Amerykańska dziennikarka oskarża strażników w Auschwitz

15

Pamela Geller na swojej stronie internetowej zamieściła wpis, w którym komentując zdarzenie z udziałem głośno modlącego się i śpiewającego rabina, nazywa interweniujących pracowników "potomkami polskich nazistów". Biuro prasowe obozu nie zgadza się z oskarżeniami Amerykanki.

Na stronie internetowej amerykańskiej publicystki Pameli Geller pojawił się wpis, w którym oskarża władze Muzeum Auschwitz-Birkenau o dyskryminację Żydów, śpiewających religijne pieśni przed krematorium w muzeum. Do zdarzenia miało dojść 1 sierpnia. Wymiana zdań policji z rabinem zakończyła się, według Geller, jego aresztowaniem. Władze muzeum twierdzą, że został on ukarany tylko mandatem.

Wyjaśnienie w tej sprawie złożył pod wpisem dziennikarki pracownik biura prasowego muzeum w Auschwitz Paweł Sawicki. „Sytuacja miała związek ze zbyt głośnym i nieodpowiednim zachowaniem grupy. Miało to swoje negatywne konsekwencje dla innych zwiedzających oraz przewodników, którym uniemożliwiało zwiedzanie”. Jak tłumaczy Sawicki, wielokrotnie zwracano uwagę Rabinowi. „Kiedy pracownicy zwracali się z prośbą o uciszenie, nie spotkało się to z żadną odpowiedzią i reakcją, a rabin odmówił okazania dokumentów z pozwoleniem na urządzenie zgromadzenia” – pisze pracownik muzeum. Zgodnie z regulaminem, organizowanie uroczystości i zgromadzeń na terenie muzeum w Auschwitz wymaga zgody wojewody małopolskiego oraz akceptacji ze strony dyrektora muzeum. Rabin okazania pozwolenia odmówił. Co więcej, po wezwaniu policji okazało się, że takiej zgody nie posiadał. Według Geller, żydowski duchowny miał zostać aresztowany. Paweł Sawicki w odpowiedzi informuje, że aresztowania nie było, a rabin dostał tylko mandat.

Zdaniem Geller, „do tego ohydnego, ograniczającego wolność Żydów” incydentu miało dojść, gdy „potomkowie polskich nazistów”, pracujący w Muzeum Auschwitz-Birkenau,  chcieli zmusić modlących się przed jednym z krematoriów do opuszczenie miejsca. Geller twierdzi, że powodem miało być śpiewanie przez Żydów tej samej pieśni, co ich przodkowie tuż przed śmiercią w obozie. Biuro prasowe obozu nie zgadza się z oskarżeniami Amerykanki. Paweł Sawicki podkreśla, że zachowanie służb nie miało nic wspólnego z treścią śpiewanej pieśni. „Wiele grup odwiedzających muzeum śpiewa różne pieśni, ale robią to w taki sposób, by okazać również szacunek dla innych odwiedzających” – napisał Sawicki. Dodaje on, że cała sytuacja została zarejestrowana na kamerach i przeanalizowana. „Reakcja pracowników muzeum była jak najbardziej prawidłowa” – pisze na zakończenie swojego wpisu pracownik muzeum.

Publicystka nie od dziś znana jest z tropienia antysemitów. Po wpisach o antysemityzmie zalewającym Europę, przyszedł czas, jej zdaniem, na dyskryminację Żydów przez władze Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Autor: PC