Aktor z Vabanku o sobie

22

"Podwójnie urodzony" to tytuł autobiografii Witolda Pyrkosza, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego. W ramach promocji książki, 82-letni aktor spotkał się w czwartek z czytelnikami w Warszawie.

"Podwójnie urodzony" to tytuł autobiografii Witolda Pyrkosza, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego. W ramach promocji książki, 82-letni aktor spotkał się w czwartek z czytelnikami w Warszawie.

Pyrkosz – który w 1954 r. ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Aktorskiej w Krakowie – to jeden z najbardziej lubianych polskich aktorów. Nazywany królem seriali, wielką sympatię widzów zaskarbił sobie m.in. jako Wichura z "Czterech pancernych i psa", Pyzdra z "Janosika", Balcerek z "Alternatyw 4" i Mostowiak z "M jak miłość". Zgrał też pamiętną postać specjalisty od alarmów "Duńczyka" w filmie Vabank i jego drugiej części.
"Podwójnie urodzony" to wywiad-rzeka, który przeprowadziły z aktorem dwie dziennikarki, Anna Grużewska i Iza Komendołowicz.
Pyrkosz jest z tej książki bardzo zadowolony: "Byłem oszołomiony, zachwycony tym, co obie panie napisały. Pomyślałem: Boże, jak one świetnie piszą! A potem: przecież one piszą to, co ja mówię!" – opowiadał ze śmiechem na czwartkowym spotkaniu.
"Osoba, która przeczyta tę książkę, odniesie wrażenie, że życie polskich aktorów w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych było bardzo bujne i ożywione. Dużo bardziej barwne niż teraz. Jest o tym w tej książce sporo" – powiedziała Iza Komendołowicz.
Podczas spotkania pytano m.in. o tytuł książki – "Podwójnie urodzony". Aktor przypomniał, że przyszedł na świat 24 grudnia 1926 r. w Krasnymstawie, lecz w jego dokumentach jako data urodzenia figuruje 1 stycznia 1927 r.
W książce Pyrkosz tłumaczy, że tę zamianę zawdzięcza swojej babci: "Gdy byłem jeszcze niemowlęciem, matka wyjechała ze mną do Lwowa, do swojej matki, czyli mojej babki Bronisławy Kałahurskiej, która spytała: "Gdzie się urodził mój wnuk?". Mama odpowiedziała: "W Krasnymstawie". "Co to za wieś?! Gdzie ta wieś?!" – krzyknęła babka i oznajmiła: "Wykluczone, mój wnuk nie mógł się urodzić w jakimś Krasnymstawie, on się musiał urodzić we Lwowie". I tak zmieniono mi miejsce urodzenia. Ale została jeszcze ta niefortunna według babci Bronisławy data. Babka (…) stwierdziła: "Niedobrze, przez te kilka dni do wojska pójdzie wcześniej. Nie, lepiej, żeby urodził się we Lwowie 1 stycznia 1927 roku". I tak mam zapisane w papierach".
"Podwójnie urodzony" to zbiór wyjątkowo ciekawych wspomnień dotyczących zawodowego i osobistego życia Pyrkosza. Aktor wspomina m.in. swoich rodziców, opowiada o pracy intendenta w Centralnej Poradni Ochrony Macierzyństwa i Zdrowia Dziecka – którą wykonywał po maturze. Tłumaczy też, dlaczego w młodości koledzy nazywali go "Hrabią".
Wspomina egzaminy wstępne do szkoły aktorskiej oraz lata nauki w jej murach. Opowiada na przykład o koledze ze studiów, Zbyszku Cybulskim, którego inni studenci nazywali – jak wspomina w książce Pyrkosz – "Starym Polakiem z tako nisko dużo d…", ponieważ "nie wymawiał samogłosek nosowych" i miał słynne powiedzenie – "jak coś mu się podobało, ktoś dobrze zagrał: "Ja cię o dwunastej w południe pod kościołem Mariackim w d… za to pocałuje". Przy czym, zaznaczył Pyrkosz, taki "komplement to był największy zaszczyt".
Fragment książki poświęcony jest okresowi pracy Pyrkosza w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie (1955-1964). Aktor opowiedział przy tej okazji, jak poznawał swą narzeczoną, a późniejszą żonę, Krystynę. "Pewnego dnia rozpaliła ognisko w pokoju w moim mieszkaniu w Nowej Hucie. Pytam: "Co ty robisz?!" – a ona na to: "To jest twoja przeszłość, już jej nie ma". I spaliła wszystkie listy, zdjęcia, po czym stwierdziła: "Od dzisiaj będę już tylko ja".
W "Podwójnie urodzonym" znalazły się też opowieści o zawodowych podróżach Pyrkosza do Wenecji, Paryża i – na Kubę. "Pewnego dnia, to był koniec 1965 roku, otrzymałem telegram: "Proponuję główną rolę. Zdjęcia plenerowe na Kubie. Czekam na odpowiedź" – wspominał aktor – (…) Potem (…) przyszedł drugi: "Zabierz do Hawany letnie krawaty, kolorowe skarpety, jeśli masz – letni kapelusz". (…) Film nazywał się "Zejście do piekła" (reż. Zbigniew Kuźmiński – NDz) i podobno był pierwszą polską produkcją realizowaną tak daleko".
Pyrkosz opowiada o pełnej przygód pracy na planach słynnych seriali – "Czterech pancernych…", "Janosika", "Alternatyw 4". Jednocześnie wspomina swą współpracę z wybitnym scenografem, reżyserem i scenarzysta Józefem Szajną oraz z Adamem Hanuszkiewiczem. W książce znalazły się również fotografie. Przedstawiają one m.in. rodzinę Witolda Pyrkosza – jego matkę, żonę, dzieci, a także przyjaciół z kręgu teatralno-filmowego.

TB (PAP)

Autor: