Kontrowersje wokół wiz dla specjalistów

19

W środę służby imigracyjne rozpoczęły przyjmowanie podań od pracodawców ws. wiz dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów z puli na przyszły rok.


FOTO: PAP

Google i inni internetowi giganci mogą obawiać się zatrudniać obcokrajowców sytucji recesji gospodarce w USA

W środę służby imigracyjne rozpoczęły przyjmowanie podań od pracodawców ws. wiz dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów z puli na przyszły rok.

Do rozlosowania jest 85 tysięcy wiz pracowniczych dla programistów komputerowych, inżynierów i innych specjalistów. W poprzednich latach popyt ze strony nadsyłających wnioski amerykańskich pracodawców (jak np. Google czy Hewlett-Packard) był tak duży, że po dwóch dniach kończono przyjmowanie podań. Jak twierdzą imigracyjni adwokaci, w tym roku zapotrzebowanie może być nieco mniejsze, choć bez wątpienia cała roczna pula wiz zostanie wyczerpana (w czasach koniunktury na spółki internetowe 10 lat temu wynosiła ona 195 tysięcy wiz).
Głównym powodem spowolnienia mogą być obawy kompanii komputerowych przed zatrudnianiem obcokrajowców podczas gospodarczej recesji. "Chociaż 85 tys. wiz stanowi zaledwie 0,07% siły roboczej w USA, jest to łatwy cel dla polityków" – mówi Robert Hoffman, wiceprezes rady zarządu firmy Oracle, a zarazem wiceprzewodniczący Compete America – koalicji największych firm komputerowych, w tym Intel, Google i Hewlett-Packard.
Wielu członków Kongresu ma zamiar zgłosić w najbliższych miesiącach projekty ustaw utrudniające zatrudnianie obcokrajowców na wyspecjalizowanych stanowiskach. To efekt działalności lobbystycznej niektórych związków zawodowych komputerowców, których zdaniem firmy wolą przyjmować cudzoziemców, ponieważ godzą się oni na niższe uposażenie.
"Program wiz H1B powinien być wyeliminowany" – twierdzi Lee Conrad, były pracownik IBM działający na rzecz związku zawodowego pracowników w sektorze przetwarzania informacji Communications Workers of America.
"Aż dwie trzecie studentów inżynierii i programowania komputerowego na amerykańskich uniwersytetach to obcokrajowcy – kontruje Stuart Anderson, dyrektor instytutu badawczego National Foundation for American Policy. – Jeśli zamkniemy przed nimi drzwi, zatrudni ich nasza konkurencja za granicą".
ZB, (R)

Autor: