2019 w Polsce rokiem “ciepłej wody w kranie”

0
0

Rok 2018 rozpoczął się w polskiej polityce niezbyt pomyślnie. Uchwalona nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, w której zaostrzono kary za przekazywanie nieprawdziwych informacji historycznych, wywołała kryzys w relacjach Polski między innymi z Izraelem i USA. Mimo początkowo stanowczego stanowiska rząd polski ugiął się pod naporem międzynarodowego nacisku i ustawę o IPN znów zmienił.

Chociaż to z kolei spotkało się z niezadowoleniem części polskiego społeczeństwa, to konflikt w tym temacie został zażegnany. Nie udało się natomiast zakończyć konfliktu z Komisją Europejską i trwającym sporem o zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Mimo że kilka tygodni temu prezydent podpisał ustawę przywracającą zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, Komisja Europejska wciąż nie wycofuje swoich zarzutów, pokazując jednocześnie, że chodzi o coś więcej niż tylko zmiany w prawie.

Wygląda na to, że politycy zarówno w Polsce, jak i w Europie na horyzoncie mają już wybory do Europarlamentu. Ci w Polsce widzą w nich szansę na kontynuację zmian na polityków prawicowych, tak jak to miało miejsce w naszym kraju czy też w Austrii, Włoszech i na Węgrzech. Ci z najwyższych europejskich stanowisk marzą o utrzymaniu rozkładu sił korzystnego dla nich i utrzymaniu Europarlamentu w rękach liberalnych. Sukces PiS-u w majowych eurowyborach mają zapewnić znani politycy, którzy, według jeszcze niepotwierdzonych informacji, mają startować z list partii rządzącej. Mają to być m.in.: była premier Beata Szydło, obecny marszałek Sejmu Marek Kuchciński czy obecna minister edukacji Anna Zalewska.

KALENDARZ WYBORCZY BEZ ZMIAN
Majowego terminu wyborów do Europarlamentu nie da się zmienić, pojawiły się natomiast kuluarowe plotki w polskim Sejmie, że pod znakiem zapytania stoją wybory parlamentarne, które zgodnie z kalendarzem wyborczym wypadają na przełomie października i listopada. Ten termin mógłby zostać zmieniony, gdyby Sejm nie przyjął ustawy budżetowej na przyszły rok.

W takim wypadku wybory mogłyby się odbyć już za trzy miesiące. Po co to partii rządzącej? Podobno analizowano przypadek, w którym PiS przegrywa majowe wybory do Parlamentu Europejskiego, a wtedy część elektoratu mogłaby poczuć się zawiedziona przegraną i nie zagłosować na partię Jarosława Kaczyńskiego w listopadzie. Być może odsetek takich osób okazał się zbyt mały, bo zarówno przedstawiciele partii rządzącej, jak i prezydent twierdzą, że planów wcześniejszych wyborów nie ma.

Andrzej Duda w wywiadzie radiowym powiedział, że nic mu nie wiadomo o ewentualnym przyspieszeniu wyborów parlamentarnych. „Nikt się do mnie nie zgłaszał z jakąkolwiek inicjatywą w tym zakresie, żeby miały być jakieś zmiany w stosunku do tego, co normalnie byłoby zaplanowane, więc zakładam, że na razie nic się w takim kierunku nie dzieje” – stwierdził Andrzej Duda.

Przedterminowe wybory wykluczyła także wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek. “Absolutnie nie będzie przyspieszonych wyborów. Sekwencja wyborcza jest taka, że najpierw mamy wybory do Europarlamentu, potem mamy wybory do parlamentu polskiego. Budżet uchwalamy w styczniu. Dementuję te informacje jako kolejny polityk PiS-u” – podkreśliła Beata Mazurek.

VIII kadencja Sejmu rozpoczęła się 12 listopada 2015 roku. Oznacza to, że termin wyborów parlamentarnych zostanie wyznaczony na październik lub listopad przyszłego roku.

Wciąż nie wiadomo, czy do czasu listopadowych wyborów uda się zmienić Konstytucję RP, by powstały dwa polonijne miejsca w Senacie. W tej sprawie podzielona jest także Polonia (napiszemy o tym w kolejnym wydaniu “Nowego Dziennika”). Trwa jednak proces legislacyjny, a decyzją połączonych Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą oraz Komisji Ustawodawczej Senat kontynuuje pracę nad tymi zmianami.

SAME DOBRE DECYZJE
Wiele wskazuje na to, że rząd PiS zdecydował, iż po burzliwym 2018 roku, 2019 w polityce będzie rokiem “ciepłej wody w kranie”. Mówiąc wprost, Polaków nad Wisłą czekają same dobre decyzje, na co wskazują dotychczasowe zapowiedzi. Ogólnikowo mówił o tym premier Mateusz Morawiecki na niedawnej konwencji PiS-u. “Prawo i Sprawiedliwości chce, by konieczny rozwój polskiej gospodarki opierał się w najbliższych latach na trzech filarach. Są to – jak wyjaśniał Morawiecki –

Europa, wyższe płace i modernizacja Polski”. Premier dodał, że jest to program dla Polaków ambitnych, którzy aspirują do europejskości, rozumianej jako życie na zachodnim poziomie. Doprecyzował, że rozumie przez to wyższe wynagrodzenia, infrastrukturę na podobnym poziomie jak w Europie Zachodniej i przede wszystkim możliwości rozwojowe dla możliwie jak największej grupy Polaków. „To jest nasz program wyborczy” – podkreślił Mateusz Morawiecki. Premier zapraszał wszystkich, również przeciwników politycznych, do współpracy dla dobra Polski. „Możemy się różnić, ale niech to będzie spór na programy” – zachęcał szef polskiego rządu

O tym, co oznacza zachodni poziom życia dla Polaków i dla kogo konkretnie, wyjaśniał wicepremier Jarosław Gowin, wedle którego w roku wyborów planowane jest obniżanie podatków i unikanie konfliktów. Polityk, cytowany przez portal wPolityce, stwierdził, że analizowany jest bardzo intensywnie stan finansów, a w rządzie coraz częstsze są głosy, że „po fazie, w której transferowaliśmy duże kwoty do tych grup społecznych, które walczyły z biedą, teraz przyszedł czas na klasę średnią i generalne obniżenie podatków”. Dodał też, że wśród nowych propozycji znaleźć się może obniżenie kosztów pracy.

Zastrzegł przy tym, że nie chce się wypowiadać o szczegółach planów rządowych w sprawie obniżenia podatków, ponieważ – jak wyjaśnił – „polityka jest grą zespołową – zwłaszcza, jeżeli się rządzi – i taki komunikat powinien wyjść z ust samego premiera Morawieckiego”.
Wedle zapowiedzi, konkretny program na nadchodzący rok premier Mateusz Morawiecki ma ogłosić już w styczniu.

***
Politycy PiS od początku obecnej kadencji mówili, że na wprowadzenie konkretnych zmian w Polsce potrzebne są co najmniej dwie kadencje. Pewności, że tak się stanie, i że będą mogli rządzić co najmniej 8 lat, dodało im poparcie Polaków po wprowadzonym programie 500 Plus, który w dużej mierze pomógł rodzinom najmniej zarabiającym, do tej pory przez polityków zapominanym.

Niewątpliwym sukcesem jest także zapewnienie środków finansowych na ten program, których rząd nie brał z kredytów, a z uszczelnienia systemu podatkowego. Mówiąc wprost – zmniejszył skalę oszustw podatkowych w Polsce. Poparcie społeczne zapewniała PiS-owi także opozycja, a w szczególności Platforma Obywatelska i Nowoczesna, które same dbały o kompromitację swoich poczynań.

Tu warto wymienić choćby trudności w wyłonieniu wspólnych kandydatów na prezydentów miast. Rząd PiS, idąc za ciosem, chciał dokonać dwóch dużych zmian – w systemie sprawiedliwości, który nie był reformowany od 30 lat, oraz repolonizacji firm i mediów, które trafiały przez ostatnie lata do zagranicznych koncernów. Nie wszystko się udało, a duży krzyk np. przy zmianach w Trybunale Konstytucyjnym odbił się PiS-owi czkawką. Ta czkawka została zalana wodą, tą samą, która teraz ma płynąć z kranów w polskich domach. Ma być to ciepła, przyjemna woda, która da ludziom poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Cel? By te ciepłe, rozgrzane ręce w chłodny, listopadowy dzień wrzuciły do urn kartę z głosem na rządzącą partię.

Autor: Przemek Cebula