Polskie siatkarki bez medalu

64
Malwina Smarzek-Godek (z prawej) była najskuteczniejszą polską zawodniczką w mistrzostwach Europy foto: EPA

Siatkarki Serbii pokonały w Ankarze Turcję 3:2 (21:25, 25:21, 25:21, 22:25, 15:13) w finale mistrzostw Europy. Brązowy medal wywalczyły Włoszki po zwycięstwie nad Polkami 3:0 (25:23, 25:20, 26:24).

Serbki po raz trzeci w historii i po raz drugi z rzędu zdobyły tytuł mistrzyń Starego Kontynentu. Wcześniej wygrały turnieje w Belgradzie (2011) i dwa lata temu w Baku. Turczynki z kolei po raz drugi zostały wicemistrzyniami Europy. 16 lat temu w finale w Ankarze przegrały z Polską 0:3. Włoszki natomiast po raz pierwszy od 10 lat stanęły na podium. W 2009 roku wygrały turniej w Łodzi. Ale awans Biało-Czerwonych do czwórki najlepszych zespołów Europy też jest sukcesem, na który niewiele stawiało. 

NIEPOKONANA REPREZENTACJA NIEMIEC BYŁA OSTATNIĄ PRZESZKODĄ NA DRODZE BIAŁO-CZERWONYCH DO STREFY MEDALOWEJ MISTRZOSTW EUROPY. Po pięciosetowym meczu w łódzkiej Atlas Arenie zwycięsko z ćwierćfinałowego pojedynku wyszły Polki.

Wydawało się, że z wysoką stawką meczu i oczekiwaniami głośno dopingującej je publiczności szybciej poradziły sobie Polki. Zaczęły skoncentrowane i zdeterminowane, dzięki czemu szybko wypracowały przewagę – m.in. 8:4 po ładnej akcji skończonej przez Natalię Mędrzyk. Ale od tej pory w otwierającej partii lepsze wrażenie sprawiały już Niemki, które odrobiły straty i przejęły inicjatywę. Do zwycięstwa w pierwszym secie przybliżyły się zdobywając cztery punkty z rzędu i prowadząc 21:17. Polkom udało się jeszcze zbliżyć na punkt (20:21), ale w końcówce dużo pewniejsze były siatkarki z Niemiec. Po autowym serwisie Klaudii Alagierskiej miały piłkę setową (24:21), a otwierająca partia zakończyła się po bloku na Mędrzyk.

Nieudany początek nie podciął skrzydeł Biało-Czerwonym. W drugiej odsłonie wyeliminowały wszystkie atuty rywalek. Cichą bohaterką była Maria Stenzel, która nie myliła się broniąc większość piłek. W efekcie Polki punkty zdobywały seriami i systematycznie powiększały przewagę – 8:4, 10:5, 15:8, 20:12 i 24:16. Pewną wygraną przypieczętowała Malwina Smarzek-Godek.

Na początku trzeciego seta serią świetnych zagrywek popisała się z kolei Magdalena Stysiak. Po asie 18-letniej przyjmującej Biało-Czerwone wygrywały 7:1. Później nie do zatrzymania była Smarzek-Godek, a po bloku na Lippmann gospodynie prowadziły już 14:6 i 19:11 po punktowej zagrywce Alagierskiej. Polki na chwilę straciły jednak kontrolę nad meczem i Niemki wróciły do gry, zmniejszając straty do trzech punktów (17:20). Trzy z rzędu punktowe bloki gospodyń znów dały im bezpieczną przewagę (23:17), a dwie ostatnie piłki w tym secie skończyły Stysiak i Smarzek-Godek.

W czwartym secie po ataku przez środek Alagierskiej Polki wygrywały 7:4, a po bloku na Jennifer Geerties 12:8, ale kolejny przestój kosztował je utratę prowadzenia (14:15 i 15:17). Później coś zacięło się na dobre. Biało-Czerwone zagrywką “rozstrzelała” rozgrywająca Denise Hanke (22:16 po trzech asach z rzędu), a jej odpowiedzialne za atak koleżanki nie miały większych problemów z doprowadzeniem do tie-breaka.

Kluczem do zwycięstwa w rozstrzygającej serii okazała się m.in. zagrywka Stysiak, która dała Polsce prowadzenie 6:2. W tym elemencie myliły się zaś Niemki, które po kolejnym popsutym serwisie przegrywały 4:8. To nie był jednak koniec emocji, bo po dwóch nieskończonych atakach Smarzek-Godek zaliczka Biało-Czerwonych zmalała do dwóch punktów (8:6). Do sukcesu przybliżył je trudny serwis Mędrzyk, po którym zyskały bezpieczną przewagę (12:6). Niemki obroniły jeszcze trzy meczbole, ale w końcu awans do czwórki najlepszych europejskich zespołów dało reprezentacji Polski dotknięcie siatki przez rywalki.

PO MEDAL PODOPIECZNE JACKA NAWROCKIEGO MUSIAŁY UDAĆ SIĘ DO ANKARY, W DODATKU NA MECZ Z FAWORYZOWANYMI TURCZYNKAMI. Przegrały 1:3, praktycznie nie podejmując walki. Wcześniej do finału awansowały obrończynie tytułu – Serbki, które pokonały Włoszki, również 3:1.

W stolicy Turcji odbył się ostatni akt turnieju, w którym po raz pierwszy wystąpiły 24 zespoły (wcześniej rywalizowało 16), a mecze rozgrywano w czterech miastach (oprócz Łodzi i Ankary, rywalizowano także w Budapeszcie i Bratysławie). To tu, 16 lat temu, siatkarki prowadzone przez Andrzeja Niemczyka zdobyły pierwszy, historyczny tytuł mistrzyń Starego Kontynentu.

W pierwszej partii sobotniego meczu gospodynie nie dały Polkom szans. Świetna praca w bloku skutkowała aż sześcioma bezpośrednimi punktami. Dodatkowo Turczynki prezentowały znakomitą dyspozycję w polu serwisowym. Miejscowe niesione dopingiem własnych kibiców szalały na boisku, ostatecznie wygrywając set inauguracyjny 25:17. 

W drugiej odsłonie gospodynie wciąż znakomicie radziły sobie w ataku, co robiło ogromną różnicę. Tym bardziej, że miejscowe prezentowały się świetnie w defensywie, przez co nasze siatkarki miały duże problemy ze skończeniem pierwszej akcji. Dodatkowo Polki cały czas mierzyły się ze stresem, którego nie udało się opanować. Przegrały do 16 i nic nie zapowiadało poprawy sytuacji.

W trzeciej partii Biało-Czerwone zaczęły wreszcie podbijać ataki Turczynek, a przede wszystkim kończyć własne akcje. Mimo ostrej reprymendy Giovanniego Guidettiego gospodynie nie wróciły do poziomu z pierwszych dwóch setów i tym razem to one musiały gonić wynik. Nasze siatkarki tymczasem grały prawdziwy koncert i zwiększały przewagę. Znakomita gra pozwoliła podopiecznym Jacka Nawrockiego wygrać wysoko i przedłużyć swoje szanse w tym starciu. 

Czwarty set lepiej zaczęły Polki, jednak miejscowe wiedziały, że doprowadzenie spotkania do tie-breaka może być ryzykowne. Reprezentantki Turcji znów wróciły do świetnej gry w obronie. Choć Biało-Czerwone walczyły, brakowało im skuteczności w ataku. Gospodynie objęły prowadzenie i nie oddały go już do końca tej odsłony, zapewniając sobie miejsce w finale.

Malwina Smarzek-Godek zakończyła mecz z 31-procentową skutecznością w ataku. Tak samo było w przypadku Magdaleny Stysiak. Dla porównania, Eda Erdem grała z 67-procentową skutecznością, a Kubra Akman z 60-procentową.

ANKARA TYM RAZEM NIE OKAZAŁA SIĘ SZCZĘŚLIWA DLA POLSKICH SIATKAREK. W MECZU O BRĄZOWY MEDAL BIAŁO-CZERWONE PRZEGRAŁY Z WŁOSZKAMI 0:3, ale w pierwszym i trzecim secie mocno postraszyły wicemistrzynie świata.

Podopieczne Jacka Nawrockiego już raz spotkały się z Włoszkami w tym turnieju. Na zakończenie fazy grupowej Polki pokonały je w Łodzi 3:2. To zwycięstwo sprawiło, że w 1/8 finału Biało-Czerwone trafiły na Hiszpanki, a nie na groźną Rosję.

W Ankarze stawka pojedynku była o wiele wyższa. Obie drużyny dokładnie 10 lat temu w Łodzi po raz ostatni stanęły na podium mistrzostw Europy. Reprezentacja Italii triumfowała w turnieju, z kolei Biało-Czerwone pod wodzą Jerzego Matlaka sięgnęły po brązowy medal.

W pierwszym secie Włoszki “odjechały” na 17:12. Sygnał do odrabiania strata dała Marlena Kowalewska, która pojawiła się na boisku. Z jej zagrywkami Włoszki miały duże problemy. Kiedy Polki zatrzymały Paolę Egonu było tylko 20:21, a za chwilę 23:23. Biało-Czerwone miały szansę na setbola, ale Natalia Mędrzyk dostała złą piłkę na skrzydło i została zablokowana. W następnej akcji nasza przyjmująca pomyliła się w ataku. Challenge, o który poprosił Nawrocki, pokazał że sędziowie mieli rację. 25:23 dla Italii.

Drugą partię Biało-Czerwone zaczęły źle. Wicemistrzynie świata prowadziły wysoko 11:2, 15:7. Zanosiło się na pogrom, ale Włoszki nieco spuściły z tonu. Ich zwycięstwo w drugim secie przypieczętowała Egonu (25:20).

Biało-Czerwone trzecią rozpoczęły odmienione, bo nie miały już nic do stracenia. Mocnymi ciosami popisywała się Magdalena Stysiak. Jej skuteczność w ataku była niezbędna, żeby wesprzeć osamotnioną Malwinę Smarzek-Godek. O poprawne przyjęcie zadbała Martyna Grajber, która zastąpiła Mędrzyk. Przy stanie 8:8 w jednym ustawieniu nasz zespół zdobył trzy “oczka” (11:8), ale Włoszki szybko zniwelowały przewagę (13:13). Biało-Czerwone nie zraziły się takim obrotem sprawy. W końcu udało się zablokować Egonu, a konkretnie dokonała tego Agnieszka Kąkolewska. Polki prowadziły wówczas 21:20. Joanna Wołosz nie kombinowała, tylko w najważniejszych momentach grała do Smarzek-Godek, która nie zawodziła. To po jej ataku mieliśmy setbola (24:23). Za chwilę jednak zagrywkę popsuła Kowalewska (24:24). To się zemściło. Meczbola dała Italii Sylla atakiem po bloku, a mecz zakończyła serwisem Egonu. Dopisało jej szczęście, bo piłka zahaczyła o taśmę i spadła na naszą stronę boiska.

Joanna Wołosz, Klaudia Alagierska, Magdalena Stysiak, Agnieszka Kąkolewska, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek-Godek, Maria Stenzel (libero), Paulina Maj-Erwardt (libero), Martyna Grajber, Martyna Łukasik, Marlena Kowalewska, Katarzyna Zaroślińska-Król wracają bez medalu, ale ich występ w turnieju należy ocenić pozytywnie. Po latach posuchy Polki znów są w europejskiej czołówce.

POLSKIE SIATKARKI, MIMO ZAJĘCIA CZWARTEGO MIEJSCA W MISTRZOSTWACH STAREGO KONTYNENTU, WCIĄŻ ZAJMUJĄ ÓSMĄ POZYCJĘ W EUROPEJSKIM RANKINGU CEV. To jednocześnie gwarantuje im udział w kontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk, który rozegrany zostanie na początku stycznia przyszłego roku. Prowadzą Serbki, przed Włoszkami i Holenderkami.

Weźmie w nim udział osiem najwyżej sklasyfikowanych drużyn oprócz tych reprezentacji, które awans na igrzyska wywalczyły w sierpniowych interkontynentalnych turniejach kwalifikacyjnych – Serbia, Włochy i Rosja.

W tej sytuacji potencjalnymi rywalkami Polek o paszporty do Tokio będą Holandia, Turcja, Niemcy, Bułgaria, Belgia, Chorwacja i Azerbejdżan. Skład uczestników musi jeszcze zatwierdzić i oficjalnie ogłosić CEV. Tylko zwycięzca tych zawodów uzyska prawo startu na igrzyskach. 

Czołówka europejskiego rankingu siatkarek: 1. Serbia 298 pkt, 2. Włochy 286, 3. Holandia 282, 4. Turcja 278, 5. Rosja 266, 6. Niemcy 252, 7. Bułgaria 242, 8. Polska 240, 9. Belgia 232,10. Chorwacja 214, 11. Azerbejdżan 212, 12. Ukraina 202.

ME W SIATKÓWCE KOBIET

ĆWIERĆFINAŁY

Serbia – Bułgaria 3:0 (25:19, 25:18, 28:26)

Turcja – Holandia 3:0 (25:20, 25:22, 25:20)

Włochy – Rosja 3:1 (25:27, 25:22, 27:25, 25:21)

Polska – Niemcy 3:2 (22:25, 25:16, 25:19, 17:25, 15:11)

PÓŁFINAŁY

Serbia – Włochy 3:1 (25:22, 25:21, 21:25, 25:20)

Turcja – Polska 3:1 (25:17, 25:16, 14:25, 25:18)

O III MIEJSCE

Polska – Włochy 0:3 (23:25, 20:25, 24:26)

FINAŁ

Serbia – Turcja 3:2 (21:25, 25:21, 25:21, 22:25, 15:13)