Nie żyje Henryk Michalski • Impresario doskonały

15

W wieku 94 lat zmarł Henryk Michalski, znany impresario i były współudziałowiec "Nowego Dziennika". To dzięki jego staraniom, na przestrzeni kilkudziesięciu lat, Polonia miała okazję zobaczyć wiele słynnych przedstawień teatralnych, koncertów oraz występów największych gwiazd polskiej estrady i filmu. Za promocję polskiej kultury został odznaczony wieloma medalami i orderami.

Henryk Michalski zmarł w środę, 16 stycznia. Pozostawił w smutku i żałobie kochającą rodzinę: żonę Barbarę, córki Teresę Michalską i Dorotę Michalską-Marchlewską z mężem Januszem oraz jedyną wnuczkę Victorię Marchlewską, a także siostrę Anielę Kwiatkowską i siostrzenicę Grażynę Rachańską.

UROCZYSTOŚCI POGRZEBOWE
Ostatnie pożegnanie zmarłego odbyło się w niedzielę, 27 stycznia, w Kamienski Funeral Home w Wallington, NJ. Trumna z jego ciałem została przetransportowana po Polski. Pogrzeb będzie miał miejsce w Warszawie, w sobotę, 2 lutego. Po mszy żałobnej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Polski zmarły zostanie pochowany w rodzinnym grobie na cmentarzu na Służewie przy ul. Wałbrzyskiej.

ŻYCIE I DZIAŁALNOŚĆ
Henryk Michalski osiadł w Stanach Zjednoczonych w 1965 roku. Początkowo mieszkał w Chicago, gdzie rozpoczął swoją działalność artystyczno-impresaryjną pod nazwą American Arts, Cinema and Entertainment Enterprises. Nie była mu ona obca, ponieważ także w Polsce, po wojnie – jeszcze jako 20-latek – prowadził kino-teatry, zespoły estradowe oraz występował na scenie. Miał prywatny Wolski Teatr Rewii w Warszawie, gdzie każdego miesiąca prezentował premierowe przedstawienia, oraz pierwszy w Polsce kabaret Kukułka, który działał w Szwajcarskiej Kawiarni na rogu Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej. Poza tym był także dyrektorem Teatru Małego, a ze sztuką „Drzewa umierają stojąc” z niezapomnianą Mieczysławą Ćwiklińską w roli głównej oraz wieloma zespołami teatralnymi i estradowymi objeździł całą Polskę.

„Swoją działalność zaczął tuż po wojnie, początkowo jako tancerz w balecie, a później jako konferansjer, impresario oraz organizator przedstawień i imprez artystycznych – wspomina jego córka Dorota Michalska-Marchlewska. – Dla niego polska piosenka i kultura były bardzo ważne. Po prostu tym żył” – dodaje w rozmowie z „Nowym Dziennikiem”.

Od 1978 roku Henryk Michalski wraz z rodziną mieszkał w Englewood Cliffs, NJ. Na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, podobnie jak w Chicago, również prowadził bardzo aktywną działalność impresaryjną. Na emeryturę przeszedł dopiero w 2005 roku. Swoją pracę na amerykańskiej ziemi rozpoczął od sprowadzenia „Wesołego autobusu” Łódzkiej Rozgłośni Polskiego Radia i kapeli łowickiej z Januszem Kaźmierczakiem. Później zorganizował występy m.in.: ekipy „Podwieczorku przy mikrofonie”, Teatru im. Stefana Jaracza z Łodzi z „Trędowatą”, Teatru Współczesnego z Warszawy z Andrzejem Łapickim i Tadeuszem Łomnickim, Teatru Kwadrat z Janem Kobuszewskim, doborowej obsady „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza z Anną Dymną, Janem Englertem, Krzysztofem Kolbergerem, Beatą Ścibak i Mariuszem Benoitem, Kabaretu „Pod Egidą” z programem „Żeby Polska była Polską” oraz dwukrotnie (w 1991 i 1993 roku) stuosobowego Zespołu Pieśni i Tańca Wojska Polskiego. Właśnie od 21 października 1993 roku w celu upamiętnienia triumfalnego występu tego zespołu w Cleveland, OH, każdego roku obchodzony jest Dzień Henryka Michalskiego, ogłoszony przez burmistrza Michela White'a.

Zmarły impresario otrzymał również wiele wyróżnień i odznaczeń za swoją działalność związaną z promocją polskiej kultury oraz aktywność wojenną, m.in.: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski – Polonia Restituta, Złotą Odznakę Zasłużony dla Kultury Polskiej, Złoty Medal Prymasowski – Zasłużony w posłudze dla Kościoła i Narodu, Krzyż Armii Krajowej i Krzyż Powstania Warszawskiego. Przed laty Henryk Michalski był także współudziałowcem „Nowego Dziennika”.

WSPOMNIENIA
„Pamiętam go jako człowieka o radosnym usposobieniu i szerokim spojrzeniu na wiele spraw. Był krzewicielem polskiej kultury poprzez organizowanie występów polskich artystów i aktorów – stwierdziła Danuta Wyszyńska dodając, że Henryk Michalski robił to z wielką klasą i pasją. – Przyjaźnił się również bardzo blisko z moim mężem Hieronimem Wyszyńskim, który był menedżerem „Nowego Dziennika”, a także prezesem Zjednoczenia Polaków w Ameryce z siedzibą w Perth Amboy, NJ, w której Henryk Michalski organizował różne rewie i występy teatralne. Mam o nim jak najlepsze zdanie i bardzo mi przykro z powodu jego śmierci” – powiedziała Danuta Wyszyńska „Nowemu Dziennikowi”.

Wiele wspomnień związanych ze zmarłym impresariem, a zwłaszcza wydarzeniami artystycznymi, które organizował, ma znana polonijna fotograf Zosia Żeleska-Bobrowski.

„To był człowiek starej daty, jakich teraz trudno spotkać. Bardzo się lubiliśmy i przyjaźniliśmy. Za jego czasów do Nowego Jorku przyjeżdżało bardzo dużo artystów i dzięki niemu było wiele wspaniałych imprez” – stwierdziła Zosia Zeleska-Bobrowski, która dokumentowała te wydarzenia za pomocą zdjęć.

W superlatywach wypowiadają się o nim także artyści, z którymi współpracował.

„Henryk Michalski to jest ktoś – mówi Halina Kunicka w filmie „Impresario, zawód nieznany”, który można znaleźć na kanale YouTube, a którego jednym z bohaterów jest zmarły niedawno promotor. – Dla mnie osobiście to jest cudowne, miłe i sympatyczne wspomnienie dawnych naszych wyjazdów do Ameryki, kiedy zawsze nam towarzyszył, dodawał nam odwagi, pogodny, radości i wiary, że jesteśmy świetni. A to on był świetny” – podkreśliła artystka mówiąc o Henryku Michalskim.

„Były to wyjazdy obfitujące w różne doznania, nie tylko natury artystycznej, ponieważ był to natłok różnych wrażeń – dodaje Jerzy Połomski. – Byliśmy znakomicie przyjmowani przez Polonię odciętą od kraju. (…) Henryk Michalski był osobą, która nam umożliwiała te wszystkie kontakty. Był jednym z ostatnich organizatorów, przy pomocy których zjawiałem się przed Polonią amerykańską czy też kanadyjską” – dodał piosenkarz.

Z kolei Andrzej Azarjew, znany chicagowski dziennikarz i działacz kulturalny, tak kiedyś pisał o Henryku Michalskim: „Solidny, słowny, punktualny, lubiany i szanowany. Bardzo niewielu ludzi tej miary i o takich zaletach spotyka się w tej branży. Wszechstronnie doświadczony, obeznany doskonale ze sceną i estradą, ale stanowczy w kontaktach z aktorami, docenia rolę prasy; człowiek posiadający wielkie wyczucie widowni i potrzeb publiczności. Słowem impresario doskonały”.

Tych kilka opinii świadczy o tym, że odszedł od nas człowiek niezwykły, a wraz z nim skończyła się pewna epoka, styl i sposób promowania polskiej kultury, w dodatku tej z najwyższej półki.

„Tatuś miał bardzo interesujące i ciekawe życie. Dużo podróżował i poznał wiele ważnych osób – powiedziała Dorota Michalska-Marchlewska, córka Henryka Michalskiego. – Życzyłabym sobie mieć takie życie jak on”.

Autor: WOJTEK MAŚLANKA