Chiński klin

0
4

Przez dekady Chiny rosły na potęgę. Sprzyjała temu liberalna polityka największego mocarstwa, czyli Stanów Zjednoczonych, jak i europejskiego konglomeratu – Unii Europejskiej, które zdawały się myśleć, że Chiny to tylko producent tanich towarów, których nie opłaca się produkować we własnych krajach. Ta nieświadomość, co działo się w tym czasie w Państwie Środka, procentuje dziś, kiedy to komunistyczny moloch rządzony przez prezydenta Xi Jinpinga depcze po piętach Stanom Zjednoczonym w rankingu mocarstw gospodarczych świata. Ekonomiści przewidywali dotychczas, że wyprzedzenie USA i wejście na gospodarczy tron zajmie Chinom jeszcze zaledwie 10 lat. Jednak jeden “epizod”, który wydarzył się nad Wisłą, może ten bieg o światowy prymat znacząco wydłużyć bądź nawet przerwać.

AMERYKAŃSKA POBUDKA

Ze spokojnego ekonomicznego snu Amerykanów i Europejczyków wyrwał prezydent Donald Trump. Uświadomił swoim obywatelom, że dotychczasowa polityka kraju doprowadziła do olbrzymiej nadwyżki Chin w handlu z USA, ograniczeń w dostępie do chińskiego rynku, a także kradzieży lub przymusowego transferu technologii z amerykańskich firm. Trump zaczął od rozmów i na początku swojej prezydentury spotkał się prezydentem Chin Xi Jinpingiem w 2017 roku, proponując formułę konstruktywnego dialogu, mającego na celu przede wszystkim zwiększanie eksportu USA do Chin i otwieranie chińskiego rynku. Rezultatem było podpisanie umów na sprzedaż amerykańskich produktów i usług o wartości 250 mld dol. oraz wypracowanie tzw. planu na 100 dni, dotyczącego otwierania chińskiego rynku. Według strony amerykańskiej Chińczycy nie wywiązali się w pełni z porozumień – w rezultacie od marca 2018 roku Trump przyjął taktykę zwiększania napięcia poprzez groźbę wojny celnej. Ostatecznie obietnicę swoją spełnił, wydając decyzję o nałożeniu dodatkowych ceł na produkty z Chin. “Przez wiele lat amerykańskie straty były oszałamiające – stwierdził Trump przed ogłoszeniem decyzji, odnosząc się do deficytu handlowego USA z Chinami. – Po prostu nie możemy już do tego dopuścić” – uznał amerykański prezydent. Prócz wojny handlowej ważną kwestią dla Trumpa było i jest bezpieczeństwo amerykańskich obywateli. To z kolei wpłynęło na zalecenia dotyczące używania chińskich produktów na terenie USA. W sierpniu Trump zakazał administracji rządowej i kontrahentom pracującym na jej zlecenie korzystania z technologii chińskich firm ZTE i Huawei, produkujących smartfony. Huawei to półprywatna spółka, nad którą częściową kontrolę ma rząd Chińskiej Republiki Ludowej. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że urządzenia telekomunikacyjne tej firmy mogą być wykorzystywane do celów szpiegowskich. W listopadzie USA wezwały swoich sojuszników, by przekonywali lokalne telekomy o zagrożeniach związanych z używaniem smartfonów chińskiej firmy a amerykańska komisja senacka ds. wywiadu stwierdziła, że Huawei może pełnić istotną rolę w działaniach szpiegowskich Chin i współpracować z tamtejszym wywiadem i innymi służbami. Pod koniec ubiegłego roku Alex Younger, szef MI6 – brytyjskiego wywiadu zagranicznego – ostrzegał w publicznej wypowiedzi przed zagrożeniami związanymi z zaangażowaniem chińskich firm – w tym Huawei – w budowę sieci 5G. Jak podkreślał, „musimy zdecydować, do jakiego stopnia czujemy się z komfortowo z tym, że Chińczycy będą mieli kontrolę nad tymi technologiami i platformami”. W całej tej historii Donaldowi Trumpowi brakowało koronnego argumentu i schwytania Chińczyków na gorącym uczynku.
Co nie udało się w USA, udało się w Polsce.

SZPIEG PRZEZ DUŻE “S”

11 stycznia 2019 roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Polaka i Chińczyka podejrzanych o współpracę z chińskimi służbami specjalnymi. Weijing W. był jednym z dyrektorów polskiego oddziału chińskiego koncernu telekomunikacyjnego Huawei. Piotr D. to były wysoki rangą oficer ABW. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy ABW w wyniku nakazu zatrzymania wydanego przez Mazowiecki Wydział do spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Funkcjonariusze ABW wkroczyli równocześnie do domów obu podejrzanych. Oficerowie kontrwywiadu zabezpieczyli też dokumenty i dane elektroniczne w siedzibach firmy Huawei oraz firmie Orange, dla których pracował ostatnio Piotr D. W dniu zatrzymania Sąd Rejonowy w Warszawie wydał postanowienie o aresztowaniu Piotra D. i Weijinga W. Zatrzymanym postawiono zarzuty z artykułu 130. Kodeksu karnego dotyczącego szpiegostwa przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej. Z materiałów ABW wynika, że obaj działali na rzecz chińskich służb specjalnych. Grozi im do 10 lat więzienia.
Chińczyk posługiwał się również polskim imieniem Stanisław. Ponieważ dyrektora sprzedaży firmy Huawei nie chroni immunitet dyplomatyczny, pozostanie on, podobnie jak Polak, w areszcie co najmniej trzy miesiące. Kapitan Piotr D. był funkcjonariuszem ABW do 2011 r. W Agencji był wiceszefem Departamentu do spraw Bezpieczeństwa Teleinformatycznego oraz doradcą ówczesnego szefa ABW, gen. Krzysztofa Bondaryka. Piotr D. miał dostęp do kluczowych informacji, w tym funkcjonowania SŁR, czyli Sieci Łączności Rządowej. To wewnętrzny system pozwalający na tajne przekazywanie informacji najważniejszym osobom w państwie. Po odejściu z ABW zajmował się bezpieczeństwem teleinformatycznym w Wojskowej Akademii Technicznej, Urzędzie Komunikacji Elektronicznej oraz Orange.
Weijing W. jest absolwentem Pekińskiego Uniwersytetu Studiów Zagranicznych, uchodzącego za kuźnię kadr chińskiej dyplomacji i wywiadu. Studiował tam polonistykę. Podczas studiów na Uniwersytecie Łódzkim odbył roczny kurs języka polskiego. Od 2006 r. pracował w Konsulacie Generalnym ChRL w Gdańsku. W 2011 r. został zatrudniony w Huawei i ponownie wysłany do Polski. Odpowiadał za public relations tej firmy w Polsce oraz kontakty z przedstawicielstwami dyplomatycznymi. W 2017 r. został dyrektorem sprzedaży Huawei. Jego głównym zadaniem była sprzedaż produktów firmy Huawei w sektorze publicznym.
„Spółka Huawei jest świadoma zaistniałej sytuacji i na bieżąco ją obserwuje. Na razie nie udzielamy komentarza w tej sprawie” – napisał w oświadczeniu przedstawiciel Huawei. Dodał, że „spółka Huawei przestrzega wszystkich obowiązujących praw i przepisów w krajach, w których prowadzi działalność. Ponadto od każdego swojego pracownika spółka Huawei wymaga stosowania się do przepisów prawnych oraz zasad obowiązujących w krajach, w których firma ma swoje oddziały”. Chiński MSZ wyraził „głębokie zaniepokojenie” aresztowaniami pracowników firmy Huawei pod zarzutem szpiegostwa. Zaapelował do polskich służb, by prowadziły „sprawiedliwe dochodzenie”.

CHINY STRASZĄ POPRZEZ MEDIA

Choć od czasu aresztowania władze Chin nie wypowiadały się publicznie na temat schwytania szpiega w Polsce, to zrobiły to przez propagandowe media. „Pekin nie będzie zastraszać Warszawy”, ale Polska „musi zapłacić za zniewagę” – pisze w komentarzu redakcyjnym chiński dziennik „Global Times”, uznawany za propagandową tubę władz. „Global Times” stawia tezę, że Polska staje się „wspólnikiem” Stanów Zjednoczonych. Dziennik zwraca uwagę, że Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, informując o zatrzymaniu w Warszawie podejrzanych o szpiegostwo, w mediach społecznościowych odznaczył m.in. FBI i amerykański Departament Stanu. Zdaniem „Global Timesa” potwierdza to, że aresztowanie pracownika Huawei motywowane było politycznie, jako część amerykańskiej kampanii przeciwko Huawei. Gazeta pisze, że Polska obawia się odwetu ze strony Chin, dlatego chce wspólnego stanowiska w tej sprawie Unii Europejskiej i NATO. Dziennik opisuje nasz kraj jako państwo o „małych możliwościach wpływu”, „z historycznym doświadczeniem bycia okupowanym”, wciąż obawiające się Rosji. Sojusz z USA – zdaniem „Global Timesa” – to dla Polski gwarancja bezpieczeństwa, realizowana m.in. przez obecność amerykańskich żołnierzy w naszym kraju. Dziennik podkreśla, że Chiny powinny „zdecydowanie negocjować” z Warszawą i „podjąć właściwe działania odwetowe”, „pomagając” w ten sposób światu zrozumieć, że Polska jest wspólnikiem USA. „Chiny nie mogą być teraz łagodne. Pekin nie będzie zastraszać Warszawy – bo nie jest to tego warte” – ale Polska „musi zapłacić za zniewagę” – kończy autor komentarza w „Global Timesie”.

CHIŃSKIE PROJEKTY W POLSCE ZAGROŻONE

Kilka miesięcy temu szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski uczestniczył w Szanghaju w otwarciu Międzynarodowych Targów Importowych Chin. W ich trakcie prowadzone były rozmowy dotyczące potencjalnych chińskich inwestycji w naszym kraju. „Jestem prawie pewien, że będzie lokalizacja kolejnej inwestycji Huawei w Polsce. Zarząd Huawei, z którym się spotkaliśmy, powiedział, że na 90% podjęli decyzję, żeby było centrum naukowo-techniczne gdzieś w okolicach Warszawy” – powiedział Marek Suski. Szef gabinetu politycznego premiera Mateusza Morawieckiego informował też, że konsorcjum chińskich firm przy wsparciu prowincji Hunan zamierza wystartować w przetargu na budowę parku technologicznego na Mazowszu. Podczas wizyty ministra Suskiego w Chinach zostały też podpisane umowy między koncernem KGHM a chińską firmą zajmującą się handlem metalami, Krajowym Ośrodkiem Wspierania Rolnictwa i chińskimi firmami reprezentującymi rynki hurtowe oraz Przemysłowym Instytutem Motoryzacji i firmą zajmującą się nowoczesnymi formami motoryzacji w Chinach.
Jednak najważniejszą inwestycją, która właśnie zawisła na włosku, jest budowa sieci 5G, którą mieli realizować właśnie Chińczycy. Notabene to firmy Orange i Huawei, w których zatrzymani zostali szpiedzy, przeprowadziły już pierwsze testy działania sieci w Gliwicach. Swoje zakazy dla pracy Huawei nad siecią 5G wydały już, oprócz USA, także Nowa Zelandia, Japonia, a w formie ostrzeżenia – Czechy i Francja. Co więc zrobi Polska?

Polski rząd stanął przed trudną decyzją. Od początku przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość widać było ocieplenie na linii Warszawa – Pekin. To efektem tego ocieplenia była wizyta prezydenta Chin w Polsce w 2016 r., który spotkał się z ówczesną premier Beatą Szydło, prezydentem Andrzejem Dudą oraz marszałkami Sejmu i Senatu. Od kilku lat na nowo został pobudzony w Polsce plan budowy nowego Jedwabnego Szlaku, w którym Polska miałaby mieć swój udział i który miałby być chińską konkurencją dla handlu USA z Europą.
Z kolei sojusz USA z Polską wiąże się z zapewnieniem bezpieczeństwa dla Polski i Europy Wschodniej przed coraz śmielszą agresywną polityką Rosji. Polska znalazła się w klinczu i musi wybrać – bezpieczeństwo czy ekonomia? Na razie wygląda na to, że chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Oby się udało.

Autor: Przemek Cebula