Duże pieniądze, duży kłopot

0
1

Jest wiele anegdot i mitów krążących o zwycięzcach loterii. Wiele z nich to opowieści o tych, którzy rzucili swoje prace, a potem przepuścili wysokie wygrane i ogłosili bankructwo, albo skończyli źle, wpadając w nałogi narkotykowe, alkoholowe i inne pułapki, do których pieniądze otwierają drogę. Z drugiej jednak strony jest wielu zwycięzców, którzy żyją sobie dostatnim i spokojnym życiem, ale nie słychać o nich w mediach.

PRZED ODEBRANIEM NAGRODY
1. Strzeż kuponu jak oka w głowie.
Przede wszystkim od razu podpisz go z tyłu. Potem zrób kopie papierowe, zeskanuj go i schowaj w bezpiecznym miejscu (bardziej wskazana jest tu skrytka bankowa niż materac).
2. Nie śpiesz się. Daj sobie czas na ochłonięcie z wrażenia.
Masz – w zależności od loterii – 180 do 365 dni na zgłoszenie się po wygraną. Przeczekaj nagonkę mediów, głodnych poznania zwycięzcy. Usiądź i pomyśl, co chcesz zrobić z wygraną. Zasięgnij porad u doradców finansowych.
3. Nie rzucaj natychmiast pracy.
Nie ma się co spieszyć. Upewnij się, że masz zwycięskie numery i data na kuponie jest właściwa. W międzyczasie powoli zacznij planować inwestowanie.
4. Zatrudnij specjalistów.
Znajdź prawnika podatkowego, dobrego doradcę finansowego oraz licencjonowanego księgowego. Musisz otoczyć się profesjonalistami i to takimi, którym ufasz. Nie bój się zatem sięgać po drugą opinię. Prawnicy i finansiści będą ci potrzebni przy podejmowaniu ważnych i kosztownych decyzji, począwszy od tej pierwszej: czy wziąć całą sumę na raz, czy w ratach.
5. Zmień adres i numer telefonu.
Zanim odbierzesz wygraną, zmień numer telefonu na zastrzeżony, przekieruj pocztę na PO Box i przeprowadź się. W ten sposób uchronisz się przed natarczywymi nagabywaniami o donacje i sponsorstwo, które pojawią się w momencie, gdy w świat pójdzie wieść o tym, że wygrałeś.
6. Zachowaj anonimowość.
Przed odebraniem wygranej prawnik pomoże ci stworzyć np. revokable trust, family limited partnership, za którymi możesz się schować odbierając wygraną.
PO ODEBRANIU WYGRANEJ
1. Spłać swoje długi: pożyczki studenckie, karty kredytowe, pożyczki na dom czy samochód.
2. Załóż fundusz rezerwowy – powinna się tam znaleźć suma, która wystarczy na co najmniej sześć miesięcy życia. Przyda się jak znalazł, gdy doradcy finansowi nie zdadzą egzaminu albo gdy ich nie posłuchasz.
3. Odłóż część pieniędzy na emeryturę – bo przecież nie chcesz wracać do pracy w wieku 80 lat, gdy (przypadkiem) skończą ci się pieniądze z wygranej.
4. Załóż dzieciom konta na studia.
To wspaniały prezent i inwestycja w ich przyszłość. Jedną z opcji wartych rozpatrzenia jest 529 college savings plan.
5. Przeznacz określoną część wygranej na pomoc innym: rodzinie, krewnym, znajomym, organizacjom charytatywnym. Będziesz miał satysfakcję, że dobrze wydałeś wygrane pieniądze.
6. Naucz się mówić „nie” – nie będziesz w stanie obdarować wszystkich, którzy potrzebują pieniędzy i którzy będą o nie prosić. To będzie jedna z najtrudniejszych spraw, tym bardziej że niektórzy brać cię będą na litość, inni będą straszyć, a jeszcze inni wywierać na ciebie presję.

Już kilkadziesiąt lat temu badacze starali się dociec, który z tych scenariuszy jest bardziej właściwy, szukając odpowiedzi na następujące pytania: czy wygrana w loterii wzbogaca ludzi na długo i czy napływ ton gotówki daje ludziom szczęście. Rezultaty ich dociekań sugerują, że odpowiedzi wcale nie są proste. Tym bardziej że zwycięzcy niechętnie wyjawiają stan swojego konta.

Na przełomie lat 70. i 80. socjolog H. Roy Kaplan przeprowadził słynne badanie, w którym pytał zwycięzców loterii, czy po wygranej stali się szczęśliwsi. Z odpowiedzi, które uzyskał, wynikało, że nie. „Nawet jeżeli te pieniądze przyniosą ci trochę uciechy, bo pojedziesz na wakacje, kupisz samochód, dom, pomożesz siostrze itp., to i tak nie rozwiążą one wszystkich problemów, nie przywrócą ci zdrowia czy nie dadzą miłości lub prawdziwej przyjaźni” – powiedział jeden z rozmówców.

DUŻE PROBLEMY
Czasem problemy się pojawiają wraz z fortuną. Tak było w przypadku Williama „Buda” z Pensylwanii, który w 1988 r. wygrał 16,2 mln dolarów, a w ciągu roku po odebraniu wygranej miał milion dolarów długu. „To był koszmar. Żałuję, że kupiłem ten los” – mówił w wywiadach prasowych.

Dlaczego? Jego była partnerka sądziła się z nim o 1/3 wygranej, a brat wynajął zabójcę, by zabił Buda, a on mógł odziedziczyć po nim część pieniędzy. Na szczęście dla Buda jego brat został w porę aresztowany. Bud sam w końcu utopił pieniądze w niezbyt przemyślany sposób w rodzinnym biznesie.

Stracił wszystkie, zadłużył się na milion i wylądował w więzieniu po tym, jak bronią postraszył komornika. „Jak się spłukałem z pieniędzy, to poczułem ulgę” – powiedział w wywiadzie dla „Washington Post”. Do śmierci (w 2006 r.) żył sobie spokojnie na food stamps i z renty w wysokości 450 dol. miesięcznie.

Don McNay, doradca finansowy i autor książki pt. „Life Lessons from the Lottery”, twierdzi, że wielu zwycięzców boryka się z depresją, ma myśli samobójcze i rozwodzi się. „To przekleństwo wygranej” – podkreśla.

Nierzadko to przekleństwo przechodzi na najbliższych. „Straciłem córkę i wnuczkę przez tę loterię” – powiedział Jack Whittaker z Wirginii Zachodniej, który w 2002 r. wygrał 315 mln dolarów. W ciągu czterech lat został bez pieniędzy, a jego córka i wnuczka przedawkowały narkotyki. „Szkoda, że nie podarłem tego kuponu, gdy się okazało, że wygrałem” – mówił Whittaker, który osiem miesięcy po wygranej został obrabowany z pół miliona dolarów, gdy siedział w samochodzie przed klubem striptizowym.

Innym problemem, z jakim borykają się zdobywcy loteryjnych fortun, jest brak anonimowości – bo w wielu stanach zwycięzca nie ma nic do powiedzenia w tej kwestii: jego nazwisko jest podane do wiadomości publicznej – oraz lawina próśb o donacje i pomoc finansową. Jej część stanowią krewni i przyjaciele. „Jak tu powiedzieć im ‚nie’. Niektórzy naprawdę potrzebują gotówki, a inni uważają, że im się należy” – mówi McNay. Część z proszących o pomoc finansową to zupełnie obcy ludzie, którzy dowiedzieli się o zwycięzcy z prasy. Stąd eksperci radzą, aby przed zgłoszeniem się po wygraną zastrzec numer telefonu, założyć PO Box, a nawet zmienić miejsce zamieszkania.

Brytyjskie statystyki dowodzą, że w sumie 14 procent wygranych pieniędzy zwycięzcy przeznaczają na pomoc bliższym i dalekim krewnym i przyjaciołom (nie wliczając w to dzieci). Jedni z własnej woli, inni przymuszeni prośbami dają mniejsze lub większe sumy.

„Musiałam zmierzyć się z zachłannością i chciwością tych, którzy liczyli na to, że uda im się wydrzeć ode mnie jakieś pieniądze. Kosztowało mnie to dużo zdrowia – mówi Sandra Hayes z Missouri, która z 12 współpracownikami odebrała wygraną w Powerball w wysokości 224 mln dolarów. – Okazało się, że ludzie, których naprawdę kochałam, nagle przekształcili się w wampirów i chcieli wypić ze mnie ostatnie krople krwi”.

Hayes należy do grona zwycięzców, którym udało się zachować zdrowy rozsądek i nie roztrwonić fortuny. Rzuciła pracę, ale nadal żyje skromnie, chociaż nie musi się liczyć z każdym groszem. „Jak się nie ma dyscypliny finansowej, to zaliczasz bankructwo. I to się tyczy wszystkich, bez względu na to ile mają na koncie” – mówi Hayes.

JAK ZWYCIĘZCY RADZĄ SOBIE Z FINANSAMI?
Nie wszyscy jednak potrafią zachować umiar w wydawaniu. „Zamiast rozwiązywać problemy finansowe, duże wygrane wpędzają ich w jeszcze większe” – mówi ekonomista Jay L. Zagorsky. Zwycięzcy tracą pieniądze, bo często wpadają w pułapkę rozrzutności. Na przykład Brytyjczycy, którzy wygrywają w totolotka, wydają tony pieniędzy na wystawne domy, samochody i wakacje.

Zresztą nie tylko oni. Słynna jest historia Sharon Tibarassi, samotnej matki z Ontario, żyjącej z zasiłku, która w 2004 r. wygrała 10 milionów dolarów kanadyjskich. Wydała je na ogromny dom, drogie samochody i ubrania, przyjęcia i egzotyczne wycieczki, prezenty i pożyczki dla rodziny oraz znajomych. Niecałe dziesięć lat później znowu jeździła miejskim autobusem do pracy na pół etatu i mieszkała w wynajętym mieszkaniu. „Na początku to była fajna zabawa, ale teraz wróciłam do rzeczywistości” – powiedziała w wywiadzie dla lokalnej prasy.

Zdaniem badaczy zwycięzcy w loteriach mają większe prawdopodobieństwo ogłoszenia bankructwa w ciągu trzech do pięciu lat niż przeciętny Amerykanin. „Statystyki pokazują, że większość ludzi, którzy nagle wskakują do grupy najbogatszych w kraju, zazwyczaj niedługo tam pozostaje” – twierdzi dziennikarka „Washington Post” Jonnelle Marte.

Jednym z powodów szybkiej utraty wygranych pieniędzy jest to, że zwycięzcy loterii to coraz częściej osoby z rodzin o niskich zarobkach. Zamożniejszych ludzi przyciągają kumulacje wyższe niż 800 milionów, które nie zdarzają się tak często. Mniej zamożni zwycięzcy to z kolei osoby o mniejszej wiedzy na temat finansów. Trend ten naukowcy zaobserwowali w innych krajach. Stąd też na przykład w Wielkiej Brytanii National Lottery wysyła prawników i ekspertów finansowych do domów tych, którzy zdobyli ponad pół miliona funtów, aby pomóc im w zarządzaniu wygranymi funduszami i uchronić przed ich roztrwonieniem.

WYGRANA JAK GROM Z JASNEGO NIEBA
Prawdopodobieństwo wygrania w Powerball i od niedawna w MegaMillions wynosi 1 do 292 milionów, czyli jest znikome. To dlatego opłata za los na loterię nazywana jest „podatkiem od marzeń” albo „podatkiem od złudzeń”. Mało kto jest przygotowany na wygraną i poważny ból głowy, jaki ona ze sobą niesie.

Nagle okazuje się, że trzeba podjąć poważne decyzje finansowe, z którymi bez doradców przeciętny człowiek sobie nie radzi. Jedną z pierwszych decyzji, jaką zwycięzca musi podjąć, jest to, czy chce otrzymać wygraną całą naraz, czy ratach wypłacanych przez 20-30 lat.

W pierwszej opcji, którą wybiera większość zwycięzców, szczęśliwiec tak naprawdę otrzymuje nieco ponad połowę wygranej. Od tego musi jeszcze zapłacić podatek (federalny, stanowy i lokalny). Jeżeli dobrze wygraną zainwestuje, cieszyć się będzie fortuną przez długie lata. Jeżeli nie – skończy jak stereotypowi zwycięzcy – na bankructwie po pięciu latach.

Druga opcja gwarantuje otrzymanie całej sumy, ale rozłożonej na długie lata, co chroni tych najbardziej rozrzutnych przed roztrwonieniem pieniędzy. Ta opcja daje przypływ gotówki przez długie lata, ale w przypadku większych sum – i tu przydałaby się pomoc eksperta finansowego, który doradzi, jak rozsądnie wydać wygraną.

REFORMA PODATKOWA A WYGRANA W TOTOLOTKA
To, czy nowe przepisy podatkowe korzystnie wpłyną na portfele zwycięzców loterii, czy nie, zależy od tego, gdzie zakupili szczęśliwe losy. Jedno jest pewne – w myśl nowych przepisów obniżony został górny pułap podatkowy z 39,6 procent do 37. Dla przeciętnych podatników to może niewielka różnica, ale jeżeli mówimy o wygranej sięgającej, jak w ostatnich kumulacjach, ponad 400 milionów dolarów, to mówimy o ponad 7 milionach, które zostaną w kieszeni zwycięzcy.

Z drugiej strony, w większości przypadków, zwycięzca zapłaci duży podatek stanowy. Tego z kolei nie będzie już mógł opisać w całości od podatku federalnego. Reforma podatkowa ogranicza odpisy podatku stanowego do 10 tys. dolarów. I w tym miejscu zwycięzca prawdopodobnie straci więcej tytułem podatku, niż zyska, otrzymując zniżkę 2,6 procent na podatku federalnym.

Wyjątkiem są zwycięzcy w siedmiu stanach, gdzie nie obowiązuje podatek od wygranych w loterii. Dla nich reforma podatkowa to dobra nowina. Zyskują 2,6 procent na niższym progu podatkowym i nie stracą nic na podatku stanowym, którego nie mogą odpisać od podatku federalnego. W tej dobrej sytuacji są mieszkańcy pięciu stanów, gdzie nie ma stanowego podatku dochodowego, czyli Floryda, Dakota Południowa, Teksas, Waszyngton i Wyoming oraz mieszkańcy Kalifornii i Delaware, gdzie obowiązuje stanowy podatek dochodowy, ale gdzie wygrane w totolotka nie są opodatkowane.

Pod względem podatków Nowy Jork jest jednym z najgorszych stanów dla potencjalnych zwycięzców w loterii. Tutaj pobierane są najwyższe w kraju podatki stanowe i lokalne. Zwycięzca musi uiścić tu 8,82 procent podatku stanowego oraz 3,876 procent podatku miejskiego. W przypadku wygranych rzędu np. 460 milionów dolarów (wtedy odbierając od razu całą sumę zwycięzca otrzymuje 291 mln dol.) zwycięzca musi zapłacić 36,9 mln dol. na lokalne podatki. Co więcej, traci dodatkowe 12,25 mln dolarów, bo nie może już od tego roku odpisać sobie od podatku federalnego podatków stanowego i miejskiego.

Co gorsza, nie da się przechytrzyć Wuja Sama np. przeprowadzając się do innego stanu – z korzystniejszymi przepisami podatkowymi – przed pobraniem wygranej. Zdaniem ekspertów wygrane w totolotka podlegają opodatkowaniu w miejscu zamieszkania (w momencie wygranej) lub w miejscu zakupu szczęśliwego losu – w zależności, która stawka jest wyższa.

————-

Największe kumulacje
1. 1,6 miliarda dolarów – Powerball
13 stycznia 2016 r. tę rekordową pulę podzielili między siebie Mae i Marvin Acosta z Kalifornii, John i Lisa Robinson z Tennessee oraz Maureen Smith z Florydy, która powiedziała, że od lat grała totolotka z wytypowanymi przez siebie numerkami. Trafiła, gdy skończyła 70 lat.
Każda rodzina wygrała 528,8 mln dolarów. Robinsonowie jeszcze przed odebraniem wygranej wystąpili w programie „Today” na kanale NBC. Zdecydowali się na wybranie swojej wygranej w jednej wypłacie w wysokości 327,8 mln. Acostowie odmówili rozmowy z mediami; obwarowali się doradcami i przeczekali sześć miesięcy, zanim zgłosili się po wygraną.

2. 758,7 miliona dolarów – Powerball
23 sierpnia 2017 r. w Chicopee w Massachusetts 53-letniej Mavis Wanczyk trafiła się największa w historii Ameryki wygrana, jaka przypadła pojedynczej osobie. Zignorowała rady doradców, podjęła wygraną w jednej wypłacie, rzuciła pracę i chętnie rozmawiała z prasą.

3. 656 milionów dolarów – Mega Millions
To wygrana, która padła 30 marca 2012 r. Prawo do niej miało trzech zwycięzców, którzy grali w trzech różnych miejscach w kraju.
Nagrodę odebrało małżeństwo Merle i Patricia Butler z Illinois. „Jesteśmy zwykłymi ludźmi i takimi pozostaniemy. Mamy jednak nadzieję, że zrobimy wiele dobrego w świecie dzięki tym pieniądzom” – powiedzieli odbierając wygraną. Drugą część kumulacji odebrała trójka przyjaciół z Maryland, która nazywała się „Three Amigos”. Trzecia część wygranej trafiła do anonimowego gracza z Kansas. To jeden z niewielu stanów, w którym zwycięzca może pozostać anonimowy.

4. 648 milionów dolarów – Mega Millions
Wygrana ta padła 17 grudnia 2013 r. Podzielili ją między siebie Ira Curry z Georgii, która wyjawiła, że zagrała numerami z dat urodzin swoich krewnych, oraz Steve Tran z Kalifornii. Pracował jako dostawca i gdy tylko zorientował się, że wygrał, zadzwonił do szefa i powiedział: „Wygrałem w totolotka, nie przyjdę dziś do pracy ani jutro, ani nigdy”.

5. 590,5 miliona dolarów – Powerball
Wygraną 18 maja 2013 r. sumę otrzymała 84-letnia Gloria Mackenzie z Florydy. O mały włos pieniądze trafiłyby w ręce innej osoby. „Gdy stałam w kolejce, ktoś przede mną był tak miły i mnie przepuścił. To mnie trafił się ten los na chybił trafił” – powiedziała.

Autor: Aleksandra Słabisz