Na Dzień Matki Amerykanki

9

Ziemia była uważana przez pogan za pierworodną matkę ludzkości i do tej pory Gaea (Gaia) wysuwa się na pierwsze miejsce w filozofii New Age.

Ziemia była uważana przez pogan za pierworodną matkę ludzkości i do tej pory Gaea (Gaia) wysuwa się na pierwsze miejsce w filozofii New Age.

Choć daty bywają różne, to Dzień Matki jest obchodzony prawie na całym świecie. Przypada zazwyczaj wiosną, co wydaje się oczywiste. Złożyły się na nie zarówno religijne, jak i świeckie tradycje.
Nie tyle przypadek, co zasługi w połączeniu z silną wolą i niesłychaną wprost energią oddanej córki spowodowały, iż sentymentalny i w istocie rzeczy symboliczny Dzień Matki ma w Ameryce historyczną bohaterkę. Jest nią Ann Marie Reeves Jarvis, o której będzie tu mowa.
IDEA STARA JAK ŚWIAT
Misteria pogańskie celebrowały tajemnicę płodności i nowego życia, a także cyklicznego odradzania się przyrody po ustąpieniu zimy. Uroczystości na cześć Bogini Matki odbywały się już w epoce kamiennej podczas wiosennego zrównania się dnia z nocą. W starożytnej Grecji obchodzono marcowy festiwal, których bohaterkami była Cybele i Rhea. W tym samym okresie Rzymianie organizowali Matronalia poświęcone Junonie, małżonce Jowisza.
Triumfujące chrześcijaństwo zmieniło oblicze dawnych świąt. We wczesnym średniowieczu celebrowano Dzień Kościoła Powszechnego jako duchowej matki wszystkich wiernych. Miał on miejsce we czwartą niedzielę Wielkiego Postu. Wykształciła się wtedy interesująca tradycja pielgrzymowania do świątyni, w którym przyjmowano uprzednio sakrament chrztu. Była ona połączona ze składaniem ofiar i darów, jak również prośbami o specjalne łaski. Podobna uroczystość w świecie anglosaskim nosiła nazwę Simnel Sunday. Po zerwaniu Henryka VIII z Rzymem i powstaniu Kościoła anglikańskiego zrewidowano wszystkie obrządki i rytuały. Wprowadzono wtedy Mothering Sunday, bodajże pierwszy dzień na świecie honorujący matki. Jak Anglia długa i szeroka odwiedzano rodzicielki, ofiarując im świeżo upieczone ciasto według specjalnego przepisu. Służba, praktykanci, czeladnicy i uczniowie oddani do terminu mieli wolne dla zadośćuczynienia tej tradycji.

 
 Foto: Archiwum

Ann Marie Reeves Jarvis

Ów zwyczaj zawędrował także do Nowej Anglii. Z braku rąk do pracy przywrócono do łaski instytucję prawną pod nazwą indentura. Na podstawie pisemnej umowy, zawieranej przez pośrednika, sługa, rzemieślnik czy nawet nauczyciel był sprowadzany do Ameryki, odpracowując na miejscu koszty przejazdu i inne wydatki, jak utrzymanie i odzież. Czas trwania serwitutów wynosił od trzech do siedmiu lat. Nie musieli oni pracować w Mothering Sunday. Purytanie chodzili na nabożeństwa w soboty, uważając niedzielne msze za papistyczny obyczaj.
Po uzyskaniu niepodległości zniesiono indenturę jako feudalny przeżytek. Wraz z nią zniknęła Mothering Sunday. Najwidoczniej kojarzyła się ona nie tyle z matkami, co z zależnością typu "pan-sługa".
PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY
Wypada wspomnieć o odrzuconej inicjatywie. Wystąpiła z nią mieszkanka Bostonu Julia Ward Howe uważana za czołową przedstawicielkę niebieskich pończoch w tym mieście. Miała ona dobre pióro i była znaną społecznicą. Przebywając z wizytą w Londynie podczas wojny francusko-pruskiej, usiłowała zorganizować tutaj krucjatę matek na rzecz pokoju, która wcale nie uzyskała poparcia ze strony brytyjskich sufrażystek. Nawiasem mówiąc, jej pacyfizm był zgoła absurdalny. Nie znając polityki europejskiej, zwalczała Ludwika Napoleona. Uważała go za ukrytego agresora, który w 1872 r. dał powód do wojny Niemcom pod rządami żelaznego kanclerza Bismarcka.
Po powrocie do Stanów Zjednoczonych wydała orędzie, w którym proklamowała Dzień Matki na własną rękę. Wywarło ono zgoła fatalne wrażenie w Nowych Atenach; oświecony Boston chlubił się niegdyś tym przydomkiem. Po pierwsze, nie zważając na szyderstwo, uparta bojowniczka powiązała skądinąd szlachetną inicjatywę z europejską wojną, która nikogo tu nie obchodziła. Po drugie, kadencja białego wiersza, napisanego przez nią z tej okazji, nawiązywała do Międzynarodówki i to wyłącznie dlatego, iż ów hymn bardzo się jej spodobał. I rzeczywiście, Eugene Pottier stworzył nienajgorszą rzecz. Abstrahując w tym miejscu od ideologii, trudno odmówić Międzynarodówce mocy poruszającej serca zwolenników rewolucji.
Celując w prozie, Julia Ward Howe nie posiadała poetyckiego talentu Pottiera. Wiersz zamieszczony w ulotkach, wydawanych na własny koszt, grzeszył sztucznością i był pozbawiony ognia. Stosunkowo najlepszy wydaje się fragment pierwszej strofy, który brzmi jak następuje:

Arise then, women of the day!
Arise all women who have hearts,
whether your baptism will be that of water or of fears.

Wywodząca się z arystokracji Julia była jak najdalsza od socjalizmu. Tym niemniej, jej proklamacja została uznana za faux pas i wrzucono ją do kosza. W nadmiarze pacyfistycznej gorliwości na długo pogrzebała sensowny pomysł.
KTO MATKOWAŁ TEMU ŚWIĘTU?
Jak powiedzieliśmy na wstępie, pierwowzorem matki stała się Ann Marie Jarvis, z domu Reeves. Najstarsza córka pastora u metodystów wyszła za mąż za bogatego kupca. Granville Jarvis, należący z kolei do gminy baptystów, był również synem pastora. Oba wyznania mają długą tradycję aktywnego działania na rzecz swoich parafian. Ann uczyła angielskiego i katechizmu w przykościelnej szkole w Grafton. Cechowała ją miłość do książek, wszechstronna – jak na owe czasy – znajomość literatury, dydaktyczne zacięcie i umiejętność trafiania do młodych serc. Pasowało ją to na wyróżniającą się nauczycielkę.


Foto: Archiwum
Dom-muzeum Anne Marie Reeves Jarvis w Webster, WV

Młoda para osiadła w miasteczku Webster, położonym w Zachodniej Wirginii. Znajdował się tu kościół metodystów. Pracując w szkole, niezmordowana Ann Marie urodziła najpierw pięcioro, a później sześcioro dzieci, a w tym troje bliźniąt. Niezależnie od niewyczerpanych wprost zasobów energii i umiejętności organizacyjnych, nie musiała się zbytnio zajmować domem, zatrudniając służbę i nianie. Z gromadki potomstwa pozostało tylko dwóch synów i cztery córki
Po utracie trojga dzieci, trzydziestoletnia Ann Marie porzuciła swój zawód, studiując przyczyny wysokiej śmiertelności wśród niemowląt i kilkuletnich maluchów. Zapoznawszy się dogłębnie z tym zagadnieniem, zaczęła działać na rzecz zdrowotności i, poprawy warunków sanitarnych, a w tym dobrej wody, jak również właściwego odżywiania się kobiet w ciąży i dzieci. Zakładając, częściowo na własny koszt, "Mothers Day Work Club". Ann Jarvis poprosiła lekarzy i pielęgniarki o udzielanie bezpłatnych wykładów i konsultacji. Jako pierwsi odpowiedzieli na jej apel trzej społecznicy, a zarazem doświadczeni konsyliarze, a wśród nich rodzony brat James Reeves.

 
 Foto: Archiwum

Julia Ward Howe

Kolejny współpracownik dr Amos Payne uczył kobiety sztuki pielęgnowania zakaźnie chorych w domu. Biorąc pod uwagę powtarzające się epidemie, była to niezwykle potrzebna umiejętność, zważywszy iż ulegały im dużo częściej dzieci niż dorośli i to ze śmiertelnym skutkiem. Nie zaniedbując własnej rodziny, niestrudzona Ann Marie prezesowała trzem klubom w okolicy, pomagając oświeconym kobietom w zakładaniu nowych placówek w Wirginii i pobliskich stanach. Szeroko zakrojona akcja matek na rzecz zdrowia przynosiła wymierne rezultaty, zdobywając inicjatorce list pochwalny z Waszyngtonu.
Wojna domowa nałożyła na Ann Jarvis dodatkowe zadanie, a więc nadzór nad szeroko zakrojoną akcją sanitarną. Kluby Matek zostały bowiem wezwane przez Konfederację do opieki nad rannymi, a także pielęgnacji chorych na tyfus i odrę. Sprawując odpowiedzialną funkcję, Ann Marie dwoiła się i troiła, nie odróżniając konfederatów (Greys) od zwolenników Unii (Blues). Pojechawszy w tej sprawie do Richmond, postawiła ów warunek na wstępie. Użyła tu argumentu, iż członkinie klubu, choć podzielone jak cały kraj na rzeczniczki jednej lub drugiej walczącej strony, będą się równie troskliwie opiekować żołnierzami w szarych, jak i błękitnych mundurach, aby dać przykład innym.
Po niezwykle krwawej wojnie kluby odegrały ważną rolę w procesie pojednania. Ann Marie Jervis organizowała "Mothers Friendship Days", na które zapraszano weteranów walczących po obu stronach. Kluby brały też udział w dekoracji grobów poległych z Południa i Północy. Była aktywna do końca swoich dni.
W kondukcie pogrzebowym Ann Marie szło tysiące osób z delegatami z całego kraju, oddając jej hołd i manifestując swój żal. Msze żałobne za jej duszę odbywały się w wielu miejscowościach. W rodzimym Grafton dzwony w Kościele metodystów biły 72 razy, honorując każdy rok życia tej niezwykłej kobiety. Jak to dobrze, iż Dzień Matki uzyskał w Ameryce godną naśladowania  bohaterkę.
PRACA OD PODSTAW
Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Najstarsza córka Anna Jarvis aktywnie uczestniczyła w pracy społecznej, opiekując się także niewidomą siostrą. Nigdy nie wyszła za mąż. Bardzo boleśnie przeżyła śmierć matki, zamykając się na wiele miesięcy w domu. Nie zamierzała kontynuować wspólnie prowadzonej działalności, która przypominała jej bolesną stratę. Wrodzona energia i zdobyte doświadczenie nie dawały jej jednak spokoju. Postanowiła je obrócić na wprowadzenie Dnia Matki jako oficjalnego święta. Nie miała większych kłopotów ze zorganizowaniem ruchu od podstaw w Wirginii Zachodniej i Pensylwanii, gdzie osiadła wraz z siostrą.
W tym oddolnym ruchu brały na początku udział same kobiety. Mężczyżni przyłączyli się później, widząc postępy w działaniu. Akcja zataczała coraz szersze kręgi, a każdy z uczestników ruchu pisał indywidualne listy w tej sprawie, używając własnych argumentów, uzasadniających potrzebę takiego święta. Wysyłano je masowo do polityków, biznesmenów, duchownych i znanych osobistości. Jako pierwszy odpowiedział na apel gubernator Wirginii Zachodniej, ogłaszając "Mother’s Day" w dniu 10 maja 1910 r. Przyjęta data wyraźnie nawiązywała do prywatnej ceremonii, upamiętniającej Ann Marie Jarvis. Podobne uchwały przyjęły inne stany.
Dzięki oficjalnej proklamacji, wydanej przez Woodrowa Wilsona w 1912 r., druga niedziela maja została wyznaczona na obchody Dnia Matki. Zgodnie z rozporządzeniem prezydenta wywiesza się wtedy flagi jako wyraz szacunku i miłości dla amerykańskich matek.
A na zakończenie przypominamy, iż Dzień Matki przypada w Polsce w dniu 26 maja. Obchodzono je po raz pierwszy w Krakowie w 1923 r.

Halina Niedzielska

Autor: Halina Niedzielska