Szok, niedowierzanie, ale i nadzieja – już ponad miesiąc trwają poszukiwania zaginionego Polaka

0
72

30-letni Michał Krówczyński zaginął podczas urlopu w Stanach Zjednoczonych. Ostatni raz kontaktował się z bliskimi 17 stycznia. „To już tak strasznie długo trwa i wciąż nie mamy pojęcia, co się mogło stać. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by go odnaleźć. Przede wszystkim nie tracimy nadziei, że żyje” – mówi w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Łukasz Krówczyński.

Jakiś czas temu bliscy 30-latka stworzyli stronę na Facebooku „Michał Krówczyński – Zaginięcie/Missing”. Uruchomili też zbiórkę pieniędzy na portalach Zrzutka.pl i GoFundMe, potrzebnych do odnalezienia krewnego. „Michał nie jest typem osoby, która by tak po prostu porzuciła rodzinę. Jest bardzo obowiązkowy i zorganizowany. 17 stycznia zamierzał lecieć z San Diego do Phoenix, a kilka dni później miał lot do Polski. To zupełnie nie jest w jego stylu, by tak po prostu zignorować datę odlotu i nas o tym nie poinformować” – podkreśla brat Michała.

30-latek pracuje jako nauczyciel matematyki w jednym z krakowskich liceów. W Stanach Zjednoczonych spędzał zimowy urlop. To nie była jego pierwsza wycieczka do USA. San Diego odwiedzał już po raz kolejny. „Ostatnią wiadomość dostałem od brata rano, w dniu zaginięcia. Nic nie wskazywało na to, by miało się dziać coś niepokojącego albo by czuł się na przykład zagrożony. Typowa, codzienna wymiana SMS-ów. Napisał, że wybiera się na plażę” – wspomina Łukasz Krówczyński.

Michał wyszedł z motelu La Jolla Biltmore przed godziną 12 w południe. Wymeldował się z pokoju i w recepcji zostawił swoje bagaże. Pracownicy twierdzą, że miał im powiedzieć, iż wróci po nie przed godz. 4 ppoł. Tak się jednak nie stało. „Analizując zdjęcia na Instagramie przypuszczamy, że udał się w okolicę plaży Bird Rock. Stamtąd umieścił kilka fotografii. I tu można powiedzieć, że ślad się urywa” – mówi brat zaginionego.
Razem z bliskimi cały czas są w kontakcie z amerykańską policją w San Diego, a także między innymi z polskim konsulatem w Los Angeles.

„Policja, zasłaniając się procedurami, nie informuje nas o szczegółach śledztwa. Nie wiemy też, w jakim kierunku jest ono prowadzone. Natomiast tamtejsi funkcjonariusze współpracują z policjantami w Krakowie. Jakiś czas temu wynajęliśmy też prywatnego detektywa. Bardzo pomagają nam Polacy mieszkający w San Diego, za co jesteśmy im ogromnie wdzięczni” – podkreśla Łukasz Krówczyński. Przyznaje, że także wsparcie Polaków mieszkających w USA dodaje siły bliskim zaginionego, by nie tracili nadziei.

„Bez niej popadlibyśmy w zupełną rozpacz, a wiemy, że nie możemy się poddać. Zakładamy różne scenariusze, zastanawiając się, co mogło się stać, i cały czas liczymy na to, że uda nam się odnaleźć Michała żywego. Prośba do osób mieszkających w San Diego – może ktoś widział Michała tego feralnego dnia? Albo natrafił na jakiś ślad, który pomógłby nam w rozwikłaniu zagadki, co się stało. Za każdy sygnał będziemy bardzo wdzięczni” – mówi Łukasz Krówczyński.

Informacje o zbiórkach pieniędzy na poszukiwanie Michała można znaleźć na Facebooku: „Michał Krówczyński – Zaginięcie/Missing.

Autor: Anna Arciszewska