Tłok w sądach imigracyjnych

14

Imigracyjne sądy są tak przepełnione, że dziesiątki tysięcy nielegalnych imigrantów czekają co najmniej dwa lata, by dowiedzieć się, czy będą musieli opuścić Amerykę.


FOTO: Archiwum

Według dokumentów sądowych, które zbadał "USA Today", pięcioletnia zwłoka zdarza się najczęściej w sądach San Francisco, Los Angeles i Nowego Jorku.

Imigracyjne sądy są tak przepełnione, że dziesiątki tysięcy nielegalnych muszą czekać co najmniej dwa lata, by dowiedzieć się, czy muszą opuścić Amerykę.

Badania na ten temat przeprowadził dziennik "USA Today", biorąc pod uwagę dane od 2003 roku. Wynika z nich, że blisko 90 tysięcy osób czekało co najmniej dwa lata, zanim zapadł wyrok z orzeczeniem, czy muszą opuścić USA. Dla 14 tysięcy z nich termin oczekiwania wynosił ponad pięć lat. Zdarzają się nawet przypadki ponad 10-letniej zwłoki.
"Wskazuje to na fakt, że (sądy) nie mają wystarczających środków" – argumentowała Kerri Sherlock Talbot ze Stowarzyszenia Amerykańskich Prawników Imigracyjnych.
Niektóre sądy są tak przepełnione, że samo tylko umieszczenie sprawy w kalendarzu zabiera ponad rok, twierdzi Dana Marks, sędzina imigracyjna z San Francisco, a zarazem prezes Krajowego Stowarzyszenia Sędziów Imigracyjnych. "Możesz mieć sprawę trwającą godzinę, ale nie mogę ci dać tej godziny w najbliższych 14 miesiącach" – wyjaśnia Marks.
W najbardziej skrajnych przypadkach imigranci mogą być uwięzieni podczas oczekiwania na prowadzone ze zwłoką rozprawy. Częściej opóźnienia zmuszają ich do walki o przetrwanie na wolności, zanim dowiedzą się, jaki ich czeka los.
Sądy imigracyjne od lat są krytykowane za to, że ich 224 sędziów nie może sprostać zalewowi coraz bardziej skomplikowanych spraw. Rzeczniczka Departamentu Sprawiedliwości Susan Eastwood potwierdza opóźnienia. Jak jednak twierdzi, są one często rezultatem niezwykłych okoliczności. W jej opinii resort dysponuje wystarczającą liczbą sędziów.
Według dokumentów sądowych, które zbadał "USA Today", pięcioletnia zwłoka zdarza się najczęściej w sądach San Francisco, Los Angeles i Nowego Jorku. Jest to o wiele rzadsze okolicach najbardziej uczęszczanych przejść granicznych, np. w San Diego i Tuscon.

AD, (R)

Autor: