New York
63°
Clear
6:50 am6:41 pm EDT
7mph
63%
30.23
FriSatSun
66°F
59°F
63°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Turystyka

Wakacje w bezpiecznej Polsce

15.08.2022

O kłopotach państw wschodniej flanki UE informują nie tylko profesjonalne organizacje monitorujące rynek turystyczny, ale także mainstreamowe media, takie jak CNN czy Deutsche Welle. Nakłada się to na poprzedni kryzys związany z COVID-19. Po 24 lutego rezerwacje stanęły w miejscu albo zaczęto je odwoływać. 36 proc. badanych w ramach ankiety Spring 2022 Traveler Safety and Sentiment Survey przyznało, że wojna zmusiła ich do odwołania lub zmiany planów wakacyjnych w Europie (poza Rosją). Jeżdżę dużo po Polsce i widzę miasta i kurorty pełne wypoczywających turystów. W ogromniej większości są to jednak rodacy.

PRZERWANE NADZIEJE

Powiedzieć, że lata 2020-2021 były trudne dla sektora turystyki, to nie powiedzieć nic. Pandemia koronawirusa przyniosła gigantyczne straty. Mimo programów osłonowych nie wszyscy przetrwali. W Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej deficyty z powodu nieobecności zagranicznych turystów rekompensował w pewnym stopniu popyt krajowy. Polacy nie mogąc wyjeżdżać za granicę ruszyli masowo nad własny Bałtyk albo w góry. To samo było w innych krajach regionu. Nie zrekompensowało to strat związanych z nieobecnością zagranicznych turystów, ale wielu podmiotom pozwoliło utrzymać się na powierzchni. Pomogły w tym także pakiety pomocy dla biznesów najmocniej dotkniętych przez covidowy lockdown.

Rok 2022 miał przynieść więcej normalności i odbicie w górę. Ale przyszedł 24 lutego i niesprowokowana agresja Rosji na Ukrainę. “Przy wyborze miejsca wakacji napięcia geopolityczne nabierają znaczenia” – tłumaczy Samed Kizgin, ekspert ds. bezpieczeństwa w organizacji A3M Global, zajmującej się monitorowaniem bezpieczeństwa międzynarodowych touroperatorów. Tymczasem od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji obcokrajowcy planujący wakacje coraz częściej zaczęli wpisywać w wyszukiwarkę Google takie frazy, jak: “Is it safe to travel to Poland (Czech Republic, Hungary etc.)”. Zresztą nie tylko obcokrajowcy – sam pamiętam liczne pytania od przyjaciół z USA o nasze bezpieczeństwo.

KRYZYS W CAŁYM REGIONIE

CNN zauważa, że kłopoty sektora turystycznego dotyczą całego regionu. Powołuje się m.in. na dane touroperatora Last Night of Freedom, organizującego weekendowe wyjazdy na wieczory panieńskie i kawalerskie w całej Europie. Według założyciela tej firmy Matta Mavira, po ataku Rosji na Ukrainę rezerwacje w Krakowie spadły o 60 proc., w Budapeszcie – o 45 proc., a w Rydze – o 39 proc. Węgierska Agencja Turystyki podała, że wizyty turystów zagranicznych obniżyły się o 39 proc. w porównaniu z przedpandemicznym 2019 rokiem, w tym Amerykanów aż o 65 proc. Także granicząca z Ukrainą Słowacja odnotowała spadek zagranicznego ruchu turystycznego o 49 proc., i to mimo faktu, że Bratysława tworzy praktycznie jedną makroaglomerację z Wiedniem. Z kolei Tallin odnotował spadek o połowę liczby rejsów wycieczkowych zawijających do stołecznego portu Estonii. Wynikało to z masowego odwoływania wycieczek do docelowego punktu większości bałtyckich podróży – rosyjskiego St. Petersburga.

PRZEKONAĆ NIE-EUROPEJCZYKÓW

Dla większości turystów spoza Starego Kontynentu wyjazd do środkowej czy wschodniej Europy nie jest pierwszą opcją. Poza osobami mającymi bezpośrednie powiązania rodzinne czy biznesowe z tą częścią świata wyprawa do Europy kojarzy się z reguły ze zwiedzaniem takich krajów, jak Hiszpania, Francja, Wielka Brytania czy Włochy. Może jeszcze Grecja, Niemcy, Beneluks czy drogie kraje skandynawskie.

Środkowo-wschodnia część kontynentu zawsze musiała się przebijać swoją ofertą. Czechy i Węgry kojarzyły się z wypadami do wielkich miast (Praga, Budapeszt). Polska – oprócz miast (Warszawa, Kraków, Wrocław) – dorzucała także góry i wybrzeże Bałtyku, przyciągające głównie Niemców. Rumunia i Bułgaria wabiły nadmorskimi plażami i pięknem gór. Kraje bałtyckie, graniczące z Białorusią i Rosją przyciągały do siebie amatorów wakacji w cichych miasteczkach z możliwością uprawiania pieszych i rowerowych wędrówek. Może to stereotypy, ale tak przynajmniej przedstawia wyobrażenia o tej części Europy niemiecki “Deutsche Welle”.

Po rosyjskiej agresji odnotowano także spadek rezerwacji z USA. James Ferrara, prezes biura podróży InteleTravel, mówił wiosną “Forbesowi” o niemal zupełnym zaniku wyszukiwań ofert w takich kierunkach, jak Polska, Czechy, a nawet Chorwacja. Bliskość Ukrainy ostudziła amatorów spędzenia wakacji w tej części świata, mimo że żadne z liczących się państw nie wydało ostrzeżeń przed podróżowaniem do krajów tworzących wschodnią flankę Unii Europejskiej i NATO.

“Konflikt zbrojny sprawia, że sąsiadujące regiony wydają się nieprzewidywalne i potencjalnie bardziej niebezpieczne, co sprawia, że planujący podróże wybierają bezpieczniejsze kierunki” – wyjaśnia Dan Richards, członek rady nadzorczej US Travel and Tourism Advisory Board. Najmocniej odczuły to kraje graniczące z Ukrainą, Białorusią i Rosją. Ale nie tylko one. Wysokie ceny energii znacząco ograniczyły możliwości podróżowania po Europie Zachodniej. Wakacje zrobiły się po prostu dużo droższe (nawet mimo mocnego dolara). Ale jeśli już się na nie wybiera, to tam, gdzie się będzie czuło bezpiecznie.

PRZYJECHAĆ, POMÓC… UKRAINIE

Polakom mieszkającym w USA nie trzeba tłumaczyć, że nad Wisłą, pod Tatrami czy nad Bałtykiem ciągle można bezpiecznie spędzić wakacje. Mimo “paragonów grozy”, którymi epatują w sezonie ogórkowym miejscowe media, nie jest tam aż tak drogo jak w Europie Zachodniej.

Dziś na ulicach Warszawy, Karpacza, Zakopanego czy Gdańska widzi się zagraniczne rezerwacje samochodów z Niemiec, Holandii czy Czech, a więc krajów położonych stosunkowo blisko Polski. Widać także rejestracje ukraińskie, często dobrych samochodów, bo zamożniejsi uchodźcy także decydują się na spędzenie kilku dni w polskich kurortach. Widok auta z bardziej oddalonych krajów UE jest już dużo rzadszy niż choćby w przedpandemicznym 2019 r.

Polska Organizacja Turystyczna nieustannie zapewnia, że podróż do Polski jest zupełnie bezpieczna. Musi jednak stawiać czoło nieporozumieniom, plotkom czy wręcz celowej dezinformacji – np. o braku pieniędzy w bankomatach, dworcach wypełnionych uchodźcami czy hotelach w kurortach zamieszkanych przez Ukraińców. “Im dalej, tym jest gorzej. Turyści, którzy orientują się w geopolityce i znają Polskę – przyjeżdżają. Ci, którym Europa jawi się jako jeden konglomerat, mają wątpliwości. Dlatego ważna jest spójna i wspólna komunikacja wizerunkowa” – tłumaczy PAP prezes Warszawskiej Organizacji Turystycznej Barbara Tutak. I przyznaje, że zmienił się czas podejmowania decyzji o przyjeździe. Coraz częściej turyści robią to w ostatniej chwili. To z kolei utrudnia planowanie hotelarzom, restauratorom i ludziom odpowiedzialnym za biznesowe otoczenie turystyki.

Ci ostatni przypominają, jak ważne jest przekazywanie informacji, że Polska jest bezpieczna. “Nie znajdujemy się w stanie wojny, nie jesteśmy na froncie i nie mamy tłumów uchodźców koczujących na placach naszych miast” – mówi CNN Wojciech Mania z Poznańskiej Organizacji Turystycznej. I przypomina, że Ukraińcy mieszkali także w Polsce przed 24 lutego. “Przed wojną mieliśmy liczną mniejszość ukraińską, teraz się jeszcze powiększyła. Wielu z nich pracuje w hotelarstwie czy w restauracjach – jeśli chcecie wspomóc uchodźców, to przyjedźcie do Polski i szukajcie miejsc, w których pracują. W ten sposób wspomożecie turystykę oraz uchodźców, pomagając im budować ich nowe życie” – tym cytatem kończy swoją relację CNN.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY