To nie prochy, a grudka ziemi z Katynia

0
10

Ziemię z Katynia przywiózł Stanisław Paszul, jeden z pierwotnych członków Komitetu Katyńskiego, zaangażowany w stawianie pomnika przy Exchange Place. Została zapakowana w szkatułkę i wmurowana w pomnik. „Czy rzeczywiście ziemia była z Katynia – tego na 100 procent nie wiemy, bo nie mamy na to żadnych dokumentów, ani nie badaliśmy jej. Polegaliśmy na słowie i dobrej woli pana Paszula, zasłużonego członka naszego Komitetu. Cieszyliśmy się, że mamy coś symbolicznego z cmentarza, na którym poległo tylu naszych bohaterów” – mówi Bożena Urbankowska, której ojciec oraz stryj działali wcześniej w Komitecie Katyńskim.

„Nie możliwe byłoby żebyśmy mieli prochy poległych w Katyniu, bo ekshumacja zwłok odbyła się w 1943 r., a pomnik powstał w 1991 r.” – zwraca uwagę Bożena Urbankowska. Przyznaje, że w jednej z ksiąg pamiątkowych, która powstała na jedną z uroczystości w 1992 r. dla uproszczenia, czy też „lepszego brzmienia” zostało napisane, że w pomniku wmurowane są „prochy poległych”. „Prawda jest taka, że to jest grudka ziemi z katyńskiego grobu” – prostuje pani Urbankowska.

Dodaje, że Komitet Katyński jest oburzony zamieszaniem, które powstało wokół pomnika. „Nie dobrze, że powstało, a przede wszystkim do niczego ono nie prowadzi. Decyzja zapadła i to jest najlepsze rozwiązanie dla Pomnika Katyńskiego – mówi Bożena Urbankowska. – Komitet konsultował się z bardzo dobrym prawnikiem, który wyjaśnił nam, że nie mamy żadnego argumentu prawnego, który mógłby powstrzymać władze miasta przed przesunięciem lub usunięciem pomnika. Rezolucje czy zarządzenia sprzed lat, obecna rada miasta może odwrócić w jednym głosowaniu. To nie jest akt własności na dom. To tylko postanowienie miasta” – tłumaczy Bożena Urbankowska, która przez parę lat zasiadała w radzie miasta w Wallington, NJ.

„Nie było innej opcji. Pomnik, albo trafiłby do magazynu, albo mógł zostać przy nabrzeżu rzeki Hudson, ale w innym miejscu. Ta decyzja wisiała na włosku. Prawnik powiedział nam, że załatwianie sprawy sądowej może trwać latami. Nie chcieliśmy, aby ten czas pomnik spędził w magazynie” – dodaje nasza rozmówczyni, broniąc decyzji Komitetu Katyńskiego, który brał udział w negocjacjach z władzami Jersey City, i który zgodził się na propozycję burmistrza Stevena Fulopa na przeniesienie pomnika 60 metrów na południe, w miejsce, gdzie ulica York dochodzi do wybrzeża. „Czasami trzeba pójść na kompromis, żeby coś osiągnąć. Jesteśmy zadowoleni z rezultatu rozmów” – mówi Urbankowska.

Autor: AS