Lepsze czasy dla imigrantów

12

Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) odłożył planowane naloty na nielegalnych imigrantów. Senat natomiast zamierza rozpatrzyć projekt zezwalający dzieciom nieudokumentowanych imigrantów na staranie się o stały pobyt w USA.


FOTO: Reuters

Akcje przeciwko imigrantom pracującym w USA bez zezwolenia zostną odłożeone – obiecuje Janet Napolitano

Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) odłożył planowane naloty na nielegalnych imigrantów. Senat natomiast zamierza rozpatrzyć projekt zezwalający dzieciom nieudokumentowanych imigrantów na staranie się o stały pobyt w USA.

Działania administracji prezydenta Baracka Obamy i Kongresu mogą być pierwszym zwiastunem nowego podejścia do wywołującego kontrowersje problemu – co zarobić z ok. 12 milionami nielegalnych. Sekretarz bezpieczeństwa krajowego Janet Neapolitano zadecydowała o odłożeniu serii nalotów, a także innych akcji karnych wymierzonych przeciw cudzoziemcom pracującym bez zezwolenia. Jak pisze "Washington Post", wezwała ona funkcjonariuszy DHS, aby poświęcili więcej wysiłków na dochodzenie, wybór obiektów rajdów oraz terminów akcji. Według czołowych przedstawicieli departamentu oznacza to zmianę priorytetów. Zamiast ścigać i oskarżać zwykłych pracowników służby Urzędu Imigracyjnego i Egzekwowania Ceł (ICE) będą się raczej koncentrować na biznesach i ich kierownictwie.
Decyzja Neapolitano rodzi jednak pytania – podkreśla waszyngtoński dziennik – czy Obama przykłada należytą wagę do nalotów, które były głównym narzędziem polityki jego poprzednika George’a W. Busha w batalii z nielegalną imigracją. Szefowa DHS wyznaczyła inne priorytety. Należą do nich m.in. zwalczanie groźnych meksykańskich karteli narkotykowych oraz wychwytywania groźnych przestępców będących zarazem nielegalnymi imigrantami.
Krytycy polityki administracji Busha argumentowali, że antyimigracyjne akcje, uderzające zwłaszcza w Latynosów, były zbyt ostre i organizowane na chybił-trafił. Stanowiły też przejaw segregacji rasowej, gwałcenia praw człowieka oraz naruszania humanitarnych zasad.
Obama stoi jednak zarazem w obliczu presji ze strony związanych z republikanami ugrupowań prawicowych, konserwatywnych kół na Kapitolu, a nawet wielu centrowych demokratów. Ich zdaniem egzekwowanie wymogu zezwolenia na zatrudnienie jest nieodzowne, aby powstrzymać falę nielegalnych w dobie kryzysu gospodarczego i rosnącego bezrobocia. Może to bowiem rozniecić w Ameryce populistyczne nastroje.
Podczas gdy Biały Dom ogłosił plany posłania ponad 450 agentów federalnych na granicę, by wspomóc służby graniczne w walce z meksykańskimi kartelami, niektórzy ustawodawcy ostrzegli Neapolitano, by nie ograniczała środków na inspekcje w zakładach pracy.
Inaczej niż w poprzedniej kadencji, Kongres obecnie usiłuje jednak utrzymać niektóre aspekty projektu odrzuconej w ubiegłym roku reformy imigracyjnej. W minionym tygodniu demokratyczny senator Richard Durbin i jego republikański kolega Richard Lugar zgłosili na Kapitolu tzw. Dream Act zmierzający do uregulowania statusu dzieci nielegalnych imigrantów. Z podobnym wnioskiem wystąpili w Izbie Reprezentantów demokrata Howard Berman i republikanin Lincoln Diaz-Ballart.
Do starań o stały pobyt uprawnione zostałyby osoby poniżej 30. roku życia, które mieszkały w Ameryce nieprzerwanie co najmniej pięć lat, ukończyły w USA szkołę średnią i studiowały dwa lata na wyższej uczelni lub odbywały służbę wojskową przed uchwaleniem Dream Act. Muszą też dowieść dobrych walorów moralnych i niekaralności.
Dream Act pozwala kwalifikującym się osobom na uzyskanie stałego pobytu (zielonej karty) oraz federalnej pomocy finansowej, jaka przysługuje amerykańskim studentom.
AD, (R)

Autor: