Budynek nie spełniał standardów?

31

Gdyby spalony w pożarze hotel socjalny był skontrolowany przez straż pożarną prawdopodobnie zakwestionowane zostałyby jego warunki konstrukcyjno-budowlane i nie mógłby być zamieszkiwany - uważa kierownik sekcji kontrolno-rozpoznawczej PSP w Słupsku, młodszy kapitan Zenon Subocz.

Gdyby spalony w pożarze hotel socjalny był  skontrolowany przez straż pożarną prawdopodobnie zakwestionowane  zostałyby jego warunki konstrukcyjno-budowlane i nie mógłby być  zamieszkiwany – uważa kierownik sekcji kontrolno-rozpoznawczej PSP  w Słupsku, młodszy kapitan Zenon Subocz.

"Można mieć zastrzeżenia do warunków konstrukcyjno-budowlanych,  czyli materiałów, z którego zostało wykonane pierwsze i drugie  piętro. Były to materiały palne" – powiedział w poniedziałek  Subocz. Jak zaznaczył, aby wypowiedzieć się kategorycznie w tej  sprawie musiałby kontrolować ten konkretny obiekt.
Jak podkreślił, cały budynek powinien być wykonany z elementów,  które wytrzymują minimum godzinę zanim spłoną. Przypomniał, że z  relacji świadków wynika, że jedna z kondygnacji stanęła w  płomieniach zaledwie w kilka minut.
Ekspert zaznaczył, że parter budynku był murowany, natomiast  pierwsze i drugie piętro były wykonane z materiałów palnych.  "Myślę, że one nie spełniały wymogów klasy odporności ogniowej dla  obiektów zakwalifikowanych do kategorii zamieszkania zbiorowego" –  podkreślił.
Jak dodał, jeśli budynek przed i po przebudowie miał takie same  funkcje użytkowe, nie musiał przechodzić inspekcji przeciwpożarowej.
"Jeżeli kiedyś był to budynek przeznaczony na zamieszkanie  zbiorowe i zmienia się tylko jego nazwa i zamiast internatu, bursy  będzie budynek socjalny, to w zasadzie mało kto zgłasza takie  obiekty do odbioru i kontroli" – powiedział Subocz.
Podkreślił, że budynek pełnił funkcję "zamieszkania zbiorowego",  czyli wymagania przeciwpożarowe w stosunku do niego były takie  same jakie obowiązują np. w blokach mieszkalnych.
Oznacza to, że nie musiał on mieć wewnętrznej sieci  przeciwpożarowej, ani hydrantu. Odległość do wyjścia ewakuacyjnego  ma w takim obiekcie ma wynosić maksimum 30 metrów, jeśli jest  jedno i 60 metrów jeśli są dwa wyjścia.
Zdaniem eksperta, tego typu obiekt powinien mieć dwie klatki  schodowe ulokowane na skrajnych końcach budynku, powinien być też  wyposażony w wewnętrzną sieć hydrantową.
Natomiast jeśli budynek byłby zakwalifikowany jako hotel musiałby  spełniać bardziej restrykcyjne wymogi. Taki obiekt, w którym jest  więcej niż 50 miejsc noclegowych, musi być wyposażony w system  sygnalizacji pożaru, czyli odpowiednie czujniki wykrywające  zagrożenie. Hotel musi też mieć wewnętrzną sieć hydrantową.
Straż pożarna może kontrolować wyrywkowo budynki. Jeśli nie  spełniają one odpowiednich wymogów, a uchybienia stwarzają  zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi (chodzi m.in. o długości  dojść ewakuacyjnych, elementy konstrukcyjne) komendant może wydać  zakaz użytkowania całości lub części obiektu.
Subocz odrzucił sugestię, że w tym konkretnym przypadku mogło  dojść do niedopatrzenia ze strony straży. Podkreślił, że jeśli  ktoś nie zgłosi obiektu do kontroli, np. po przebudowie, często  strażacy nie wiedzą, że powinna ona być przeprowadzona.
Dodał, że w jednym powiecie jest kilka tysięcy obiektów, a  strażaków z uprawnieniami do kontroli – jeden lub dwóch. "Są  kontrolowane pewne obiekty, jak ośrodki wczasowe, szpitale, żłobki  natomiast straż nie jest w stanie dotrzeć do każdego obiektu" –  podkreślił.
W wyniku pożaru, który w poniedziałek w nocy wybuchł w hotelu  socjalnym w Kamieniu Pomorskim, zginęło 21 osób.

(PAP)

Autor: