Rekordowa liczba kobiet w walce o prezydenturę

0
0

„Coraz więcej Amerykanów może pogodzić się z wiadomością, że w Białym Domu zasiądzie kobieta, a nie mężczyzna” – w taki sposób jeden z ostatnich sondaży komentuje Kelly Dittmar, badaczka z Center for American Women and Politics. Wynika z niego, że 52 proc. mieszkańców USA nie ma nic przeciwko, by na czele USA stanęła kobieta. W tej grupie większość stanowią panie, bo 64 proc.

69-LETNIA ELIZABETH WARREN (MASSACHUSETTS)
Pierwszą znaczącą kandydatką, która ogłosiła chęć ubiegania się o nominację prezydencką z ramienia Partii Demokratycznej, a co za tym idzie – rzuciła wyzwanie Donaldowi Trumpowi, jest 69-letnia Elizabeth Warren, senator z Massachusetts. Jest ekspertką w dziedzinie prawa upadłościowego, byłą profesor Harvard University.
Ma bogate doświadczenie w polityce – po nadejściu kryzysu finansowego w Stanach Zjednoczonych Warren została przewodniczącą Kongresowego Panelu Nadzorczego, kontrolującego Program Wykupu Aktywów, oraz asystentką prezydenta Stanów Zjednoczonych i doradczynią specjalną sekretarza skarbu w Biurze Finansowej Ochrony Konsumenckiej za kadencji prezydenta Baracka Obamy.

Dwukrotnie pojawiła się w rankingu 100 najbardziej wpływowych ludzi świata magazynu „Time”. Jak większość demokratów, sprzeciwia się wszystkiemu, co proponuje obecny prezydent. Ostatnio planom wybudowania muru na południowej granicy. Z kolei jedna z ostatnich propozycji Elizabeth Warren dotyczy opieki pozaszkolnej dla dzieci i młodzieży we wszystkich stanach. Pani senator chce, by powstały centra, gdzie dzieci będą mogły korzystać z dodatkowych zajęć bezpłatnie lub za niewielką opłatą (uzależnioną od dochodów rodziców), a zatrudnieni w nich opiekunowie mieliby dostawać stawki podobne jak nauczyciele. Oblicza się, że jeśli plan zostałby zrealizowany, kosztowałby podatników ok. 70 miliardów dolarów rocznie.

W swoim spocie wyborczym Warren twierdzi, że współczesne rodziny borykają się z jeszcze większymi problemami niż wtedy, gdy ona była dzieckiem. Urodziła się w Oklahomie, jej ojciec miał problemy zdrowotne i pracował jako woźny, a mama była zatrudniona w sieci sklepów Sears, za najniższą krajową.

„Nasz rząd powinien pracować dla wszystkich, ale stał się narzędziem w rękach ludzi bogatych – uważa senator z Massachusetts. – Najwyższy czas, by kobiety zdobyły Waszyngton i naprawiły nasz zepsuty rząd” – dodaje. Twierdzi też, że wśród rodzin szczególnie ciężki jest los tych, „którzy nie mają białego koloru skóry, bo poza trudnymi warunkami ekonomicznymi muszą mierzyć się z narastającą dyskryminacją”. W spocie wyborczym nie pada nazwisko Trumpa, ale jego wizerunek przewija się w migawkach.

Jeszcze kilka miesięcy temu, gdy plotkowało się o starcie Warren w wyborach, senator wyrastała na czołową kandydatkę Partii Demokratycznej. Obecnie, wciąż jest w czołówce, ale jej przeciwnicy, w tym Donald Trump, wytykają jej kłamstwo. Chodzi o chwalenie się rzekomym indiańskim pochodzeniem. Warren, zanim została senatorem, figurowała przez wiele lat jako przedstawicielka „mniejszości rasowych” o indiańskich korzeniach. Gdy w końcu, sprowokowana przez republikanów, zrobiła testy DNA, okazało się, że pani senator jest Indianką, ale w ułamkowym procencie, od 1/64 do 1/1024.

Co więcej, jej domniemany przodek mógł żyć na terenie Ameryki Południowej, a nie Północnej. Swoje oburzenie wyrazili przedstawiciele Czerokezów, z których Warren, jak twierdziła, się wywodzi, a urzędujący prezydent zaczął nazywać senatorkę „Pocahontas” – od imienia córki indiańskiego wodza. „Będę tego żałować. Powinienem poczekać z tym kolejny rok, cholera – mówił ironicznie kilka dni temu Donald Trump. – Nie powinienem użyć imienia Pocahontas przez kolejny rok, ponieważ już zniszczyłem jej (senatorce) karierę, a przez to nie będę miał szans stanąć z nią do walki o Biały Dom”.
Według ostatnich sondaży Elizabeth Warren mogłaby liczyć na 7-procentowe poparcie w walce o nominację prezydencką demokratów. 

58-LETNIA AMY KLOBUCHAR (MINNESOTA) 
Kolejną kandydatką na liście demokratów jest 58-letnia Amy Klobuchar, senator z Minnesoty. Swój start ogłosiła kilka tygodni temu, w Minneapolis, podczas obfitych opadów śniegu, kiedy temperatura spadła do 14 stopni Fahrenheita. „Kiedy mówię, że wybrani na urząd politycy powinni być w miejscach, które są dla nich nie tylko wygodne, ale także w tych, w których czują się mniej komfortowo, to między innymi to miałam na myśli – mówiła do swoich sympatyków senator z Minnesoty. – Nastały czasy, kiedy musimy uzdrowić serce naszej demokracji i zacząć działać dla dobra wspólnego. Stoję przed wami jako wnuczka górnika, córka nauczycielki i dziennikarza, jako pierwsza kobieta ze stanu Minnesota wybrana do Senatu Stanów Zjednoczonych. Teraz będę walczyć o Biały Dom” – oświadczyła Amy Klobuchar. 

Zapowiedziała, że tuż po objęciu urzędu zajmie się renegocjacją układu klimatycznego z Paryża. Chce także zaproponować automatyczną rejestrację wyborców dla Amerykanów, którzy skończą 18. rok życia. Obiecała też, że do 2022 r. w każdym domu w USA byłby dostęp do bezpłatnego internetu. 

Amy Klobuchar jest córką znanego dziennikarza sportowego Jima Klobuchara, który borykał się z problemem alkoholizmu. Studia prawnicze ukończyła na Uniwersytecie Yale oraz University of Chicago. Jej mężem jest John Bessler, także prawnik, z którym ma córkę Abigail. Była partnerem w czołowej firmie prawniczej Minnesoty Dorsey & Whitney, gdzie jednym ze współpracowników był także były wiceprezydent Walter Mondale. Pełniła następnie funkcję prokuratora okręgowego największego powiatu stanu Hennepin. Pierwszy raz wybrano ją na prokuratora okręgowego w roku 1998, a reelekcję uzyskała w 2002, przy czym za drugim razem bez opozycji. W 2001 „Minnesota Lawyer” ogłosił ją Prawnikiem Roku. Od listopada 2002 do listopada 2003 była przewodniczącą Minnesota County Attorneys Association.

W wyborach 7 listopada 2006 r. została wybrana do Senatu Stanów Zjednoczonych z Minnesoty, pokonując republikańskiego kongresmana Marka Kennedy’ego przewagą 20 proc. głosów. Funkcję tę piastuje od 13 lat.  Podobnie jak inni demokraci krytykuje Trumpa. Ostatnio za „bardzo nieudane”, jak twierdzi, spotkanie z przywódcą Korei Północnej. Wypomina też prezydentowi m.in. „bezczynność w sprawie ograniczenia dostępu do broni”. Kilka dni temu pojawiły się informacje mówiące o tym, że Amy Klobuchar miała źle traktować swoich pracowników, pomagających jej w kampaniach do Senatu. Polityk przyznała, że czasami bywa twarda i bardzo wymagająca, ale dodała, że tak samo mocno wymaga od siebie. Część osób twierdzi, że negatywne opowieści o rzekomym złym traktowaniu są wyssane z palca, tylko po to, by osłabić jej pozycję w wyścigu o prezydencką nominację. 

55-LETNIA KAMALA HARRIS (KALIFORNIA)
„Dla ludzi” – to jedno z haseł wyborczych kolejnej kandydatki, Kamali Harris, senator z Kalifornii. Jest absolwentką m.in. Uniwersytetu Kalifornijskiego i Hastings College of the Law. Przez 7 lat była prokuratorem okręgowym San Francisco, a przez pięć lat prokuratorem generalnym Kalifornii. Analitycy zwracają uwagę, że ma dwie bezcenne w obecnym klimacie politycznym zalety – nie jest mężczyzną i nie jest biała.

Swój start ogłosiła 21 stycznia. Nieprzypadkowo wybrała tę datę – to dzień narodowego święta upamiętniającego urodziny Martina Luthera Kinga. Eksperci zwracają uwagę, że jej debiut przypomina start Baracka Obamy. Kamala Harris urodziła się w 1964 r. w Oakland w Kalifornii, w rodzinie przybyłego z Jamajki Donalda Harrisa, który został profesorem ekonomii na Uniwersytecie Stanforda, oraz pochodzącej z indyjskiego Tamilnadu Shyamali Gopalan, biolożki zajmującej się szukaniem sposobów leczenia nowotworu piersi. Gdyby Kamala wygrała wybory, byłaby pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych, którego oboje rodzice byli imigrantami. Ojciec Baracka Obamy przyjechał do USA z Kenii, ale przodkowie jego białej matki przybyli do amerykańskich kolonii jeszcze w XVII wieku.

Młodsza siostra Harris brała udział w kampanii wyborczej Hillary Clinton. W swoich wyborczych wystąpieniach polityk powtarza, że „sprawiedliwość, przyzwoitość, równość, wolność, demokracja to nie są puste słowa. To wartości, które my, Amerykanie, miłujemy. Teraz są one w odwrocie”. W jednym z wywiadów powiedziała, że „jest to moment, w którym czuję odpowiedzialność do podjęcia walki”, a także chce przywrócić wartości, które, jak twierdzi, zostały zdewaluowane przez Donalda Trumpa. 

W wielu wywiadach powtarza, że jednym z jej pierwszych wspomnień z dzieciństwa są nogi, które widziała na ulicy, gdy brała udział z rodzicami w przeróżnego rodzaju marszach. Przede wszystkim w obronie Afroamerykanów, praw kobiet czy przeciw wojnie w Wietnamie. Twierdzi też, że bunt i zaangażowanie ma we krwi. Jej pochodząca z Indii matka jako pierwsza w swoim rodzie zerwała z tradycją aranżowanego małżeństwa. Zbuntowała się i wyszła za mąż z miłości. Babka, hinduska feministka, w latach 40. jeździła „garbusem” po wsiach i przez megafon nawoływała kobiety, żeby korzystały z antykoncepcji. Jej wnuczka Kamala Harris zasłynęła m.in. z niewygodnych pytań dotyczących tortur, jakie zadawała kandydatce na szefową CIA Ginie Haspel, podczas przesłuchania w Senacie, czy przesłuchania sędziego Bretta Kavanaugha, podejrzewanego o nadużycia seksualne (ostatecznie okazały się one nieprawdziwe). Kamala Harris ma opinię jednej z najtwardszych prokuratorek, ale i polityków. Sama deklaruje, że na stanowisku prezydenta USA będzie najlepszą wersją samej siebie. 

37-LETNIA TULSI GABBARD (HAWAJE)
Najmłodszą, jak dotąd, kandydatką do prezydenckiej nominacji wśród pań jest 37-letnia Tulsi Gabbard. „Mam wiele powodów, by podjąć taką decyzję. Jest wiele wyzwań, z którymi mierzą się Amerykanie, a które są przedmiotem mojego zainteresowania i które chcę pomóc rozwiązać” – twierdzi Tulsi Gabbard. Zasiada w Izbie Reprezentantów z ramienia Partii Demokratycznej. Reprezentuje Hawaje. Jest pierwszą członkinią Kongresu o samoańskich korzeniach i wyznania hinduistycznego. Gdy w 2002 roku w wieku 21 lat została wybrana do Izby Reprezentantów Stanu Hawaje, stała się najmłodszą kobietą, która zasiadła w stanowej legislaturze. 

W latach 2004-2005 brała udział w wojnie w Iraku w jednostce medycznej, później przeniesiono ją do Kuwejtu. Gabbard opowiada się za prawem do aborcji, wspiera małżeństwa jednopłciowe, występowała przeciwko umowie TTP, krytykowała amerykańskie działania na Bliskim Wschodzie. Popiera darmowe ubezpieczenie dla wszystkich Amerykanów, a także podniesienie minimalnej stawki godzinowej do 15 dol. Opowiada się także za darmową edukacją dla studentów, których rodzice zarabiają w sumie mniej niż 125 tys. dolarów rocznie. Była wśród amerykańskich polityków, którzy krytykowali nowelizację polskiej ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Podczas poprzednich wyborów udzieliła wsparcia Berniemu Sandersowi. Ma czworo rodzeństwa, jej ojciec jest politykiem i zasiada w hawajskim Senacie.

52-LETNIA KRISTEN ELIZABETH RUTNIK GILLIBRAND (NOWY JORK)
W połowie stycznia chęć ubiegania się o nominację prezydencką ogłosiła senator z Nowego Jorku Kristen Elizabeth Rutnik Gillibrand – amerykańska prawniczka i działaczka polityczna. Urodziła się 52 lata temu w Albany. Należy do Partii Demokratycznej. Studiowała m.in. w UCLA School of Law i Emma Willard School. W niedawnym wywiadzie dla CBS stwierdziła, że „jest najlepszym kandydatem, by pokonać prezydenta Trumpa”. Dlaczego? Senator Gillibrand wierzy, że ona jedyna może „poskładać kraj w całość” oraz „dotrzeć do wyborców skupionych nie tylko wokół Partii Demokratycznej, ale także do republikanów”.

„Rozmawiam z wszystkimi politykami i nie ma dla mnie znaczenia, z jakiej partii pochodzą. Ważne, by znaleźć nić porozumienia i działać dla dobra wspólnego” – powtarza senator z Nowego Jorku. Tego porozumienia nie udało jej się znaleźć z Donaldem Trumpem. Jest jedną z jego najzagorzalszych przeciwniczek, krytykującą jego decyzje do początku kadencji prezydenckiej, łącznie z nominacjami na najbliższych współpracowników. „To, co się dzieje w tym kraju, jest druzgocące. Prezydent Trump stworzył takie podziały, taką ciemność, taką nienawiść, że natychmiast potrzebujemy kogoś, kto może przywrócić to, co zostało utracone. Startuję w wyborach, bo jako mama małych dzieci, wiem, że Amerykanie potrzebują kogoś, kto będzie walczył o dobro ich pociech, tak samo jak o szczęście własnych” – argumentowała w rozmowie z CBS kandydatka.

Zamiłowania prawnicze przejęła od rodziców, którzy byli adwokatami. Z kolei jej babcia była założycielką m.in. Albany Democratic Women's Club. Ma korzenie irlandzkie, szkockie, austriackie i niemieckie. Pracowała w administracji Andrew Cuomo, a także wspierała Hillary Clinton, gdy ta ubiegała się o miejsce w Senacie. Wsparła Clinton kwotą 12 tys. dolarów. Jako senatorka nawoływała do likwidacji ICE i zastąpienia agencji inną instytucją, „nie nastawioną wyłącznie na deportacje imigrantów”. Opowiada się także za zwiększoną kontrolą dostępu do broni – choć jeszcze kilka lat temu popierała prawo do noszenia i posiadania broni. Popiera prawo do aborcji i małżeństw jednopłciowych. Podkreśla, jak ważne jest dla niej równouprawnienie, a także darmowa opieka medyczna dla wszystkich Amerykanów. 

Prywatnie jest matką dwójki chłopców – 15-letniego Theodora i 11-letniego Henry’ego. Męża poznała na randce w ciemno. Jonathan Gillibrand jest Brytyjczykiem. Przyleciał do Stanów Zjednoczonych tylko na rok, by studiować na Columbia University, został na stałe, ze względu na obecną żonę. Para mieszka w Brunswick, chociaż ze względu na pracę Kristen Gillibrand, większość czasu spędzają w stolicy USA.

66-LETNIA MARIANNE WILLIAMSON (TEKSAS)
Jedną z ciekawszych kandydatek jest Marianne Williamson. To znana na całym świecie autorka i wykładowca, doradca duchowy. Prywatnie przyjaciółka Oprah Winfrey. Sześć z jej dziesięciu książek trafiły na listę bestsellerów „New York Timesa”, a cztery z nich zajęły pierwsze miejsce. Marianne pochodzi z Houston w Teksasie. W 1989 roku założyła Project Angel Food, który ma pomóc w żywieniu ludzi chorych na AIDS w Los Angeles. Obecnie Project Angel Food obsługuje ponad 1000 osób dziennie. Williamson jest częstym gościem w programach telewizyjnych, takich jak Oprah, Larry King Live, Good Morning America, Charlie Rose i Politically Incorrect. To co łączy ją z innymi kandydatkami, to niechęć do prezydentury Donalda Trumpa. Jest córką prawniczki imigracyjnej i kontraktora.

Mimo że w jej książkach można znaleźć wpływy praktycznie każdej religii, mówi o sobie, że jest wyznania mojżeszowego. Ogromny wpływ na rozwój jej kariery, jako przewodniczki duchowej, miała książka „Kurs cudów” autorstwa Helen Schucman. To swego rodzaju podręcznik, z którego czytelnik jakby na nowo poznaje naukę Jezusa, a kluczem do szczęścia ma być pełne zaufanie Bogu. Marianne Williamson w 2014 r. ubiegała się o miejsce w Kongresie, ale bez powodzenia. Wśród jej propozycji na ewentualną prezydenturę jest wypłata 100 miliardów dolarów dla Afroamerykanów, jako rekompensaty za cierpienie spowodowane niewolnictwem ich przodków. Pieniądze miałyby zostać przeznaczone na ekonomiczne i edukacyjne projekty i być wypłacane w 10-miliardowych transzach, co roku. 
 

Autor: ANNA ARCISZEWSKA