Bernie Sanders startuje jeszcze raz

0
9

„W 2016 r. rozpoczęliśmy polityczną rewolucję. Teraz nadszedł czas, by doprowadzić ją do końca i zacząć realizować wizje, o które walczyliśmy” – mówi w krótkim nagraniu wideo Bernie Sanders, ogłaszając start w wyborach prezydenckich.

77-letni polityk jest senatorem ze stanu Vermont. Nie reprezentuje żadnej partii, ale o nominację prezydencką będzie walczył z demokratami. Jest jedną z nielicznych w USA osób, które zostały wybrane na urząd federalny, deklarując się otwarcie jako socjalista. Sanders urodził się w Nowym Jorku, na Brooklynie, i jest synem polskiego emigranta Eliego Sandersa oraz córki imigrantów z Rosji i Polski. W wywiadach często opowiadał o ciężkiej pracy ojca, który, by utrzymać pięcioosobową rodzinę, pracował sprzedając farby.

Bernie Sanders trzy lata temu wystartował w prawyborach prezydenckich. Początkowo jego kandydatura przeszła bez echa, jednak już w połowie tego samego roku Sanders zaczął wyrastać na jednego z czołowych kandydatów Partii Demokratycznej. Ostatecznie przegrał z Hillary Clinton.

Teraz zapowiedział, że startuje raz jeszcze, bo chce doprowadzić do końca „polityczną rewolucję”. Wśród jego postulatów są m.in. zwiększenie opodatkowania najbogatszych obywateli i korporacji, rozszerzenie systemu ubezpieczenia zdrowotnego, podwyżkę płacy minimalnej do 15 dol. na godzinę w całych Stanach Zjednoczonych.

Popiera też prawo do aborcji. Przedstawia się jako kandydat najbiedniejszych, młodych zatrudnionych na tzw. umowach śmieciowych, seniorów z niskimi emeryturami i obywateli klasy średniej. „Trzy lata temu, kiedy przedstawiliśmy nasz program, zarzucano nam, że nasze pomysły są zbyt radykalne i ekstremalne. Tymczasem obecnie większość Amerykanów je popiera” – uważa Sanders.

Jego kandydatura powiększa liczbę demokratycznych polityków, którzy deklarują zamiar ubiegania się o nominację prezydencką. Na liście jest rekordowa liczba kobiet. Część obserwatorów politycznych zwraca uwagę, że senator z Vermont, nie jest zbyt lubiany w Partii Demokratycznej. Zarzuca mu się zbyt ostry atak na Hillary Clinton w trakcie walki o nominację, a przez to ułatwienie wygranej obecnemu prezydentowi.

Autor: AA, (R)