Walka z kartelami narkotykowymi na dwie ręce

5

Prezydent Barack Obama zadeklarował w czwartek pełne poparcie Stanów Zjednoczonych dla władz Meksyku w walce z kartelami narkotykowymi, prowadzącymi krwawą wojnę o wpływy po obu stronach wspólnej granicy.


FOTO: PAP/EPA

Prezydent Barack Obama razem z prezydentem Meksyku Felipe Calderonem i jego żoną Margaritą Zavalą w Los Pintos

Prezydent Barack Obama zadeklarował w czwartek pełne poparcie Stanów Zjednoczonych dla władz Meksyku w walce z kartelami narkotykowymi, prowadzącymi krwawą wojnę o wpływy po obu stronach wspólnej granicy.

W przemówieniu wygłoszonym w stolicy Meksyku Obama powiedział też, że Stany Zjednoczone muszą zahamować przerzut broni palnej do Meksyku, który umożliwia porachunki gangów. Dał jednak do zrozumienia, że nie jest zwolennikiem wprowadzenia zakazu posiadania takiej broni.
Obama przybył do Meksyku w ramach swojej pierwszej podróży po krajach Ameryki Łacińskiej, jaką odbywa w charakterze prezydenta USA.
Po rozmowach z prezydentem Meksyku Felipe Calderonem Obama zapowiedział, że będzie zabiegał w Senacie o ratyfikację układu o zakazie przewozu broni palnej przez granicę.
Na krótko przed przybyciem Obamy doszło do kolejnej potyczki meksykańskiego wojska z przemytnikami narkotyków w górzystym stanie Guerrero, w wyniku której zginęło 15 przestępców i1 żołnierz.
Obama przyznał, że USA ponoszą współodpowiedzialność ze te krwawe rozprawy, w których tylko w ub.r. zabito ponad 6 tys. osób. Coraz częściej dochodzi też do nich po drugiej stronie granicy – na terytorium amerykańskim.
"Prezydent Calderon i ja doszliśmy absolutnie do przekonania, że nie można prowadzić tej wojny jedną ręką" – powiedział Obama.
Obaj prezydenci zapowiedzieli też "nowe partnerstwo" w walce ze zmianami klimatycznymi i w propagowaniu produkcji "czystej" energii.
W piątek Obama pojechał na spotkanie z przywódcami krajów uczestniczących w Szczycie Obu Ameryk, mającym miejsce w Trinidadzie i Tobago.

AD, (PAP)

Autor: