

Murem za papieżem
Ksiądz profesor Robert Skrzypczak, który jest autorem i współautorem wielu publikacji o polskim papieżu, powiedział, że obserwujemy próbę oczerniania postaci świętego Jana Pawła II i godzenia w jego świętość. W ten sposób odniósł się do głosów, które zarzucają papieżowi tuszowanie przestępstw seksualnych byłego kardynała Theodore’a McCarricka. Jak zaznacza ksiądz Skrzypczak, opublikowany w ostatnich dniach watykański raport wywołał “lawinę” fałszywych opinii. “Pochodzących przede wszystkim ze strony skrajnej lewicy w Polsce, zainteresowanej wspieraniem daleko idących zmian obyczajowych i wprowadzeniem rewolucji genderowej i seksualnej w naszym kraju oraz ze strony wiodących apostatów, którzy porzucili Kościół i dziś nie podarują sobie żadnej okazji, by zbudować bądź wymyślić jakiś argument, który poparłby słuszność ich decyzji” – zaznacza. Ksiądz profesor Robert Skrzypczak dodaje, że watykański raport pokazuje, że papież podejmował decyzje w oparciu o informacje, jakie były mu dostarczane i badał sprawę, niczego nie tuszując.
“Raport nie podaje nawet najmniejszych sugestii, by Jana Pawła II postawić w stan jakiegokolwiek oskarżenia. Jest odwrotnie. Widzimy papieża, który mimo podeszłego wieku i choroby inicjuje procedury, które towarzyszą nominacji Theodore’a McCarricka na stolicę w Waszyngtonie” – dodaje.
Podobnego zdania jest ojciec Maciej Zięba, który powiedział, że watykański raport na temat byłego kardynała Theodore’a McCarricka w żaden sposób nie obciąża Jana Pawła II. Dominikanin zaznaczył, że sugerowanie tuszowania przestępstw seksualnych papieżowi Polakowi jest kłamstwem, ponieważ w sprawie wprowadzono bardzo dużo procedur i żadna nie była blokowana. Przypomina, że w listopadzie 1999 roku papież dostał list od kardynała Johna O’Connora, metropolity Nowego Jorku. Ostrzegał w nim, że nominacja McCarricka na arcybiskupa Waszyngtonu będzie błędem i grozi skandalem.
“Papież cały czas współpracuje z dykasteriami i z nuncjaturą. Gdy dostaje list kardynała O’Connora, który podaje różne oskarżenia – jednak bez zeznań świadków – powołuje zespół, który opiniuje ten list. Poleca też nuncjuszowi wszcząć śledztwo, by zbadać, jak się sprawy mają” – dodał ojciec Zięba. Papież otrzymuje pozytywny raport czterech biskupów, a następnie za pośrednictwem księdza Dziwisza list od samego McCarricka, w który zapewnia, że jest absolutnie niewinny. Jan Paweł II przekazuje sprawę do dykasterii, która ocenia i przygotowuje kandydatury. Ostatecznie rekomenduje nominację McCarricka – dodaje ojciec Zięba. “Papież podpisuje nominację. Widać z tego wielkiego procesu, że jest wiele osób zaangażowanych, mają wszystkie dokumenty i wiedzą wszystko w sprawie. Nie ma żadnego tuszowania. Nie ma też problemu pedofilii, lecz mowa jest o zachowaniach homoseksualnych wobec kleryków i księży. Widać jednak, że świadectwo biskupów i pewna biurokratyczna inercja organów w kurii, sprzyjają złej decyzji. Papież podejmuje decyzję złą, bo McCarrick okazuje się ciężkim oszustem, jednak wychodzi to na jaw o wiele później” – tłumaczy ojciec Zięba i przypomina, że Theodore McCarrick przez wiele lat współpracował z Departamentem Stanu i Radą Bezpieczeństwa Narodowego USA oraz z prezydentami Billem Clintonem, Georgem Bushem i Barakiem Obamą. Uczestniczył w różnych działaniach dyplomatycznych. Posyłany był z misjami. Był ceniony i nagradzany – dodał dominikanin.
“Był to człowiek sprytny, umiejący dbać o swoje interesy, miał 35 honorowych doktoratów, był popularny, potrafił oszukać struktury kościelne, prezydentów, służby specjalne i media” – zaznacza. Jak dodaje ojciec Zięba – z watykańskiego raportu wynika, że pierwsze oskarżenie o wykorzystywanie seksualne małoletniego przez Theodore’a McCarricka pojawiło się dopiero w 2017 roku, czyli ponad 12 lat po śmierci Jana Pawła II. Wtedy natychmiast rozpoczęło się śledztwo, w wyniku którego pozbawiono Theodore’a McCarricka wszelkich godności i usunięto ze stanu duchownego. Murem za papieżem Polakiem stanęło Kolegium Rektorskie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, które oświadczyło, że za subiektywnymi tezami oczerniającymi świętego Jana Pawła II, nie idą żadne fakty i obiektywne ustalenia. “To właśnie papież z Polski rozpoczął walkę ze sprawcami czynów, godzących w podstawową godność najsłabszych, wprowadzając zasadę “zero tolerancji dla pedofilii” – podkreślono w wydanym oświadczeniu.
W dokumencie Kolegium Rektorskie KUL zaznaczyło, że dostrzega krzywdę i ból ofiar przestępstw seksualnych – “Kierujemy do nich wyrazy głębokiego współczucia i zapewniamy o naszym wsparciu oraz modlitwie, a także o pomocy, którą mogą otrzymać we wspólnocie Kościoła. Bezsprzecznie konieczne jest sprawiedliwe rozliczenie sprawców nadużyć, podjęcie pokuty i prośba o przebaczenie ich haniebnych win. Niezbędne jest też ciągłe podnoszenie poziomu bezpieczeństwa dzieci i młodzieży we wszystkich środowiskach” – czytamy w dokumencie.
Autorzy oświadczenia zaznaczyli jednak, że Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II nie może jednak pozostać obojętny wobec “nieprawdziwych oskarżeń, kalumnii i oszczerstw, kierowanych w ostatnim czasie” wobec jego świętego patrona. “Obserwując narrację prezentowaną przez niektóre media, śledząc opinie wygłaszane przez wybranych komentatorów, trudno nie dostrzec, że kieruje nimi przede wszystkim systemowa lub projektowana niechęć do Kościoła katolickiego. Za subiektywnymi tezami, wygłaszanymi przez część środowisk, w żadnej mierze nie idą fakty i obiektywne ustalenia, przedstawione choćby w Raporcie Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej w sprawie Theodore’a McCarricka” – napisało Kolegium Rektorskie KUL.
Rektor i prorektorzy uniwersytetu zaznaczyli jednak, że z tego dokumentu jasno wynika, że święty Jan Paweł II został cynicznie oszukany przez Theodore’a McCarricka, a w działaniach Ojca Świętego nie wskazano żadnych zaniedbań i zaniechań. “Próby obarczania świętego Jana Pawła II odpowiedzialnością za tragedię osób, które były ofiarami nadużyć seksualnych duchownych, są insynuacją i manipulacją. To właśnie Papież z Polski rozpoczął walkę ze sprawcami tych gorszących czynów, godzących w podstawową godność najsłabszych, wprowadzając zasadę »zero tolerancji dla pedofilii«” – napisano w dokumencie. Kolegium Rektorskie KUL przypomina, że święty Jan Paweł II już w 1993 roku wskazywał biskupom z USA, że w przypadku przestępstw seksualnych, kanoniczne kary, włącznie z wydaleniem z kapłaństwa, są konieczne i w pełni uzasadnione. Dodawał, że powinny one podkreślać wagę krzywdy i wyrządzonego zła. Ojciec Święty przypominając ewangeliczne słowa Jezusa, zaznaczał w liście do amerykańskich biskupów, że “dla tego, który sieje zgorszenie, lepiej byłoby mieć wielki kamień młyński zawieszony na szyi i utonąć w głębinach morza”. Kolegium Rektorskie KUL przypomniało też, że w 2002 roku święty Jan Paweł II mówił do biskupów z USA, że przestępstwa seksualne, których dopuścili się ludzie Kościoła, wymagają szybkiego wyjaśnienia, określił je jako “wstrząsającą zbrodnię”. Podobne słowa kierował też do biskupów z Irlandii mówiąc o “diabelskiej naturze” tych czynów i konieczności wykrywania oraz karania sprawców.
W oświadczeniu rektora i prorektorów przypomniano też, że Jan Paweł II w 2001 roku ogłosił dokument “Sacramentorum sanctitatis tutela”. Nakazał w nim, by wszystkie przypadki związane z nadużyciami seksualnymi duchownych, przekazywać do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. “Wobec tych faktów wyrażamy stanowczy sprzeciw, który kierujemy do autorów fałszywych i tendencyjnych publikacji, których celem nie jest dobro ofiar nadużyć oraz bezwzględna ochrona dzieci i młodzieży, ale szkalowanie dobrego imienia świętego Jana Pawła II i podważanie jego autorytetu” – podkreślają władze KUL. Kolegium Rektorskie uniwersytetu dodało, że pontyfikat Papieża Polaka miał wielki wpływ na losy Kościoła, świata, Europy i Polski. “Osoba, personalistyczny styl działania i zakorzenione w Ewangelii nauczanie świętego Jana Pawła II są dla nas wzorem, źródłem inspiracji i drogowskazem w codziennym zmaganiu o poszanowanie godności i sakralnej nietykalności każdej osoby ludzkiej. Są wręcz najwyższym imperatywem przynaglającym do ochrony dzieci i młodzieży, czyli osób najbardziej narażonych na wykorzystywanie i różne formy manipulacji” – zaznaczyli rektor i prorektorzy KUL.

Piętno komunizmu
O ciekawym wątku możliwego powodu zachowania polskiego papieża mówił George Weigel, biograf świętego Jana Pawła II, który wyjaśnił, że papież nie tylko został zmanipulowany ale na jego decyzje miało także wpływ życie w komunistycznej Polsce w której preparowanie materiałów obciążających księży były na porządku dziennym. George Wejgiel, mówi, że także święci popełniają błędy i Jan Paweł II popełnił błąd, mianując McCarricka na arcybiskupa Waszyngtonu i czyniąc go kardynałem, choć jak przypomniał, nikt w tamtych czasach nie przedstawił osobistego zeznania w sprawie przestępstw duchownego.
“Błędna decyzja Jana Pawła II była wynikiem manipulacji, dokonanej przez mistrza oszustów, który okłamywał ludzi” – mówił Weigel. Biograf papieża polaka dodał, że raport dotyczący McCarricka to 449 bardzo szczegółowo udokumentowanych stron o zbrodniach, grzechach, kłamstwach i manipulacjach byłego amerykańskiego kardynała, ale jest to również historia ogromnych niepowodzeń systemowych w przywództwie kościoła katolickiego sięgająca lat 70. George Weigel podkreślił, że duża część tego niepowodzenia to “kultura klerykalna, system kastowy, jak go nazywam, w którym członkowie klubu nie krytykowali się nawzajem”.
Według Weigla, gdy Jan Paweł II poprosił amerykańskich hierarchów o zbadanie plotek na temat McCarricka, ci “z pewnością nie zbadali sprawy tak dokładnie, jak powinni”, bo “znowu zadziałał system kasty klerykalnej”. Biograf świętego Jana Pawła II zaznaczył, że w ciągu ostatnich lat doszło do wielu zmian w amerykańskim Kościele, który między innymi zreformował seminaria. “Kościół w Stanach Zjednoczonych bardzo dobrze wykorzystał też kompetentnych, profesjonalnych świeckich do oceny zarzutów wykorzystywania seksualnego. Nie każdy zarzut jest prawdziwym zarzutem. Potrzebujesz więc mechanizmu do oceny, a mechanizm ten musi składać się głównie z ludzi świeckich. Świeccy, szczególnie prawnicy, ludzie pracujący w wymiarze sprawiedliwości, psychiatrzy i psycholodzy, którzy znają się na analizowaniu ludzkich zachowań, są w znacznie lepszej pozycji do oceny wiarygodności zarzutów o nadużycia niż duchowni” – zaznaczył Weigel. Przypomniał też, jak szybko zareagował amerykański Kościół na pojawienie się wiarygodnych zarzutów wobec swojego hierarchy – sprawę powierzył komisji kościelnej i dodatkowo zatrudnił byłego prokuratora w Nowym Jorku, aby spojrzał na sprawę z zewnątrz. Według Weigla, tak szybkie działanie powinno być standardem w całym Kościele katolickim.
Biograf świętego Jana Pawła II mówił, że McCarrick był człowiekiem, którego papież-Polak i jego sekretarz kardynał Dziwisz, znali, “był to człowiek, który zmanipulował ich, po to by mu zaufali”. “Jeśli spojrzeć na doświadczenia, które Jan Paweł II i Stanisław Dziwisz mieli w Polsce w latach 50, 60 i 70-tych, kiedy nadużycia seksualne były standardową taktyką komunistyczną w próbach pokonania Kościoła, można przynajmniej zrozumieć, dlaczego ich początkowa odpowiedź na nieudokumentowane zarzuty była sceptyczna” – mówił Weigel. Przypomniał, że papież poprosił wobec zarzutów o dalsze śledztwo, a dochodzenie z kolei nie było tak dokładne, jak powinno i nikt nie wystąpił z osobistym zeznaniem za życia Jana Pawła II.


Cała ta sprawa to tylko część machiny antykościelnej, która co chwilę próbuje uderzać w katolickie fundamenty Polski ale i świata. W przypadku naszego kraju trudno nazwać przypadkiem fakt, że kilka dni po publikacji raportu jedna z większych prywatnych stacji telewizyjnych publikuje reportaż o Biskupie Stanisławie Dziwiszu nazywając go jak włoskiego mafiozo – “Don Stanislao”. Pomijając już treści w nim zawarte, które są tylko “słowem przeciwko słowu”, warto zwrócić uwagę na to, że ów reportaż dostępny jest do obejrzenia za opłatą, a każdy kto go obejrzy dorzuci kolejne złotówki do tej antykościelnej machiny. Media nazywane są często czwartą władzą, a wielu dziennikarzy bierze sobie to za bardzo do serca, próbując zrobić z siebie nieomylnych sędziów czy prokuratorów. My dziennikarze nie jesteśmy od wydawania wyroków a od przekazywania informacji i opinii. Niestety jak widać, ambicje niektórych sięgają nieba albo i jeszcze wyżej.

1 KOMENTARZ

  1. Szanowni Rodacy, przyjedźcie do Polski pomieszkajcie, posłuchajcie historii o tym co wyprawiają księża i jak zapatrzeni w nich wierni nic nie robią, później sobie wyróbcie opinię i oceniajcie – w USA pewnie by do końca życia w więzieniach siedzieli co niektórzy, w Polsce nikt im nic nic nie robi bo się ludzie boją.

Comments are closed.