Prezydent USA w Hiroszimie

43

Barack Obama jako pierwszy urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych odwiedził dziś Hiroszimę. Pod monumentem upamiętniającym ofiary bomby atomowej złożył wieniec. W ceremonii w parku Pokoju wzięło udział m.in. 5 mieszkańców Hiroszimy, którzy ocaleli po zrzuceniu na miasto ładunku jądrowego.

Władze USA i Japonii mają nadzieję, że wizyta amerykańskiego prezydenta w Hiroszimie otworzy nowy rozdział w relacjach obu państw. „Przybyliśmy tu, aby zastanowić się, czy uwolniona tu straszliwa siła nie należy do dalekiej przeszłości. Przybyliśmy tu, aby opłakiwać zmarłych” – mówił w Hiroszimie Barack Obama.

Przed wejściem do parku Pokoju zebrali się protestujący, żądając od prezydenta USA przeprosin. Biały Dom wcześniej zapowiadał, że do takiego gestu jednak nie dojdzie. W wywiadzie dla dziennika „Asahi” Barack Obama zapowiedział, że nie przyjeżdża do Hiroszimy po to, aby dokonywać rewizji decyzji o zrzuceniu bomb, ale aby pokazać światu, że dawni rywale mogą być najsilniejszymi partnerami.

W Stanach Zjednoczonych podniosły się głosy krytyki Baracka Obamy za wizytę w Hiroszimie. Część konserwatystów uważa, że obecność prezydenta USA w tym mieście może zostać uznana za przeprosiny za zrzucenie przez Amerykanów bomb atomowych na Japonię.

Były ambasador USA przy ONZ John Bolton zarzucił Barackowi Obamie, że choć nie zawsze wypowiada słowo „przepraszam”, to jego wypowiedzi i zachowanie są często równoznaczne z przeprosinami. Bolton przypomniał wystąpienie Obamy w Kairze w 2009 roku, kiedy amerykański prezydent przyznał, że USA popełniają błędy, a także podróże do Europy, podczas których Obama mówił o arogancji swego kraju. Były ambasador uważa, że obecność Obamy w Hiroszimie, to kwestionowanie słusznej decyzji prezydenta Trumana o użyciu broni atomowej, aby zakończyć II wojnę światową.

Konserwatywny publicysta Charles Krauthammer ocenił, że wizyta Barack Obamy w Hiroszimie jest przejawem naiwnego idealizmu obecnego prezydenta, który wierzy w nierealistyczną wizję sprawiedliwego świata bez broni jądrowej. „Niestety, ze sprawiedliwością nie zawsze idzie w parze pokój” – podkreśla Krauthammer zarzucając prezydentowi Obamie uległość wobec Putina, irańskich mułłów, Pekinu, a ostatnio także reżimu Castro.

Autor: AS, IAR