„Orzeł Biały” – mały obrońca Warszawy

55

Mieli po kilkanaście lat, ale nie bali się walki, wręcz przeciwnie – garnęli się do niej, by bronić swojego domu, tak jakby chcieli wypełnić słowa wiersza "Bagnet na broń" Władysława Broniewskiego. Mimo swojego wieku nie obawiali się śmierci za wolność ukochanego miasta i niejednokrotnie wsławili się wielkimi zasługami podczas powstania warszawskiego. Jednym z nich był 11-letni Wojtek Zalewski ps. "Orzeł Biały".

Byłeś Wojtku Małym Wojownikiem…
Rycerzem wielkiej słusznej sprawy.
Bez lęku stanąłeś do walki…
Długim szarym szeregiem
Z Tobą Dzieci Warszawy.
Stanęły w obronie swej Matki…

To fragment wiersza polskiego imigranta w USA Adama Szelugi, napisanego na cześć Wojtka Zalewskiego, jednego z najmłodszych uczestników powstania warszawskiego. Nie jest to jedyny utwór o „Orle Białym”, ponieważ jest on jednym z najbardziej znanych kilkunastoletnich powstańców. Ten niezwykły zwiadowca i kurier zasłużył się bardzo w pierwszych trzech tygodniach powstania. Za swoją postawę miał otrzymać od Armii Krajowej Krzyż Walecznych, a jak wiadomo takiego odznaczenia nie dostawało się za byle co, nawet w czasie wojny. Niestety, nie doczekał tego momentu, podczas przenoszenia ważnego meldunku trafiła go kula niemieckiego snajpera. We wtorek, 21 sierpnia, mija 74. rocznica jego śmierci…

DZIECI WARSZAWY

Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój,
Za każdy kamień twój, stolico, damy krew!
Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój,
Gdy padnie rozkaz twój, poniesiem wrogom gniew!

Słowa jednej z najpopularniejszych pieśni powstańczych autorstwa uczestnika walk Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego, doskonale oddają to, co wówczas czuli mieszkańcy stolicy zniewolonej przez Niemców, miasta, w którym łapanki i publiczne egzekucje były na porządku dziennym. Dlatego też gniew i nienawiść do okupanta narastała każdego dnia i musiała w końcu eksplodować. Tak więc kiedy wybuchło powstanie, prawie każdy warszawiak chciał w jakiś sposób włączyć się do walki, jeżeli nie bezpośredniej z bronią w ręku, to przynajmniej po to, by służyć pomocą, jaką był w stanie okazać.

W chwili rozpoczęcia powstania warszawskiego w stolicy za broń chwyciło około 50 tys. żołnierzy, którzy byli rozlokowani w różnych dzielnicach miasta. Przede wszystkim byli to członkowie Armii Krajowej, ale także niewielkie siły innych organizacji. Walczyli dorośli, walczyła młodzież, a nawet dzieci, które również chciały bronić swego domu, szkoły czy też podwórka, na którym się bawiły i dorastały.

„Proszę wyobrazić sobie sytuację młodego chłopaka, którego ojca wyciągnięto z tramwaju i rozstrzelano, a matkę wywieziono do obozu. Przecież on chciałby zamordować Niemców, choćby gołymi rękami” – podkreślał po latach uczestnik powstania Jerzy Grzelak ps. „Pilot”, który był jednym z najmłodszych powstańców, a jego ojciec zginął w trzecim dniu walk.

„Pilot” miał wówczas 9 lat, a jako że tak małym dzieciom nie pozwalano walczyć, do metryki dodał sobie 5 lat. Przeżył powstanie, podczas którego był łącznikiem; zmarł w tym roku, 26 kwietnia.

„W czasie powstania byłem jeszcze bardzo młodym chłopcem, musiałem sobie trochę dodać lat, żeby być oficjalnie członkiem Armii Krajowej, żeby być zaprzysiężonym – opowiadał Jerzy Grzelak. – Miałem opaskę, przepustkę, żeby móc przechodzić przez nasze posterunki, oraz zadania. Zlecano mi głównie przenoszenie listów, paczek, lekarstw, czasami amunicji” – wspominał swoje powstańcze obowiązki „Pilot”.

Jednak wśród małych powstańców byli jeszcze młodsi od niego, jak np. 8-letni Zbigniew Ślęzakowski ps. „Kędziorek”, również pełniący funkcję łącznika (zm. 9 kwietnia 2016 r.), czy też 8-letnia sanitariuszka Różyczka Goździewska (zm. 29 października 1989 r.). Ona właśnie była takim dzieckiem, o którym wcześniej opowiadał Jerzy Grzelak. Bardzo przeżyła śmierć ojca, którego w 1943 r. zabili gestapowcy i dlatego też koniecznie chciała pomagać żołnierzom walczącym z okupantem. Ze względu na wiek zaangażowano ją do pomocy w szpitalu polowym.

Tak małym dzieciom, jak opisane przykłady, nie zezwalano na walkę z bronią w ręku, choć było to marzeniem większości małych powstańców. Pomagali więc dorosłym przy roznoszeniu poczty, gaszeniu pożarów czy też przy opiece nad rannymi. Młodzi chłopcy w wieku od 11 do 18 lat sami zgłaszali się do dowódców oddziałów powstańczych i prosili o zgodę na możliwość podjęcia walki ze znienawidzonym najeźdźcą. Część z nich była już wcześniej przeszkolona w harcerskich Szarych Szeregach lub konspiracyjnych podchorążówkach.

Prócz nienawiści do okupanta chcieli z nim walczyć również ze względu na wielki patriotyzm, który przed wojną, a także w jej trakcie był nieporównywalne większy od współczesnego. Cechowała się nim zwłaszcza młodzież zrzeszona w podziemnym Związku Harcerstwa Polskiego, czyli wspomnianych już Szarych Szeregach.

Wśród nich byli „Zawiszacy”, do których należeli kilkunastoletni chłopcy mający od 12 do 15 lat, jednak w rzeczywistości powstańczej byli też młodsi. Nie brali oni bezpośredniego udziału w walkach z okupantem, ale zajmowali się łącznością, ratownictwem i różnymi służbami pomocniczymi.

Starci harcerze, w wieku od 15 do 17 lat, należący do tzw. szkół bojowych, podczas powstania tworzyli oddziały rozpoznawcze i łącznościowe, a także przenosili meldunki pomiędzy dowódcami AK, regulowali ruch na powstańczych szlakach komunikacyjnych ostrzeliwanych przez Niemców oraz służyli jako przewodnicy w kanałach.

Dorośli harcerze w wieku powyżej 18 lat należący do tzw. grup szturmowych w strukturze ZHP w czasie powstania  tworzyli najsilniejsze i najbardziej bitne kompanie oraz bataliony AK. Młodzi powstańcy słynęli z szalonej odwagi i determinacji, przewyższającej wielokrotnie postawę dorosłych żołnierzy. Wielu z nich za zasługi bojowe zostało awansowanych na wyższe stopnie wojskowe: st. strzelca, kaprala, plutonowego, sierżanta, a nawet podporucznika. Trzech z nich zostało kawalerami Krzyża Virtuti Militari, a kilkudziesięciu było odznaczonych Krzyżami Walecznych i Krzyżami Zasługi z Mieczami. Niestety także wielu z nich zostało rannych lub poległo w czasie powstania. Ich męstwo i poświęcenie upamiętnia pomnik Małego Powstańca znajdujący się przy ul. Podwale, obok zewnętrznego muru obronnego Starego Miasta w Warszawie.

Trudno jest dokładnie oszacować liczbę nieletnich biorących udział w powstaniu warszawskim, ale po jego upadku do niemieckiej niewoli trafiło ok. 1100 chłopców w wieku od 11 do 18 lat i byli oni najmłodszymi jeńcami w historii wszelkich wojen.

„ORZEŁ BIAŁY”

Na powstańczej kronice zostały
Zdjęcia chłopca co poległ na Ciepłej
Jedenaście miał lat „Orzeł Biały”!
A nazywał się Wojtuś Zalewski.

Roman Kołakowski w jednym ze swoich powstańczych wierszy, do którego także skomponował muzykę, sławi heroizm i opisuje śmierć jednego z najmłodszych powstańców warszawskich. „Orzeł Biały” miał tylko 11 lat gdy zginął podczas przenoszenia ważnego meldunku.

Wojtek Zalewski – jak czytamy w jego biogramie na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego (www.1944.pl) – na pewno był „najmłodszym żołnierzem grupy szturmowej st. sierż. 'Grzesia'. W oddziale służył od pierwszych chwil walki. Wzbudził podziw wśród starszych żołnierzy, gdy 2 sierpnia 1944 r. przedarł się przez linie niemieckie na teren silnie obsadzonego Dworca Głównego. Po trzech godzinach obserwacji powrócił z meldunkiem o siłach, rodzaju uzbrojenia i ugrupowaniu wrogich oddziałów. 5 sierpnia, sobie tylko znanymi przejściami, wyprowadził z okrążenia pluton st. sierż. 'Grzesia'”. Za tę akcję „Orzeł Biały” miał zostać odznaczony Krzyżem Walecznych, niestety nie doczekał go – zginął 21 sierpnia, trafiony kulą tzw. gołębiarza, czyli niemieckiego snajpera.

Wojtek Zalewski poległ w rejonie koszar policji na ul. Ciepłej, gdy biegł z meldunkiem od st. sierż. „Grzesia”. Pod ogniem niemieckim jego ciało zostało wyciągnięte przez walecznych kolegów, a scena ta została uwieczniona przez filmowców z AK. Powstańczy pogrzeb „Orła Białego” odbył się z wszelkimi honorami na podwórzu domu przy ul. Ceglanej 3. Ceremonię odprawił ks. mjr Władysław Zbłowski ps. „Struś”, a żołnierze i oficerowie z powstańczych szeregów oddali młodemu bohaterowi hołd.

Obecnie jego nazwisko można znaleźć na 156-metrowym Murze Pamięci okalającym Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie wyryte są tysiące nazwisk powstańców, którzy polegli w walkach w sierpniu i wrześniu 1944 roku. Wojtek Zalewski widnieje w 196. kolumnie na 68. miejscu.

Autor: WOJTEK MAŚLANKA