Kosmiczne zbrojenia

0
0

Prezydent Donald Trump niedawno zapowiedział rozbudowę i unowocześnienie amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Okazją do tego było ogłoszenie przez przywódcę Stanów Zjednoczonych nowej strategii, która zakłada między innymi rozmieszczenie elementów systemu obrony przeciwrakietowej w kosmosie. „Nasz cel jest prosty – zapewnić, że wykryjemy i zniszczymy każdą rakietę wystrzeloną przeciwko Stanom Zjednoczonych, w dowolnym momencie, z każdego miejsca” – mówił w Pentagonie prezydent USA. Donald Trump zapowiedział zakup nowych pocisków przechwytujących dla obecnej tarczy antyrakietowej i rozmieszczenie nowych radarów do wykrywania wrogich rakiet, a także zwiększenie inwestycji w nowoczesne technologie i rozszerzenie systemu obrony rakietowej o przestrzeń kosmiczną. Chodzi między innymi o umieszczenie na orbicie sieci zaawansowanych satelitów skuteczniej wykrywających nadlatujące rakiety oraz wyrzutni pocisków przechwytujących. „Uznajemy, że przestrzeń kosmiczna jest nowym polem walki. Dlatego tworzymy kosmiczne siły zbrojne i dlatego mój nowy budżet będzie zawierał środki na elementy kosmicznej tarczy antyrakietowej” – stwierdził amerykański przywódca. Dokument mówi też o konieczności stworzenia nowoczesnych systemów antyrakietowych, które mogłyby zabezpieczyć USA i ich sojuszników przed bronią opracowywaną przez Chiny i Rosję.
Stany Zjednoczone dysponują wielowarstwowym systemem obrony przeciwrakietowej. Jednym z jego elementów ma być naziemny kompleks pocisków antybalistycznych w polskim Redzikowie. Miał on zostać oddany do użytku w ubiegłym roku, ale Amerykanie poinformowali stronę polską o dwuletnim opóźnieniu w budowie.

ODPOWIEDŹ NA ROSYJSKĄ AWANGARDĘ

Amerykańskie zbrojenia kosmiczne są odpowiedzią na działania Rosji, która pod koniec ubiegłego roku pochwaliła się nowym uzbrojeniem. Putin miał osobiście obejrzeć test hiperdźwiękowych pocisków Awangard. O nowych rodzajach broni Władimir Putin mówił już w marcu, podczas wystąpienia skierowanego do deputowanych Dumy Państwowej i Rady Federacji. Rosyjski przywódca wspominał wtedy o broni laserowej, hiperdźwiękowych rakietach i silnikach jądrowych. Część ekspertów wojskowych uznała te informacje za „mocno podkoloryzowane”, a nawet za mistyfikację. W czerwcu i lipcu rosyjskie ministerstwo obrony pokazało już testy rakiet hiperdźwiękowych Awangard i Kinżał. Specjalistyczne portale, jak Denefce24, przeanalizowały zdjęcia opublikowane przez rosyjski resort i uznały je za mało wiarygodne. W połowie grudnia, gdy Władimir Putin kolejny raz opowiedział Rosjanom o superbroni, ekspert Radia Svoboda Aleksandr Golc zauważył, że Rosja nie „wymyśliła prochu”, a jedynie modernizuje stare projekty. Z podobną ostrożnością eksperci wojskowi podchodzą do informacji o udanym teście hiperdźwiękowej rakiety Awangard. Radio Svoboda przypomniało, że już w połowie grudnia Władimir Putin oświadczył, że „nowy hiperdźwiękowy kompleks rakietowy Awangard produkowany jest seryjnie”. Natomiast w fazie testów miała się znajdować rakieta międzykontynentalna Sarmat. Część rosyjskich ekspertów wojskowych krytycznie ocenia kremlowskie programy zbrojeniowe. W wywiadzie dla „Nowej Gaziety” inżynier awionik Mark Sołonin tłumaczył, że przy obecnym potencjale jądrowym Stanów Zjednoczonych i Rosji żadne wynalazki nie zmienią sytuacji. W jego opinii, w przypadku konfliktu zbrojnego Moskwy z Waszyngtonem, wciąż pozostają aktualne przewidywania z okresu zimnej wojny wskazujące, że „nie będzie ani pokonanych, ani zwycięzców”. „Nowaja Gazieta” szczegółowo omawia wypowiedź prezydenta Władimira Putina i komunikat rosyjskiego ministerstwa obrony dotyczące hipersonicznej rakiety Awangard. Według Marka Sołonina, z dużym prawdopodobieństwem należy przyjąć, że istnienie skutecznej broni tego typu to blef. Rosyjski inżynier tłumaczy, że podobny zabieg taktyczny zastosowały w latach 80. XX wieku Stany Zjednoczone, ogłaszając program Gwiezdnych Wojen, czym wciągnęły Związek Radziecki w „kosztowny i bezsensowny wyścig”. W opinii Marka Sołonina, większość rakiet, którymi dysponują Rosja i Stany Zjednoczone, niezależnie od stopnia ich nowoczesności, dosięgnie celu, co oznacza, że „nie będzie zwycięzców, ani pokonanych”. Rosyjski ekspert podkreśla również, że największym zagrożeniem jest liczba głowic nuklearnych, którymi dysponują oba kraje. Jak obrazowo tłumaczy, „nie trzeba do nikogo strzelać, wystarczy zdetonować takie głowice u siebie i życie na Ziemi się skończy”.

W TLE PRZYSZŁOŚĆ NATO

Polska, a także inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej koncentrują swoją uwagę na relacjach Donalda Trumpa z NATO. Dyskusja na ten temat miała miejsce na Forum Ekonomicznym w Davos, po informacjach amerykańskich mediów, że prezydent Donald Trump miał rozważać wycofanie się Waszyngtonu z sojuszu. Politycy przyznają, że relacje Waszyngtonu z krajami Europy Zachodniej, w tym z Francją i Niemcami, w ostatnim czasie znacznie się ochłodziły. Powodem ma być fakt, że większość sojuszników w NATO nie przeznacza wystarczających środków na obronność. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg przekonywał jednak w Davos, że sojusz nie jest zagrożony, a nakłady na obronność stale rosną. “Od 2016 roku europejscy sojusznicy i Kanada podnieśli wydatki na obronność o 41 miliardów dolarów – podkreślił sekretarz generalny. – Na podstawie planów poszczególnych krajów, w tym i w przyszłym roku, wszyscy podniosą te wydatki o kolejnych 100 miliardów, a do 2024 roku spodziewamy się w sumie wzrostu o 350 miliardów dolarów” – dodał Stoltenberg. O przyszłość NATO nie obawia się także polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Podczas dyskusji w Davos mówił, że więzi Europy ze Stanami Zjednoczonymi sprawiają, że Polska i cały region czują się bezpieczne. Szef polskiej dyplomacji przypomniał, że Polska spełnia kryteria finansowe w NATO. “Polska zdecydowała się przeznaczać więcej na obronność. W przyszłości zwiększymy wydatki z dwóch do 2,5 procent, aby także wziąć na siebie ciężar i inwestować we wspólną obronność” – zapowiedział Jacek Czaputowicz.

OCZAMI EKSPERTA

Założenia nowego amerykańskiego programu komentuje Marcin Andrzej Piotrowski – analityk w programie Bezpieczeństwo Międzynarodowe w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM). Według niego przegląd obrony przeciwrakietowej administracji Trumpa zakłada kontynuację rozwoju dotychczasowych systemów obrony przeciwrakietowej. “Postulowane w nim nowe technologie przeciwrakietowe – podobnie jak plany modernizacji arsenału nuklearnego USA – zależą jednak od finansowania wykraczającego poza kadencję obecnego prezydenta. Prawdopodobnie część projektów Pentagonu, np. drony z laserami, nie wyjdzie poza fazę wstępnych studiów, bez gwarancji ich wprowadzenia do służby. Ich sens strategiczny i koszty finansowe mogą być kwestionowane przez Kongres, zdominowany przez demokratów – twierdzi ekspert PISM i dodaje: – Rosja i Chiny będą odbierać te projekty jako zagrożenie dla swoich strategicznych sił nuklearnych, dlatego niemal pewny jest rozwój ich broni hipersonicznych ze zdolnością do przełamania już istniejących systemów przeciwrakietowych USA. Oba mocarstwa zapewne zintensyfikują także rozwój systemów ofensywnych, które relatywnie łatwo i tanio zneutralizowałyby dodatkowe konstelacje amerykańskich satelitów w kosmosie” – wyjaśnia Marcin Andrzej Piotrowski. Według eksperta “na tle powiązanych kwestii obrony przeciwrakietowej i kontroli zbrojeń może też pojawić się problem spójności państw NATO, analogicznie do różnicy ich podejść do złamania traktatu INF (układ o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu) przez Rosję”.
Piotrowski dodaje, że sojusznicy powinni też dalej doskonalić system obrony Europy przed arsenałem rakietowym Iranu. “Ukończenie tego systemu w 2020 r. wzmocni bliskie relacje USA z Polską i przyczyni się do utrwalenia więzi transatlantyckiej” – podkreśla analityk. Podsumowując przedstawia scenariusz, w którym na bezpieczeństwie zyskają państwa NATO znajdujące się na wschodniej flance. “Osobnym kierunkiem wspólnych wysiłków państw NATO powinno być kompleksowe zrównoważenie istniejącego już potencjału pocisków Rosji – uważa Piotrowski. – Wymaga to zintegrowanej sieci sojuszniczych baterii przeciwrakietowych i przeciwlotniczych na wschodniej flance NATO oraz przestudiowania zestawu skuteczniejszych zdolności odstraszania konwencjonalnego. W perspektywie następnej dekady zasadniczy skok technologiczny USA w sferze obrony przeciwrakietowej mógłby być jednak bardzo korzystny dla Polski i NATO” – przewiduje Marcin Andrzej Piotrowski.

Autor: Przemek Cebula