Ludzie za szybko odchodzą…

86

Wszystkich Świętych jest dniem uroczystym i radosnym, Dzień Zmarłych, czyli Zaduszki, to czas refleksji nad przemijaniem ludzkiego życia.

Człowiek żyje tak długo, jak długo o nim pamiętamy. 1 listopada, w dzień Wszystkich Świętych, wspominamy tych, którzy już zostali zbawieni, świętych. Czyż nie jest pięknie, że będziemy celebrować pamięć naszego świętego Jana Pawła II? Dzień następny, czyli 2 listopada, jest tym dniem, w którym modlimy się i wspominamy wszystkich zmarłych, a szczególnie modlimy się za dusze, które oczekują w czyśćcu na spotkanie z Bogiem.

Cmentarz jest miejscem modlitwy za zmarłych. To tam szczególnie silne są wspomnienia o tych, którzy od nas odeszli. Jest to miejsce refleksji nad naszym życiem, nad przemijaniem… Ostatnio koleżanka powiedziała mi: „Tam, gdzie modlą się dwie lub więcej osób, Bóg jest z nimi”. Czy możemy sobie wyobrazić, jaka jest potęga modlitwy w jednym miejscu, gdy modli się tyle osób?
Już dużo wcześniej zaczynamy przygotowywać się do tych dwóch dni: zamawiamy msze święte, czyścimy groby, kupujemy znicze i kwiaty…
Udając się na cmentarz chcemy chociaż przez chwilkę pobyć z tymi, których już z nami nie ma. W Polsce jest to dzień wolny od pracy, a w Stanach Zjednoczonych – niestety – tego dnia musimy pracować. Ale tym razem 1 i 2 listopada przypadają w sobotę i niedzielę.

Kto z nas ma tutaj groby bliskich i znajomych, powinien znaleźć czas, aby udać się na ich groby i zapalić symboliczną świeczkę, położyć kwiaty lub wieńce. Warto też wziąć jeden czy dwa dodatkowe znicze, aby zapalić na grobie, który jest opuszczony, o którym nikt już nie pamięta. Jest to piękny gest, bo nigdy nie wiemy, kto oczekuje na pomoc w postaci modlitwy. Żyjąc na emigracji nie zawsze mamy tutaj groby bliskich, ale na pewno każdy z nas pamięta tych, którzy od nas odeszli, za którymi tęsknimy.

Wychowani w pięknej polskiej tradycji odwiedzania grobów 1 listopada, na pewno nie zapomnimy o tym święcie nawet na drugim końcu świata. Podtrzymywanie tradycji odwiedzania grobów powinniśmy pielęgnować i uczyć tego nasze dzieci, aby w przyszłości pamiętały o naszych grobach. Jest to szczególnie ważne tutaj, w USA, gdyż dzieciom ten okres kojarzy się przede wszystkim z Halloweenem. Nie szukajmy tłumaczeń, że nikt z bliskich tu nie leży czy nie mamy czasu. Na okolicznych cmentarzach pochowani są ludzie, którzy tak jak i my urodzili się w kraju nad Wisłą i jest całkiem możliwe, że mamy wspólnych przodków. Są groby żołnierzy, dzieci, lekarzy i robotników – na cmentarzach leży przekrój całego społeczeństwa, którego i my jesteśmy częścią. To są nasi przodkowie, którzy żyjąc przed nami budowali i tworzyli świat, w którym teraz nam przyszło żyć.

Znicz jest nieodłącznym atrybutem Wszystkich Świętych, ale także często każdej naszej wizyty na cmentarzu. Jest to symbol naszej pamięci o zmarłych. Stara legenda głosi, że moc światła ze zniczy miała wskazywać właściwą drogę zagubionym duszom, które błąkały się pomiędzy niebem a ziemią. Wierzono również, że światło ma moc oczyszczająca i chroni żywych przed złymi mocami. Obecnie światło znicza czy świecy symbolizuje pamięć i siłę życia, kojarzy się z życiem po śmierci, czyli wiecznością. Co roku w dzień Wszystkich Świętych cmentarze w Polsce zamieniają się w przepiękne miejsca. Tysiące zniczy oświetla te smutne kawałki ziemi, gdzie spoczywają nasi zmarli.

Odwiedzanie grobów bliskich i zapalanie na nich zniczy pozwala nam głębiej doświadczyć tajemnicy życia i śmierci. W Polsce silnie jest zakorzeniona tradycja odwiedzania grobów, zapalania zniczy i przynoszenia świeżych kwiatów. W USA również powinniśmy ją kultywować. Brak tej tradycji w Ameryce jest bardzo często głównym powodem decyzji, że ktoś chce być pochowany na cmentarzu w Polsce, w ojczyźnie.

Pamiętajmy o naszych bliskich i znajomych, dla których te nadchodzące święta będą pierwszymi po utracie kogoś im bliskiego. Zwróćmy uwagę, że to oni będą bardzo potrzebować naszego wsparcia, dobrego słowa, telefonu. Jeżeli wiemy, gdzie są groby, warto udać się tam ze świeczką. Gdy nasi znajomi przyjdą na cmentarz i zobaczą, że ktoś był przy grobie, że pamięta o ich żonie, mężu czy przyjacielu – będzie to dla nich sygnał, że nie są sami, że mają w kimś wsparcie. Taki gest jest cenniejszy niż milion obietnic.

Okres ten jest bardzo trudny, gdyż przeżywamy na nowo odejście naszych bliskich.  Znajdźmy zatem chwilę, aby wykonać krótki telefon, powiedzieć parę słów, że pamiętamy… Jeżeli ktoś nie ma samochodu, warto zaoferować podwiezienie na cmentarz czy do kościoła. Postarajmy się, aby nikt z tych, którzy przeżywają żałobę, nie był w ten weekend sam.

Taki moment zwolnienia w te pierwsze dni listopada, wyciszenia się, modlitwy da nam na pewno inne spojrzenie na kruchość życia, jego sens i przemijanie…

Autor: Izabela Bacza