Katastrofa pod Gdynią – zginęli czterej piloci

2

Cała czteroosobowa załoga zginęła we wtorek w katastrofie samolotu wojskowego Bryza na lotnisku Gdynia-Babie Doły. Ćwiczono awaryjne lądowanie na jednym silniku. Kondolencje najbliższym ofiar złożyli prezydent Lech Kaczyński, premier Donald Tusk i szef MON Bogdan Klich.


FOTO: PAP

Miejsce katastrofy samolotu "Bryza" otoczone przez wojsko

Cała czteroosobowa załoga zginęła we wtorek  w katastrofie samolotu wojskowego Bryza na lotnisku Gdynia-Babie  Doły. Ćwiczono awaryjne lądowanie na jednym silniku. Kondolencje  najbliższym ofiar złożyli prezydent Lech Kaczyński, premier Donald  Tusk i szef MON Bogdan Klich.

Świadkowie katastrofy mówili, że trenujący lądowanie na jednym  działającym silniku samolot był nad pasem startowym gdyńskiego  lotniska przechylony na jedną stronę. Wszystko zbada Komisja  Badania Wypadków Lotniczych. Jej szef płk Zbigniew Drozdowski  poinformował, że 30-osobowa komisja niezwłocznie przystąpi do  pracy. Wyniki badań mają być upublicznione.

Tak lata Bryza
Trening Bryzy


Według Klicha, który udał się na miejsce tragedii, 
w katastrofie  zawiniły albo technika, albo człowiek.
Podkreślił, że pogoda była  dobra, więc nie mogła się
do tego przyczynić. Zaznaczył, że piloci  mieli długoletnie doświadczenie.

Rzecznik Marynarki Wojennej kmdr por. Bartosz Zajda poinformował,  że w katastrofie zginęły wszystkie cztery osoby znajdujące się na  pokładzie. Byli to: 36-letni kapitan marynarki, dowódca załogi; 48- letni komandor podporucznik, pilot kontrolujący; 43-letni chorąży  sztabowy marynarki, technik pokładowy oraz 27-letni porucznik  marynarki, pilot szkolony.
W związku z katastrofą, na polecenie ministra Klicha, wstrzymano  loty wszystkich maszyn typu Bryza w Siłach Zbrojnych. We  wszystkich jednostkach wojska obowiązuje żałoba. Rozkazem szefa  Sztabu Generalnego WP gen. Franciszka Gągora, flagi i bandery mają  być opuszczone do połowy masztu.
Kondolencje rodzinom lotników złożył prezydent Lech Kaczyński,  wyrażając w związku z tym "najgłębszy ból". "Miałem jeszcze  resztkę nadziei, że niektórzy członkowie załogi przeżyli" – mówił  prezydent.
Rodzinom ofiar kondolencje przekazał premier Donald Tusk.  Minister obrony Bogdan Klich zapewnił, że rodziny otrzymają  należne wsparcie i wszelkie przewidziane prawem świadczenia.
"Jestem poruszony wiadomością o katastrofie lotniczej, która  znowu wyrwała z szeregów żołnierskich kolejnych czterech lotników.  Przeżywając ból i żal, zwracamy się do miłosiernego Boga prosząc o  dar nieba dla tych, którzy niespodziewanie zakończyli bieg swojego  życia oraz o pociechę i umocnienie rodzin, przyjaciół i kolegów  pozostających w żałobie" – napisał biskup polowy WP gen. Tadeusz  Płoski, zapewniając rodziny zmarłych o swej modlitwie.


     M-28 Bryza to lekki dwusilnikowy samolot transportowy i  patrolowo-rozpoznawczy. W tej wersji używa go Marynarka Wojenna.  Jest modernizacją radzieckiej konstrukcji An-28, prototyp został  oblatany w 1993 roku. Maksymalny pułap wynosi 6000 m, maksymalna  prędkość 350 km/h. Z ładunkiem jednej tony M-28 może przelecieć  ok. 1300 km. W wersji morskiej załoga liczy sześć osób.
Bryzy to jedne z najbezpieczniejszych i bezawaryjnych maszyn  używanych w wojsku. Tę opinię podzielają eksperci lotniczy. "Być  może pilotom zabrakło doświadczenia i dlatego doszło do  katastrofy" – ocenia wydawca "Skrzydlatej Polski" Tomasz Hypki. "W  ubiegłym roku w Marynarce Wojennej latało się średnio 40 godzin, a  w tym roku ma być to jeszcze mniej. To powoduje, że ci piloci po  prostu nie mają doświadczenia" – ocenił. Jak zaznaczył Hypki, aby  wyszkolić pilota, musi on "wylatać od 100 do 140 godzin" – dodał.
W opinii Piotra Abraszka z "Nowej Techniki Wojskowej" manewr  lądowania na jednym silniku wymaga, obok wiedzy teoretycznej,  także odpowiednich umiejętności praktycznych zdobytych na danym  typie samolotu. "Każdy typ samolotu zachowuje się w takich  warunkach nieco inaczej" – zaznaczył ekspert. Abraszek ocenił, że  wymagania stawiane pilotom, którzy mogą prowadzić i uczestniczyć w  tego typu treningach, są precyzyjnie określone i – jego zdaniem –  wystarczające. 

TB (PAP)

Autor: