Sukces polskiego artysty – Potop na wystawie Janusza Gilewicza

59

Około 400 osób odwiedziło Ideal Glass Gallery na East Village, by zobaczyć prace polskiego artysty Janusza Gilewicza. Czterodniowa wystawa nosząca tytuł "Deluge" okazała się wielkim sukcesem.

Propozycje kolejnych wystaw, kupna obrazów, wstąpienia do ekskluzywnego grona artystycznego oraz wiele nowych inspiracji – to efekty czterodniowej wystawy zorganizowanej przez Janusza Gilewicza w awangardowej manhattańskiej galerii. Tylko podczas wernisażu, który miał miejsce w czwartek, 20 października, wystawę odwiedziło około 200 osób, wśród których dominowali Amerykanie. Przez kolejne trzy dni przez Ideal Glass Gallery na East Village przewinęło się drugie tyle miłośników sztuki współczesnej.

„Dla mnie jednym z największych sukcesów jest to, że mogłem zorganizować tę wystawę tak jak to sobie wymarzyłem od początku do końca – podkreśla artysta. – Było to możliwe tylko dzięki temu, że właściciel galerii Willard Morgan oddał mi do dyspozycji swoją prywatną przestrzeń galeryjną na kilka dni. Dlatego też wszystko było dopracowane w szczegółach. Samo ustawienie świateł zajęło mi jeden dzień” – wyjaśnia Janusz Gilewicz.

Artysta dodał także, że wystawa ta pozwoliła mu nawiązać wiele nowych kontaktów oraz otworzyła nowe możliwości.

„Dostałem propozycję przeniesienia jej w całości do Atlanty w stanie Georgia za odpowiednią gratyfikacją, co jest dla mnie pewnym benefitem z tej ekspozycji – mówił z dumą polski artysta. – Również Willard Morgan zaproponował mi zorganizowanie kolejnych wystaw w jego galerii. Już mogę zdradzić, że następna będzie związana z instalacją z około tysiąca piór będących w ruchu, będą one spadały z nieba, a pewna ich część zatrzyma się i stworzy twarz”. Podobną instalację, lecz złożoną tylko z kilku piór przedstawiających portret artysty, można było zobaczyć w Ideal Glass Gallery.

Poza tym otrzymał on zaproszenie do pojawienia się i zaprezentowania swoich osiągnięć w ekskluzywnym, prywatnym klubie artystycznym National Arts Club istniejącym od 1898 roku na Gramercy Park. Jest on także zadowolony z bardzo dużej i dobrej reakcji widzów, którzy chętnie dzielili się z nim opiniami i składali mu gratulacje. Dzięki owocnym rozmowom – jak zdradził – zyskał nowe inspiracje i pomysły, które zamierza wykorzystać przy tworzeniu kolejnych obrazów. „Ci ludzie utwierdzili mnie w przekonaniu, że to, co robię, jest dobre oraz że powinno być pokazane większej liczbie ludzi”. Propozycje, jakie Janusz Gilewicz otrzymał po wystawie w Ideal Glass Gallery, na pewno ułatwią mu to zadanie.

Na wystawie pt. „Deluge” polski artysta zaprezentował obrazy na dużych płótnach stworzone w ciągu ostatniego roku. W ich tematyce przewijały się motywy związane z wodą oraz poetyką i snem, czyli elementy, które Gilewicz często wykorzystuje w swoich pracach. Prócz obrazów można było również zobaczyć jego małe rysunki oraz instalację złożoną z białych, gęsich piór, a także słynne kurtki skórzane z malunkami na ich tylnej części, które stanowią jego wizytówkę. Gościnnie w Ideal Glass Gallery swoje prace wystawili także dwaj przyjaciele i współpracownicy Gilewicza – Zbigniew Ziołkowski oraz Bret Roberts.

Ekspozycji odpowiedniego klimatu dodawała sceneria oraz surowy wygląd galerii, w której panował półmrok, a punktowe światła odpowiednio oświetlały wszystkie obrazy. Z głośników początkowo dobiegały odgłosy kapiącej wody, a później niesamowity muzyczny klimat stworzył kubański zespół z japońskim wokalistą, który świetnie śpiewał także polskie przeboje, co wywołało wśród naszych rodaków zebranych w galerii pozytywne zaskoczenie oraz wielką euforię. Natomiast Janusz Gilewicz przez cały wieczór „rozrywany” był przez miłośników sztuki chcących zamienić z nim chociaż kilka słów.

Autor: WueM