Świńska grypa? Spokojnie, tylko bez paniki

5

Śmierć dwóch osób w Kalifornii nie miała nic wspólnego z wirusem świńskiej grypy. Mimo to władze ostrzegają, że prędzej czy później wypadki takie na terenie USA najprawdopodobniej się zdarzą. Biały Dom zwrócił się do Kongresu o przeznaczenie dodatkowych pieniędzy na przeciwdziałanie epidemii. Liczba osób zarażonych w całych Stanach zwiększyła się we wtorek do 68.


Foto: Reuters

Pasażerka na lotnisku we Frankfurcie po przylocie z Meksyku

Śmierć dwóch osób w Kalifornii nie miała nic wspólnego z wirusem świńskiej grypy. Mimo to władze ostrzegają, że prędzej czy później wypadki takie na terenie USA najprawdopodobniej się zdarzą. Biały Dom zwrócił się do Kongresu o przeznaczenie dodatkowych pieniędzy na przeciwdziałanie epidemii. Liczba osób zarażonych w całych Stanach zwiększyła się we wtorek do 68.

W Internecie krąży mnóstwo alarmistycznych informacji dotyczących sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Najwyraźniej pod wpływem tych wiadomości pozostają też niektóre polskie służby. Polska Agencja Prasowa poinformowała np. że w związku ze świńską grypą na lotnisku Okęcie sprawdza się szczególnie osoby przylatujące z Meksyku i Nowego Jorku. (patrz: Na Okęciu sprawdzają przylatujących z Nowego Jorku)
Część polskich portali pisze także o wprowadzeniu w Kalifornii stanu wyjątkowego. Wirusa, który spowodował w Meksyku śmierć ponad 150 osób lekceważyć nie można jednak na razie sytuacja nie skłania do paniki.
Każdy kto choć trochę czasu spędził w Ameryce wie, że tzw. state of emergency w niczym nie przypomina tego co wielu Polakom bardzo nieprzyjemnie kojarzy się ze stanem wojennym. Takie sytuacje mają miejsce stosunkowo często np. w momencie walki z pożarami czy powodzią. Generalnie chodzi o to by umożliwić szybszy przepływ środków pomiędzy stanowymi agencjami i zrezygnować z części biurokratycznych procedur, tak by cała energia odpowiednich służb poszła na walkę z jakimś niekorzystnym zjawiskiem, w tym wypadku z zagrożeniem epidemią świńskiej grypy.
Dobrą wiadomością jest to, że lekarz sądowy badający w Kalifornii dwa przypadki śmiertelne, które mogły mieć coś wspólnego z groźnym wirusem wykluczył taką możliwość. W USA nie ma więc na razie żadnego potwierdzonego zgonu, który miałby związek ze świńską grypą. Co więcej tylko jedna osoba nią zarażona wymagała pomocy w szpitalu. Reszta przypadków ma przebieg łagodny.
Amerykańskie władze spodziewają się jednak, że wypadki śmiertelne prędzej czy później się zdarzą. Stąd wniosek Białego Domu by Kongres uruchomił 1.5 mld dolarów dodatkowych środków na przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się wirusa.
Liczba osób zarażonych świńską grypą wzrosła we worek w całych Stanach do 68, z czego 45 chorych jest w Nowym Jorku, większość w jednej szkole na Queensie. W porównaniu z normalnym sezonem grypowym, który pojawia się cyklicznie to bardzo niedużo. Przeciętnie z powodu grypy umiera rocznie na całym świecie od 250 tys. do 500 tys. ludzi. Wirus, o którym mowa zabił na razie około 150 osób.
W obecnej sytuacja problemem jest to, że przeciwko świńskiej grypie nie ma szczepionki. Jest to bowiem nowa mutacja. Niewykluczone jednak, że chorobę da się zwalczyć już istniejącymi medykamentami. 12 mln. antywirusowych środków zostało już rozdysponowanych, w szczególności do stanów gdzie wystąpiły przypadki zachorowań. Monitorowane są także granice a Departament Stanu podjął działania mające pomóc stronie meksykańskiej w zapobieżeniu dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa.
Władze podkreślają by nie popadać w panikę, myć ręce, a w przypadku stwierdzenia objawów choroby zminimalizować kontakt z innymi osobami i zgłosić sie do lekarza pierwszego kontaktu, a nie od razu do szpitala. Ważną informacją jest także to, że mimo swojej nazwy wirus nie przenosi się przez świńskie mięso. Innymi słowy jedzenie kotletów schabowych jest całkowicie bezpieczne.

bat (r)

Autor: