Petycja w obronie pomnika Katyń 1940 uznana za ważną

45

Członkowie Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, którzy przez kilka tygodni zbierali podpisy pod petycją wzywającą do anulowania decyzji radnych o przesunięciu monumentu lub zorganizowania w tej sprawie referendum, mogą już mówić o sukcesie. W poniedziałek, 13 sierpnia, Robert Byrne z Urzędu Miasta Jersey City oświadczył, że akcja obrońców pomnika Katyń 1940 ma odpowiednie poparcie mieszkańców uprawnionych do głosowania.

„Ta wygrana jest mocnym sygnałem przeciwko nieudolnej próbie obejścia wszelkich, demokratycznych reguł i lekceważenia głosu wyborców przez burmistrza Fulopa” – stwierdził Janusz Sporek, przewodniczący Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, w oświadczeniu przesłanym do redakcji „Nowego Dziennika”, tuż po otrzymaniu informacji, że urzędnicy miejscy w Jersey City uznali ważność petycji obrońców pomnika Katyń 1940. W sumie zebrali oni oraz przekazali do Urzędu Miasta Jersey City około 15 tys. podpisów pod żądaniem zorganizowania referendum w sprawie monumentu upamiętniającego prawie 22 tys. polskich żołnierzy zamordowanych w Katyniu lub pozostawienia go na dotychczasowym miejscu.

Po analizie dokonanej przez odpowiednich urzędników miejskich – jak poinformował ich przewodniczący Robert Byrne – za ważne uznanych zostało 6796 podpisów, co było wystarczającą liczbą do zatwierdzenia petycji. Aby nabrała ona mocy prawnej, potrzebne było poparcie 6714 mieszkańców Jersey City uprawnionych do głosowania, co stanowi 15 procent osób biorących udział w ostatnich wyborach w tym mieście.

„Teraz radni miejscy mają do wyboru dwie możliwości. Mogą podczas najbliższego posiedzenia zagłosować za anulowaniem decyzji z 13 czerwca br. i pozostawieniem pomnika na dotychczasowym miejscu lub muszą ogłosić w tej sprawie referendum, które wówczas odbędzie się wraz z wyborami 6 listopada” – wyjaśnia mec. Sławomir Platta, reprezentujący grupę obrońców pomnika Katyń 1940.

Rada Miasta Jersey City spotyka się 12 września i wówczas poznamy opcję wybraną przez radnych. Będzie to posiedzenie otwarte dla publiczności, która także będzie mogła zabierać głos i wyrażać swoją opinię na temat spornego monumentu. Mimo że duża część podpisów została przez urzędników odrzucona, to obrońcy pomnika Katyń 1940 uważają, że odnieśli wielki sukces, ponieważ osiągnęli coś, co dla wielu osób było nierealne – udało im się zmusić władze miejskie do posłuchania głosu mieszkańców oraz rozpatrzenia ich żądania, co do tej pory, nawet w całym stanie New Jersey, należało do rzadkości. To pokazuje siłę, jaka drzemie w wyborcach, w tym także w Polonii.

„Jestem bardzo szczęśliwy z wyniku jaki osiągnęliśmy. Włożyliśmy w to bardzo dużo pracy, ale, jak widać, warto było, bo osiągnęliśmy sukces – powiedział mec. Sławomir Platta dodając, że mieszkańcy mogą mieć bardzo duży wpływ na decyzje radnych pod warunkiem, że biorą czynny udział w życiu społeczno-politycznym. – Nasza wygrana pokazuje, że warto być zarejestrowanym do głosowania, że warto chodzić na wybory, ponieważ wówczas politycy będą się z nami liczyć” – podkreślił polski adwokat i zarazem kandydat na nowojorskiego senatora.

Podobne opinie wyrażały także inne osoby zaangażowane w obronę pomnika Katyń 1940 oraz członkowie Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, którzy także nie kryli radości z zatwierdzenia petycji przez Radę Miasta Jersey City. Na facebookowych profilach, na których była zamieszczona informacja o sukcesie obrońców pomnika, gratulacje składało im wiele osób.

Natomiast innego zdania są zwolennicy porozumienia zawartego z burmistrzem Stevenem Fulopem. Swoje zaniepokojenie zaistniałą sytuacją wyraził konsul generalny Maciej Golubiewski, który brał udział w negocjacjach z gospodarzem Jersey City.

„Nie wątpię w dobre intencje wielu osób, które włączyły się akcję petycyjną. Jednak obecna sytuacja jest kontynuacją próby obalenia jedynego na dzień dzisiejszy optymalnego rozwiązania kwestii lokalizacji pomnika. Niestety martwię się, że w tym przypadku może spełnić się czarny scenariusz, o którym wielokrotnie wspominałem wraz z Komitetem Pamięci Zbrodni Katyńskiej, który opiekuje się pomnikiem, że pomnik zniknie z nadbrzeża lub nawet z miasta, co byłoby tragedią dla Polonii, jak i dla Polski” – podkreślił konsul Golubiewski w oświadczeniu przesłanym do redakcji „Nowego Dziennika”.

Autor: WOJTEK MAŚLANKA