Nie ma odważnych na podatek katastralny w Polsce

36

Od wielu lat wprowadzenie podatku katastralnego w Polsce jest zakulisowo rozważane przez różne partie polityczne. Nikt jednak nie jest na tyle odważny, by głośno o tym powiedzieć, wszak naraziłby się na zmasowaną krytykę wszystkich obywateli i ostry spadek poparcia w sondażach. O plany wprowadzenia tego niepopularnego podatku zapytaliśmy m.in. obecne władze Ministerstwa Finansów.

OBECNY STAN PRAWNY

Podatek katastralny ma jedną ogromną zaletę, która co kilka lat kusi rządzących w Polsce do jego wprowadzenia. Jest nią zastrzyk gotówki dla budżetu państwa. Koszty społeczne są jednak zbyt wysokie, by obecnie myśleć o rozpoczęciu prac nad jego uchwaleniem. Teraz wysokość stawek podatku określa, w drodze uchwały, rada gminy, z uwzględnieniem górnych granic stawek ogłaszanych przez ministra finansów w drodze obwieszczenia. Przedmiotem opodatkowania podatkiem od nieruchomości są grunty, budynki lub ich części, budowle lub ich części związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Stawki ogłaszane przez Ministerstwo Finansów zmieniane są co roku w stopniu odpowiadającym wskaźnikowi inflacji za pierwsze półrocze roku poprzedzającego zmianę. Zgodnie z komunikatem prezesa GUS z 15 lipca 2015 roku ceny towarów i usług w I półroczu 2015 roku w odniesieniu do analogicznego okresu 2014 r. spadły o 1,2 proc., w związku z tym o taki sam wskaźnik zmalały w 2016 r. górne granice stawek kwotowych podatków i opłat lokalnych.

Najważniejsze maksymalne stawki, jakie zgodnie z obwieszczeniem ministra finansów z 5 sierpnia 2015 r. w sprawie górnych granic stawek kwotowych podatków i opłat lokalnych w 2016 r. obowiązują w tym roku, w porównaniu ze stawkami obowiązującymi w roku 2015, nie zmieniły się. Za grunty niezwiązane z prowadzeniem działalności przeciętny Polak zapłaci 0,47 zł za metr kwadratowy. W roku 2015 Polacy płacili tyle samo. Nie zmieniła się także kwota podatku za budynki mieszkalne, która w ubiegłym i obecnym roku wynosi 0,75 zł za metr kwadratowy.

Przeliczając to na przeciętny dom w Polsce o powierzchni 100 metrów kwadratowych, stojący na 500-metrowej działce, przysłowiowy Kowalski zapłaci w ciągu roku za swoje nieruchomości 235 zł za działkę i 75 zł za dom, co łącznie da 310 zł rocznie podatku, który odprowadzi do swojej gminy. Przeliczając to na dolary amerykańskie wychodzi kwota około 80 USD. Do tego należy dodać, że w większości przypadków gminy rozkładają kwoty podatku na cztery nieoprocentowane raty. Oczywiście im większa działka i im większy dom, tym stawka podatku będzie większa, ale tak czy inaczej wielkość kwoty nie budzi u nikogo obaw i drżenia rąk przed otwarciem każdego roku listu z urzędu gminy.

Inaczej sytuacja wyglądałaby, gdyby w Polsce obowiązywał podatek katastralny, naliczany od wartości nieruchomości. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego cena 1 metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego oddanego do użytkowania wynosiła w pierwszym kwartale 2016 roku 4177 zł, co oznacza, że dom naszego Kowalskiego wart jest 417 700 zł. Działka o powierzchni 500 metrów kwadratowych – przyjmując np., że znajduje się w województwie lubuskim, gdzie na koniec roku 2015 roku oferowano najtańsze działki: średnio 57 zł za metr kwadratowy – warta byłaby 28 500 zł. W większości państw, w których funkcjonuje podatek katastralny, jego wielkość wynosi około 2-3 procent wartości nieruchomości. W optymistycznym wariancie, 2-procentowym, Kowalski zapłaciłby za swój dom wraz z działką nie 310 zł rocznie, a 8924 zł. Różnica w kwocie wyjaśnia więc, dlaczego żaden polityk w Polsce nie odważył się na ten ruch.

ZARZĄDCY ZA ZMIANAMI

Janusz Gutowski, prezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości w Warszawie, wyjaśnia “Nowemu Dziennikowi”, że obecny system podatkowy dotyczący nieruchomości to relikt minionej epoki. “Obecny system opodatkowania nieruchomości stanowi pozostałość po socjalistycznym modelu państwa, w którym pojęcia ekonomiczne takie jak 'wartość' musiały ustąpić pojęciom jak np. 'sprawiedliwość społeczna'. Podatek katastralny nie ma w Polsce dobrej prasy i politycy boją się tego rozwiązania z uwagi na przypuszczalny, a w zasadzie pewny opór społeczny. Obecny system, w którym podatek od nieruchomości mieszkalnych (0,75 zł za metr kwadratowy) nie stanowi istotnego kosztu nieruchomości, który stymulowałby prawidłową gospodarkę tymi zasobami (np. osoby starsze posiadają nieruchomości w dobrych lokalizacjach, które degradują się, bo nie są utrzymywane jak należy). Dotyczy to zresztą głównie nieruchomości mieszkalnych, ponieważ podatek od nieruchomości budynkowych komercyjnych jest 30 razy większy np. 25 zł za metr kwadratowy” – tłumaczy Janusz Gutowski i dodaje, że do wprowadzenia nowego podatku potrzebna byłaby prawidłowa wycena. “Wprowadzenie katastru wymagałoby dokonania wyceny nieruchomości na koszt państwa, które taki podatek miałoby pobierać, i to poza wspomnianymi wyżej powodami politycznymi stanowi główną przeszkodę” – mówi prezes Gutowski. Według niego obecny system opodatkowania nieruchomości rodzi niesprawiedliwości ekonomiczne. “Oczywiście wysokość podatku katastralnego zależy od wartości nieruchomości, taka jest natura tego podatku, a nie – jak obecnie – ustalana jest przez ministerstwo dla całego kraju. Wartość zaś to lokalizacja, infrastruktura itp. I tak dziś za apartament na 40. piętrze w centrum Warszawy o powierzchni 300 metrów kwadratowych o wartości 10 milionów złotych podatek wynosi 2500 zł – tyle samo, ile za 300-metrowy dom pod Suwałkami o wartości 400 000 zł” – podaje przykładowe wyliczenia prezes Zarządu Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości w Warszawie Janusz Gutowski.

CZY RZĄD BEATY SZYDŁO SIĘ ODWAŻY?

Na zadane przez “Nowy Dziennik” pytania odpowiedziało biuro prasowe Ministerstwa Finansów, które na początku wyjaśniło, w jaki sposób obecnie naliczany jest podatek od nieruchomości. “W obecnym stanie prawnym podstawą opodatkowania podatkiem od nieruchomości jest powierzchnia (grunty), powierzchnia użytkowa (budynki), a przypadku budowli ich wartość.
Wysokość maksymalnych stawek podatku od nieruchomości, w tym od budynków lub ich części, zależy od rodzaju przedmiotu opodatkowania i sposobu jego wykorzystywania. Budynki mieszkalne ze względu na fakt, iż służą zaspokajaniu podstawowych potrzeb bytowych ludzi, opodatkowane są najniższą stawką – co jest uzasadnione ze względów społecznych. Preferencyjną stawką podatkową objęte są wszystkie budynki mieszkalne niezależnie od ich standardów, z wyjątkiem zajętych na działalność gospodarczą. Nie oznacza to jednak, że wszystkie budynki lub ich części zaliczone do danego rodzaju opodatkowane są jednakową stawką. Wysokość stawek podatku od nieruchomości, w granicach stawek maksymalnych, jest bowiem określana przez radę gminy. W ramach posiadanych uprawnień rada gminy może różnicować wysokość stawek podatku dla poszczególnych rodzajów przedmiotów opodatkowania, uwzględniając w szczególności przy budynkach lokalizację, sposób wykorzystywania, rodzaj zabudowy, stan techniczny oraz wiek budynków” – wyjaśnili pracownicy biura prasowego Ministerstwa Finansów. Na pytanie, czy w ministerstwie rozważa się wprowadzenie podatku katastralnego, odpowiedzieli, że “nie jest obecnie planowane podjęcie prac legislacyjnych skutkujących wprowadzeniem podatku od wartości nieruchomości. Ministerstwo Finansów nie rozważa również wprowadzenia innych systemowych zmian w podatku od nieruchomości”.

Autor: Przemek Cebula