Obama zrobił pierwszy krok do reformy imigracyjnej

13

Budżet na 2010 rok przygotowany przez Baracka Obamę zakłada wzrost wydatków na ochronę granicy z Meksykiem. Według prezydenta jej uszczelnienie to jeden z ważniejszych warunków do spełnienia przed uchwaleniem ustawy imigracyjnej. Jeśli Amerykanie nie będą czuli, że granice są bezpieczne, będzie bardzo ciężko o konsensus w sprawie legalizacji imigrantów, którzy już są w USA – podkreśla Obama.


Foto: Reuters

Jedną z niewielu pozycji zaproponowanego przez prezydenta Baracka Obamę przyszłorocznego budżetu, w których przewidziano wzrost wydatków, jest uszczeleninie granic

Budżet na 2010 rok przygotowany przez Baracka Obamę zakłada wzrost wydatków na ochronę granicy z Meksykiem. Według prezydenta jej uszczelnienie to jeden z ważniejszych warunków do spełnienia przed uchwaleniem ustawy imigracyjnej. Jeśli Amerykanie nie będą czuli, że granice są bezpieczne, będzie bardzo ciężko o konsensus w sprawie legalizacji imigrantów, którzy już są w USA – pokreśla Obama.

Większość Amerykanów podchodzi do sprawy w ten sposób: co po reformie jeżeli każdego roku setki tysięcy nowych imigrantów będą przechodzić przez granicę – tłumaczył Obama. Najpierw uszczelnienie granic, potem reforma – tak musi wyglądać nasza polityka – sugerował prezydent.
W przyszłorocznym budżecie, którym wkrótce zajmie się Kongres widać efekty tych zapowiedzi. W wielu dziedzinach mamy do czynienia z oszczędnościami jednak na zabezpieczenie południowej granicy USA przyznanych mam być więcej pieniędzy.

 
 Foto: PAP/EPA

Barack Obama i Janet Napolitano ściśle wspołpracują w sprawie reformy imigracyjnej

Janet Napolitano, szefowa Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego ( Department of Homeland Security – DHS) mówiąc o tym segmencie budżetu stwierdziła: w sposób oczywisty pokazuje on zaangażowanie prezydenta w mądrą i efektywną politykę imigracyjną". "Będziemy skupiać się na uszczelnianiu granic i ten budżet daje nam odpowiednie środki i narzędzia do tego" – dodała.
W konkretnych liczbach przedstawia się to następująco. Prezydent chce by DHS otrzymał 47 mln na zwalczanie przemytu broni przez granicę, czym ma się zajmować ponad 100 agentów więcej niż obecnie. Dodatkowe 70 mln. ma być przeznaczone na zatrudnienie kolejnych blisko 350 agentów, którzy mają wspólnie ze swoimi meksykańskimi odpowiednikami zbierać informacje wywiadowcze. Ma to pozwolić lepiej radzić sobie w walce z narkotykowymi kartelami, które często angażują się także w przemyt ludzi. O 12 proc. mają być zwiększone środki dla Transportation Security Administration – TSA
(agencji dbającej o bezpieczeństwo transportu, głównie ruchu pasażerskiego). Blisko 1 mld. dolarów więcej mają otrzymać agencje działające na lotniskach, a 250 mln. w portach. Budżet straży przybrzeżnej wzrośnie aż o blisko 2 mld.
Kolejne 200 mln. czyli o 30 proc. więcej niż obecnie otrzyma DHS na przeprowadzenie procesu identyfikacji w więzieniach, pod kątem statusu imigracyjnego osadzonych. Prezydent proponuje także zwiększenie o 12 proc. środków na stworzenie kompleksowego, elektronicznego programu weryfikacji (E-Verify) dokumentów przedstawianych przez kandydatów przyjmowanych do pracy. Chodzi o umożliwienie pracodawcom natychmiastowego sprawdzenia prawdziwości danych np. numeru social secutity.
W sumie Barack Obama na ochronę granic, chce przeznaczyć 27 mld. dolarów, o 8 proc. więcej niż w tegorocznym budżecie.
Angela Kelley, wiceprzewodnicząca proimigracyjnej organizacji – Center for American Progress – nie jest zaskoczona zwiększeniem środków.
"To oczywiste, że Obama chce wzmocnić granicę przed przeprowadzeniem reformy. Nie powinien jednak na tym poprzestać. Drugi krok to wywieranie presji na Kongres, zarówno publicznie jak i z zamkniętymi drzwiami, by prace legislacyjne w tej sprawie potoczyły się z sukcesem" – mówi Angela Kelley.

bat (r)

Autor: