Ważny krok w walce z nowotworami. FDA ustępuje

45

"Robię swoje na złość wrogom" – mówi dr Stanisław Burzyński, znany dzięki swojej nowatorskiej metodzie leczenia raka. Po raz kolejny wygrał ze służbami federalnymi – Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zniosła ograniczenie na prowadzenie badań w jego klinice w Houston, dając Burzyńskiemu zielone światło na ich wznowienie, a dzięki temu, leczenie kolejnych pacjentów.

Terapia oferowana przez Burzyńskiego opiera się na antyneoplastonach – wyodrębnionych peptydach i pochodnych aminokwasów występujących w moczu. Dawniej proces ten polegał na ekstrakcji z ludzkiego moczu, dziś lek wytwarzany jest na drodze syntezy. Zdaniem lekarza, wzmacniają one system obronny, zapobiegając rozwojowi raka. Leki podawane w jego klinice nie niszczą dobrych komórek, a co najważniejsze, nie dają silnych skutków ubocznych, takich jak np. przy chemioterapii. Według komentatorów, to że FDA uchyliła ograniczenie, akceptując rozwiązania medyczne proponowane w klinice w Houston, jest jedną z najważniejszych informacji medycznych od lat. Tymczasem amerykańskie media niechętnie o tym nawet wspominają.

To jest wielkie zwycięstwo jednego lekarza z całym medycznym establishmentem. Używa przełomowej technologii, która została wymyślona po to, żeby naprawdę leczyć ludzi z nowotworów. Burzyński powinien dostać za to nagrodę Nobla. Tymczasem nikt o tym nie chce mówić. Wszystko dlatego, że doktor z Houston proponuje metodę, która jest niewygodna dla gigantycznego przemysłu medycznego. Co roku miliardy dolarów są grabione od śmiertelnie chorych osób. Zachodniemu przemysłowi medycznemu nie zależy tak naprawdę na wynalezieniu skutecznego lekarstwa na raka” – zauważa Examiner.com.

W 2012 roku Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zablokowała działalność kliniki doktora Burzyńskiego, zakazując przyjmowania nowych pacjentów. Stało się to po tym, jak zmarł 6-letni pacjent cierpiący z powodu guza mózgu. Decyzja była o tyle kontrowersyjna, że odsetek wyleczonych dzieci, cierpiących na to schorzenie, w klinice Burzyńskiego wynosi 20 procent. Jak tłumaczy doktor, jest to najwyższa średnia w kraju. Rok temu agencja rządowa wydała kolejne ostrzeżenie, w którym można było przeczytać między innymi, że „FDA wyraża obawy o bezpieczeństwo pacjentów kliniki”.

Tego typu działania agencji rządowych wymierzone przeciwko doktorowi Burzyńskiemu są prowadzone od prawie 30 lat. W jednym z wywiadów, udzielonych kilka miesięcy temu „Dziennikowi Wschodniemu”, Burzyński powiedział: „Pamiętając o przeszłości naszych relacji z FDA nie zamierzamy się na nich koncentrować, tylko iść do przodu. Pracujemy z FDA, choć nie jest to agencja nadmiernie nam przyjazna, będąc wspomagana finansowo przez wielkie firmy farmaceutyczne”.

W najnowszym oświadczeniu, wydanym przez Amerykańską Agencję Żywności i Leków, można przeczytać między innymi, że „FDA znosi swoje ograniczenia, bo agencja uzyskała wszystkie żądane wyjaśnienia dotyczące działalności kliniki”.

Ta decyzja FDA bardzo ucieszyła zespół medyczny doktora Stanisława Burzyńskiego, w specjalnym oświadczeniu napisali: „To bardzo ważny krok w rozwoju terapii opartej na stosowaniu antyneoplastonów w leczeniu różnych postaci nowotworów mózgu. W najbliższym czasie planujemy uruchomienie kolejnego etapu badań, tak zwanej fazy III, u pacjentów z nowo zdiagnozowanym guzem pnia mózgu”.

Dr Burzyński z wykształcenia jest lekarzem i biochemikiem. Pochodzi z Lublina. Od wielu lat odpiera oskarżenia dotyczące stosowanych przez niego leków oraz terapii. W przeszłości oskarżany był m.in. o łamanie etyki lekarskiej, brak profesjonalizmu i wprowadzanie w błąd pacjentów. Klinikę w Teksasie założył w 1977 r. W 1984 r. Texas Board of Medical Examiners wytoczył mu pierwszy proces. Potem przyszła kolej na służby federalne. W 1997 roku Burzyński został uniewinniony po procesie wytoczonym mu przez FDA. Groziła mu wówczas wielomilionowa grzywna i 290 lat więzienia.

Autor: AA (R)