Ilu Polaków sięga po alkohol? Za dużo! Emigracja sprzyja uzależnieniu

0
3

“Ilu Polaków regularnie sięga po alkohol? Odpowiem krótko: dużo! Ale to nie jedyna używka. Starsze osoby piją głównie wódkę i piwo, natomiast młodsi Polacy, tak do 30 roku życia, uzależniają się najczęściej od kokainy i marihuany” – mówi Katarzyna Fiorita, terapeutka pracująca w klinice Outreach na Greenpoincie. To jedyne tego typu miejsce w metropolii, w którym pracuje tak wielu polskich specjalistów. Z ich pomocy regularnie korzysta ponad 100 osób, większość stanowią nasi rodacy.

“Alkoholizm to choroba emocji, a wódka, piwo czy wino stają się lekarstwem na smutek. Emigracja sprzyja uzależnieniu, bo wielu z nas dotyka coś takiego, co się nazywa ‘traumą imigracyjną’. Bywa, że nowa rzeczywistość wcale nie jest taka, jak nam się na początku wydawało. Pijemy najpierw w weekendy i tak niepostrzeżenie bez alkoholu nie jesteśmy w stanie funkcjonować” – dodaje Katarzyna Fiorita. Tylko w Nowym Jorku działa kilkadziesiąt polskich grup wsparcia dla osób uzależnionych. Podobnie jest w New Jersey. “Nie potrafię powiedzieć, czy obecnie więcej Polaków sięga na przykład po wódkę czy wino, niż jeszcze 10-15 lat temu. Myślę, że ta liczba jest podobna. Na pewno w ciągu ostatniej dekady powstało wiele polskojęzycznych grup wsparcia. Tylko w poszczególnych miastach północnego New Jersey – Clifton, Garfield, Passaic – codziennie odbywają się jakieś spotkania i ludzie jeżdżą – we wtorek w jedno miejsce, w środę w drugie, w czwartek kolejne” – mówi pani Hanna (nazwisko do wiadomości red.), zajmująca się pomocą rodakom. “Polacy zawsze pili i piją. Różnica jest taka, że teraz jest więcej miejsc, gdzie mogą znaleźć ratunek” – dodaje Hanna. 

Jak można usłyszeć w polonijnych sklepach monopolowych, największym powodzeniem wśród polskojęzycznych klientów cieszą się piwa oraz wódki. “Mamy wielu takich klientów, którzy co piątek przychodzą do nas po to samo, czyli np. 3 butelki wódki, a często są już po kilku piwkach” – przyznaje jeden z ekspedientów. “Nie wiem, ile osób dziennie mija nasze drzwi i nie ma odwagi wejść do środka, mimo że potrzebuje pomocy. Mam jednak nadzieję, że się w końcu odważą” – mówi Dorota Reynoso, terapeutka z kliniki Outreach. Jak szacuje polskie Ministerstwo Zdrowia, nad Wisłą żyje około 600-700 tys. alkoholików – 2 procent społeczeństwa. Tych jednak, którzy nadużywają, a alkoholikami nie są, jest znacznie więcej. To aż 12 proc. Polaków. Wśród nich większą grupę, bo około 60 proc., stanowią mężczyźni. Podobnie jest w metropolii, gdzie z chorobą alkoholową znacznie częściej zmagają się panowie, niż panie. “Wśród moich klientów najwięcej jest pracowników budowlanych. Jak opowiadają, piją, bo 'tak trzeba', 'taka jest moda' – w pracy trzeba, po pracy trzeba, w weekend trzeba. Dla osoby uzależnionej każda okazja jest dobra” – mówi jedna z polonijnych terapeutek, ale dodaje, że jest to tak podstępna choroba, że każdy może wpaść w jej sidła, bez względu na wiek, zawód czy płeć. Więcej o uzależnieniach, a przede wszystkim o tym, jak z nimi walczyć i gdzie w metropolii można szukać pomocy, piszemy w weekendowym wydaniu (7-8 listopada)  Nowego Dziennika 

Autor: AA