Kostrzewa-Zorbas: o błędzie Obamy

8

Wezwanie prezydenta Baracka Obamy podczas szczytu Unia Europejska - Stany Zjednoczone w Pradze, aby Unia przyjęła do swojego grona Turcję było błędem - ocenił politolog Grzegorz Kostrzewa - Zorbas.

Wezwanie prezydenta Baracka Obamy podczas  szczytu Unia Europejska – Stany Zjednoczone w Pradze, aby Unia  przyjęła do swojego grona Turcję było błędem – ocenił politolog  Grzegorz Kostrzewa – Zorbas.

Prezydent Obama zaapelował w niedzielę w Pradze o przyjęcie  Turcji do UE. Podkreślił, że byłby to "ważny sygnał" dla świata  muzułmańskiego, który dałby szansę na "zakotwiczenie" Turcji w  Europie.
 Jak mówił Kostrzewa-Zorbas, to stała linia polityki  amerykańskiej, forsowana również przez dwóch poprzednich  prezydentów.
"To forma nagradzania Turcji za – na ogół -lojalność wobec Stanów  Zjednoczonych, na ogół sprzyjanie amerykańskim interesom wojskowym  i politycznym, nagroda dokonywana kosztem Europy, bardzo wygodna  dla Amerykanów" – powiedział politolog.
"Amerykanie odwdzięczają się Turcji członkostwem w Unii  Europejskiej. Brzmi to dziwnie i takim jest. Zwalnia Stany  Zjednoczone od odwdzięczania się Turcji kosztem własnym, np. od  zwiększania pomocy gospodarczej czy dostarczania uzbrojenia i  sprzętu wojskowego, informacji wywiadowczych czy innych atrakcji,  których Turcja pragnie" – mówił Kostrzewa-Zorbas.
Przypomniał, że przyjęciu Turcji do UE sprzeciwiają się niektóre  kraje członkowskie.
"Na pewno Stany Zjednoczone ani nie namówią, ani nie wymuszą na  Unii Europejskiej przyjęcia Turcji. To nie będzie w żadnym stopniu  będzie zależało od Amerykanów. Uczynienie z tego jednego z  głównych punktów przesłania Obamy do Unii na pierwszym spotkaniu  jest dużym amerykańskim błędem. Świadczy o niedocenianiu, wręcz  niezrozumieniu Unii, wyrastającej powoli na supermocarstwo, Unii,  która jest politycznie samodzielna" – uważa Kostrzewa-Zorbas.
W jego ocenie, administracja Obamy musi jeszcze "odrobić  europejską lekcję", albowiem wielu demokratów wychowało się  jeszcze w epoce zimnej wojny, kiedy Unia Europejska była dla nich  fikcją.
Jak mówił, również Unia Europejska musi popracować nad  wzmocnieniem swojej pozycji politycznej.
"Potrzebne są stanowcze inicjatywy wobec Stanów Zjednoczonych,  stanowcze, ale nie wrogie" – ocenił politolog. Przyznał jednak, że  wymaga to sporego wysiłku. "Stanom Zjednoczonym nie jest wygodne  istnienie jakiegokolwiek równorzędnego aktora w świecie. Chcą  dominować, każdy chce" – zaznaczył.
 Jak mówił, UE mogłaby ponownie wystąpić do nowej  amerykańskiej administracji w sprawie zniesienia wiz dla  wszystkich swoich obywateli.
"Jeśli się nie porozumiemy, to może należy wprowadzić wizy dla  obywateli amerykańskich. Wtedy Amerykanie zrozumieliby może, że  mają do czynienia z jednym podmiotem, z supermocarstwem  europejskim" – powiedział Kostrzewa – Zorbas.
Oceniając deklarację prezydenta Obamy w sprawie tarczy  antyrakietowej ocenił, że nie padło w tej kwestii nic nowego.
"To oczywiście gra na czas, a jednocześnie wzmocnienie  instrumentalnego traktowania Polski i Czech jako kawałków lądu, na  których można zainstalować radar czy wyrzutnie. Ani nie chodzi tu  o bezpieczeństwo Polski, ani o stosunki między Stanami  Zjednoczonymi, a Polską czy Czechami" – powiedział politolog.
Obama powiedział w Pradze m.in., że "jeśli Iran będzie podążał  ścieżką rozwoju swego programu jądrowego, musimy mieć program,  który będzie na to odpowiadał i wtedy zagrożenie dla Europy  zostanie zminimalizowane". W tym kontekście wymienił Czechy i  Polskę jako kraje, które zaoferowały pomoc USA w rozwijaniu  systemu obrony przeciwrakietowej.

TB (PAP)

Autor: