Zmarł włamywacz z afery Watergate

7

Bernard Leon Barker, jeden z pięciu uczestników włamania do budynku Watergate, zmarł w piątek na przedmieściach Miami w wieku 92 lat - poinformowała jego pasierbica Kelly Andrad. Przyczyną śmierci były najprawdopodobniej komplikacje po raku płuc. Barker miał także kłopoty z sercem.

Bernard Leon Barker, jeden z pięciu uczestników włamania do budynku Watergate, zmarł w piątek na przedmieściach Miami w wieku 92 lat – poinformowała jego pasierbica Kelly Andrad. Przyczyną śmierci były najprawdopodobniej komplikacje po raku płuc. Barker miał także kłopoty z sercem.

Bernard Leon Barker, był jednym z 5 mężczyzn, którzy 17 czerwca 1972 r. włamali się do budynku Watergate w Waszyngtonie. Ochroniarz zauważył kawałek taśmy użyty przez nich do zasłonięcia zamka od drzwi prowadzących na klatkę schodową, co uruchomiło lawinę wydarzeń, które doprowadziły do rezygnacji prezydenta Richarda Nixona. Włamanie miało na celu zainstalowanie podsłuchu w siedzibie sztabu wyborczego Partii Demokratycznej i było jednym z dziłań Nixona mających zapewnić mu reelekcję.
Barker został zwerbowany w Miami przez agenta CIA E. Howarda Hunta, z którym 10 lat wcześniej współpracował przy desancie w kubańskiej Zatoce Świń.
Choć włamywacze z Watergate na przestrzeni lat usunęli się ze świateł jupiterów, o samej aferze nie zapomniano. Jeszcze w 1997 r. Barker skarżył się w wywiadzie: "Myślę, że już czas, by ludzie zapomnieli o tej cholernej sprawie. To były smutne czasy".
Barker nigdy jednak nie żałował udziału we włamaniu. Po odsiedzeniu roku więzienia pracował dla miasta Miami. Poza tym aktywnie działał w antycastrowskiej społeczności kubańskiej w tym mieście. "Do końca walczył o prawdziwą wolność i żałował, że nigdy nie udało mu się zobaczyć wolnej Kuby" – powiedziała jego córka Marielena Harding.

bat (pap) r

Autor: